10. rocznica katastrofy smoleńskiej. Przypominamy wywiad z pierwszą damą Rzeczypospolitej Polskiej, Marią Kaczyńską

REDAKCJA
Maria Kaczyńska
Maria Kaczyńska Wojciech Barczyński
W piątek, 10 kwietnia, przypada 10. rocznica katastrofy smoleńskiej, w której zginął m.in. prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką. Przypominamy jeden z ostatnich wywiadów z Marią Kaczyńską.

To była sobotni poranek, gdy Polskę i cały świat obiegła informacja o katastrofie samolotu Tu-154 z polską delegacją, udającą się na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Tę straszną informację, łamiącym się głosem, przekazywali prezenterzy radiowi i telewizyjni.

Początkowe niedowierzanie zamieniło się w szok, potem w smutek. Wiele osób na zawsze zapamiętało obraz rozbitego samolotu, a potem trumien przejeżdżających ulicami Warszawy.

W katastrofie zginęło 96 osób, wśród nich: prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką Marią Kaczyńską, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, grupa osiemnastu parlamentarzystów, dowódcy wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP, pracownicy Kancelarii Prezydenta, szefowie instytucji państwowych, duchowni, przedstawiciele ministerstw, organizacji kombatanckich i społecznych oraz osoby towarzyszące, a także załoga samolotu. Pełną listę ofiar katastrofy publikujemy na końcu tekstu.

W piątek, 10 kwietnia 2020, mija 10. rocznica tego strasznego wydarzenia. Przypominamy wywiad z Marią Kaczyńską, przeprowadzony pod koniec 2009 r. Opublikowaliśmy go w noworocznym magazynie z datą 31 grudnia 2009 – 1 stycznia 2010.

Rozmawiała Danuta Kuleszyńska.

Maria Kaczyńska: Bywa, że płaczę, czasami rzucę talerzem

- Gdyby Leszek nie szedł tą samą drogą, to bym go pewnie nie spotkała. Ale nie jesteśmy wyjątkiem, bo w każdym małżeństwie potrzebne są kompromisy - z Marią Kaczyńską, pierwszą damą Rzeczypospolitej, rozmawiam o radościach, miłości, łzach i o życiu z głową państwa.

- Życie panią zaskoczyło?
- Hm...W pewnym sensie tak. Bo gdy wychodziłam za mąż, nie miałam żadnych dalekosiężnych planów. Ale zawsze zdarza się coś, czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Dzisiaj to moje życie wydaje się ustabilizowane, ale co będzie jutro, tego nie wiem.

- A chciałaby pani kolejne pięć lat spędzić w pałacowych apartamentach?
- Człowiek przyzwyczaja się do miejsca, poza tym ja strasznie nie lubię przeprowadzek, więc nie miałabym nic przeciwko, by tak się właśnie stało (śmiech). W pałacu mieszka się trochę na zasadzie urzędowania. Na dole przyjmujemy delegacje, na górze mamy prywatne mieszkanie. Pyta pani, czy nie gubię się w pałacu? Pałac jest duży, jest w nim sporo zakamarków i korytarzy. Niedawno przydarzyła mi się zabawna sytuacja. Otóż gdy mąż podpisywał traktat lizboński w sali kolumnowej, chciałam niezauważalnie przejść w tym czasie do swojego gabinetu, który jest w innym skrzydle. Postanowiłam skorzystać z bocznej windy, z której wysiadłam nie tam, gdzie powinnam. No i wylądowałam w złym korytarzu, drzwi były zamknięte, znalazłam się jak w pułapce. Oficer z Biura Ochrony Rządu musiał mnie przeprowadzić do gabinetu piwnicznymi drogami. Teraz już wiem, żeby do tej windy nie wsiadać, bo zawiezie mnie donikąd.

- Życie pierwszej damy Rzeczypospolitej jest...
- ... na pewno interesujące. Ale bywa i męczące, zwłaszcza gdy w krótkim czasie jest dużo różnych wydarzeń. Podróże, wyjazdy, przyjazdy, spotkania, konferencje, czasem od rana do wieczora... Życie podporządkowane kalendarzowi. Pewna moja znajoma mawiała, że w życiu zawsze coś się traci, a coś zyskuje, że nigdy nie ma niczego za darmo. Będąc żoną prezydenta, na pewno straciłam anonimowość, bo jestem wszędzie rozpoznawana. I czasami bywa to krępujące. Nie lubię wścibskich fotoreporterów i znajdowania swoich zdjęć w gazetach z dopisaną fabułą, która czasami nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

- Więc nie może pani ot tak, po prostu wyjść z pałacu na ulicę. Choćby po to, by kupić sobie nowe buty czy torebkę?
- Ależ wychodzę.

- Bez ochrony?!
- Zawsze ktoś mi towarzyszy. Z urzędu przysługuje mi ochrona, takie są przepisy i musiałabym z niej zrezygnować na własną odpowiedzialność. Na początku nie mogłam przyzwyczaić się do obecności oficerów z BOR, bardzo mnie to krępowało. Na szczęście, są dyskretni, profesjonalni i ich obecność nie jest uciążliwa. Bez problemów mogę wyjść do kina, teatru, filharmonii...

- Z mężem?
- Kiedyś tak. Teraz częściej z przyjaciółką. Mąż, niestety, nie ma czasu. Ja też zbyt wiele go nie mam. Chcę zobaczyć film "Rewers", ale na razie się nie udaje. Okres od listopada jak zwykle wypełniony jest różnymi wydarzeniami: patronaty, akcje charytatywne, koncerty, uroczystości...

- Bycie żoną głowy państwa stresuje?
- Gdybym była zestresowana, to nie mogłabym normalnie funkcjonować. A ja przecież nie zmieniłam się, przybyło mi tylko obowiązków. Wczoraj wieczorem przyjmowałam w Belwederze panie ambasador i małżonki dyplomatów akredytowanych w Warszawie, dla których zorganizowałam kolację wigilijną, aby lepiej poznały polską tradycję świąt Bożego Narodzenia. Była choinka, życzenia, wspólne śpiewanie kolęd, mały koncert.

- Wiele kobiet marzy, by ich mężowie zostali prezydentami i pewnie tego pani zazdroszczą.
- Tego nie wiem. Nigdy nie spotkałam się z jakimiś oznakami zazdrości czy niechęci. Sama niczego nikomu nie zazdrościłam i szczerze mówiąc nigdy nie myślałam o tym, że mąż zostanie prezydentem.

- Uczyła się pani od swoich poprzedniczek?
- Każda z nas ma swój sposób bycia, podejmuje własne decyzje. Obserwując na przykład działalność mojej poprzedniczki, doszłam do wniosku, że prowadzenie fundacji może rodzić pewne problemy. Dlatego nie zdecydowałam się na założenie fundacji, ale daję sobie radę bez niej. Wspieram różne kampanie społeczne, organizacje pozarządowe, zwłaszcza te związane z osobami niepełnosprawnym, staram się promować polską kulturę. Zdaję sobie sprawę, że honorowe patronaty podnoszą rangę wydarzeń.

- Pracownicy pałacowi mówią, że prezydentowa jest osobą ciepłą, życzliwą i do tego skromną. I taka pani jest?
- To miłe słowa.
- A pani jak siebie odbiera?
- Z natury jestem otwarta, życzliwa. Ciekawa innych ludzi i świata.

- Ja widzę osobę bardzo elegancką. Dobierając krój i kolor garsonek, bluzek czy sukienek, pyta pani o zdanie fachowców?
- Nie. Zawsze ubierałam się sama. Czasami radzę się najbliższego otoczenia. Jak większość kobiet, stojąc przed pełną szafą, mam problem, co na siebie włożyć. Zdarza się, że najczęściej chodzę w tym, co lubię. Czasami kupuję coś pod wpływem impulsu i potem prawie nigdy tego nie wkładam. Lubię kupować "z wieszaka", bo od razu widzę, jak to wygląda, jak leży. Czasami szyję coś na miarę.

- Lwy bywają uparte. Pani też?
- Nie tylko lwy. Czasami trzeba być upartym. Jeśli uważam, że mam rację, to o nią walczę.

- A jeśli mąż też upiera się przy swoich racjach, to co wtedy? Dochodzi do spięć między prezydentem a pierwszą damą?
- Jak w każdym małżeństwie, i między nami zdarzają się różnice zdań.

- I kto pierwszy ustępuje, gdy żadne argumenty drugiej strony nie przekonują?
- Czasami ja, czasami mąż, w zależności od sytuacji.

- Bliźniacy mają złożoną osobowość i niestabilną naturę, są dość skomplikowani wewnętrznie. Jak pani sobie radzi z tą niepokorną naturą prezydenta?
- Chyba to przesada. Pierwszy raz słyszę, że mąż ma niepokorną naturę. Raczej zdecydowany charakter, co nie przeszkadza, że jest dobrym, serdecznym, wrażliwym i troskliwym człowiekiem. Rodzina w jego życiu zajmuje bardzo ważne miejsce. Cieszy się każdym sukcesem córki, bardzo kocha nasze wnuczki i żałuje, że ma dla nich za mało czasu.

- Sprawdziłam w horoskopie, czy zodiakalny Lew z zodiakalnym Bliźniakiem tworzą zgodną parę.
- I...?

- I jest całkiem dobrze. Bliźniaka z Lwem łączy prawdziwa miłość. Nic więc dziwnego, że przeżyliście ze sobą aż 31 lat. Co trzeba zrobić, by tak długo ze sobą wytrzymać?
- Trzeba się kochać, ale nie jesteśmy przecież wyjątkiem. Wiele małżeństw ma długoletni staż, a nawet dłuższy niż my. Jesteśmy dopiero w pół drogi. W każdym małżeństwie potrzebne są kompromisy. Trzeba umieć ze sobą rozmawiać. Dobrane małżeństwo jest jak jabłko, które składa się z dwóch połówek. Jedna powinna pasować do drugiej, co nie znaczy, że muszą być identyczne. My z mężem jesteśmy takim właśnie "jabłkiem".

- Życie składa się z przypadków, czy jest przeznaczeniem?
- Myślę, że życiem dość często rządzi przypadek. Gdyby Leszek nie szedł tą samą drogą, to bym go pewnie nie spotkała. Ale równie dobrze może to być przeznaczenie. Zawsze byłam i jestem optymistką. Nawet jeśli się potykałam, zawsze podnosiłam. Nie upadałam na duchu, nawet w trudnych czasach.

- Krucha na zewnątrz, a w środku silna kobieta...
- Tak się mówi (śmiech). Wydaje mi się, że czasami rzeczywiście jestem silna. Ale bywa też, że płaczę. Wzrusza mnie krzywda i niesprawiedliwość, zwłaszcza jeśli dotyczy dzieci. Wielka miłość, wielkie uczucia też wywołują u mnie łzy. Pamiętam kiedyś piękne popołudnie, słońce, lato, a ja zaczytana w Love Story i tonę we łzach, zamiast leżeć na plaży. Wzruszają mnie ludzkie, normalne sprawy. Więc nie jestem twarda jak kamień. Potrafię jednak ostro zareagować, gdy coś mnie rozzłości.

- I z tej złości rzucić w męża talerzem?
- Może nie w męża, ale w podłogę. W końcu każdy z nas wpada w różne emocje. Nikt nie jest aniołem.

- Umie pani wybaczać?
- Tak. Nie jestem zawistna ani zbyt pamiętliwa, nie szukam zemsty. Choć są sprawy, które bolą, zostają gdzieś głęboko na dnie. Nie wracam do nich albo staram się zapomnieć. Ale jeśli kogoś nie lubię, to po prostu go omijam i się nie spotykam.

- A co boli najbardziej?
- Hm... Zdrada, kłamstwo, fałsz.

- A ja myślałam, że serce.
- Serce też boli, gdy ktoś je zrani. Ale to przenośnia. Zranione serce to przecież uczucie, a nie dolegliwość - podobno serce nie boli - tak przynajmniej mówią lekarze.

- Życie z głową państwa jest absorbujące?
- Bardzo. Nasze życie toczy się w nielimitowanym czasie. Nawet podczas wymarzonego urlopu czy świąt zdarza się, że trzeba przerwać wakacje. Jak wygląda nasz zwyczajny dzień? Jemy wspólnie śniadanie, a potem rozstajemy się. Mąż idzie do swojego gabinetu, ja do swego i w zależności od tego, co jest w kalendarzu, działamy. Mąż zwykle wraca do domu później niż ja. Czasami złoszczę się, gdy jego zajęcia przeciągają się ponad czas normatywny. Martwię się, że ma za mało czasu na sen, na wypoczynek. Powtarzam do znudzenia: "dopóty dzban wodę nosi...". Ale wiem też, że nie zawsze jest to możliwe. Zdarzają się dni, kiedy mamy wspólny program, na przykład podczas wizyt zagranicznych czy goszczenia głów obcych państw w Polsce i wtedy spędzamy więcej czasu razem. Bywają dni, że w ogóle się nie widzimy, ale mąż zawsze do mnie dzwoni.

- I mówi: kocham cię, Maluszku?
- Nie musi mówić, bo ja to wiem. Takie dusery prawimy sobie od czasu do czasu. Mamy do siebie zaufanie, znamy się przecież dobrze.

- Zdarzyło się pani kiedykolwiek pomylić prezydenta z bratem bliźniakiem?
- Gdy dzwoni, to nigdy nie mam stuprocentowej pewności, że to mąż, bo z Jarkiem mają bardzo podobne glosy. I jeden, i drugi lubi przy tym żartować. Ja zresztą też. I czasami pytam: no to w końcu z kim rozmawiam, z Leszkiem, czy Jarkiem? Ostatnio nasz kot wybiegł z mieszkania, gdy akurat w tym czasie przyjechał brat Leszka. Widząc go z daleka, myślałam, że to Leszek i zawołałam: łap kota!

- Naszej rozmowie cały czas przysłuchuje się Lula.
- Zabrałam ją, żeby nie było jej smutno. Do niedawna miała towarzysza, ale trzy tygodnie temu Tytus dostał zawału i Lula została sama, dlatego wszędzie ze mną chodzi.

- Płakała pani po stracie Tytusa?
- Oczywiście. Tytus był z nami 12 lat. A teraz pewnie jest w psim raju albo sobie poszedł gdzieś na zieloną łąkę. Moja 2,5-letnia wnuczka codziennie do mnie dzwoni i zawsze pyta: a Lula gdzie? No to mówię, że właśnie wróciła ze spacerku, że zjadła obiadek, że siedzi i patrzy mi w oczy... A Tytusik? - pyta dalej. A Tytusik śpi gdzieś sobie na dalekiej łączce - ja na to. Jeszcze do niedawna były w domu cztery zwierzaki... zostały tylko dwa: Lula i Rudolf - wielki kot, który kiedyś się z nią kłócił, ale dziś już są ze sobą zżyci. Lula nie jest już młodą psicą, ma ponad 10 lat. Mąż znalazł ją na stacji benzynowej w Mławie i przywiózł do domu. Mieliśmy wtedy już dwa koty i niesfornego wówczas młodego psa Tytusa. Natomiast kotka Molly odeszła od nas wiosną, miała 14 lat. Tak więc zostali Lula i Rudolf. Bardzo kochamy nasze zwierzaki. Gdy wieczorami jesteśmy z mężem, siedzą z nami razem na kanapie i panuje pełna harmonia.

- Jaki był dla pani rok, który właśnie minął?
- Wierzyć mi się nie chce, że ten rok już się kończy. Wydaje mi się, że dopiero co go witaliśmy. Był ciekawy i po brzegi wypełniony spotkaniami, wizytami, wyjazdami. Wiosną otwierałam Rok Polski w Londynie, a zamykałam w Tel Avivie obchody Roku Polskiego w Izraelu promujące polską kulturę. Wiele wzruszeń dostarczyły mi spotkania z naszą Polonią. Szczególne wrażenie wywarły na mnie uroczystości z okazji 3 Maja w Ottawie i Toronto. Z kolei w Doha - stolicy Kataru - i w Nowym Jorku uczestniczyłam w interesujących konferencjach poświęconych autyzmowi i problemom związanych z tą chorobą. Dzień Dziecka dostarczył innych emocji: w Pałacu Prezydenckim spotkałam się z dziećmi z Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, a we Lwowie z dziećmi polskimi i ukraińskimi z całego obwodu lwowskiego. Odwiedziliśmy razem Cmentarz Orląt Lwowskich, a w pięknym budynku opery wręczałam nagrody zwycięzcom konkursu rysunkowego. Przyjmowałam małżonki prezydentów, a nawet pierwszego gentlemana Indii - małżonka pani prezydent Indii, który zachwycił się ogromną magnolią rosnącą od przedwojennych czasów przed pałacem w Wilanowie. Chciał nawet sadzonkę wywieźć do Kaszmiru...

- A jest coś, co pani żałuje?
- Tak jak Edith Piaf, nie żałuję niczego. Staram się znajdować dobre strony życia.

- Dziękuję.

Osoby, które zginęły w katastrofie smoleńskiej

Prezydent RP i inni członkowie delegacji

  • Lech Kaczyński – prezydent RP
  • Maria Kaczyńska – małżonka prezydenta RP
  • Ryszard Kaczorowski – ostatni prezydent RP na uchodźstwie
  • Krzysztof Putra – wicemarszałek Sejmu RP
  • Jerzy Szmajdziński – wicemarszałek Sejmu RP
  • Krystyna Bochenek – wicemarszałek Senatu RP
  • Janusz Kochanowski – rzecznik praw obywatelskich
  • Janusz Krupski – kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
  • Janusz Kurtyka – prezes Instytutu Pamięci Narodowej
  • Sławomir Skrzypek – prezes Narodowego Banku Polskiego
  • Maciej Płażyński – poseł, prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”
  • Władysław Stasiak – szef Kancelarii Prezydenta RP
  • Aleksander Szczygło – szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego
  • Paweł Wypych – sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP
  • Stanisław Komorowski – podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej
  • Andrzej Kremer – podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych
  • Tomasz Merta – podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego
  • Mariusz Handzlik – podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP
  • Andrzej Przewoźnik – sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Przedstawiciele parlamentu

Posłowie

  • Leszek Deptuła
  • Grzegorz Dolniak
  • Grażyna Gęsicka
  • Przemysław Gosiewski
  • Izabela Jaruga-Nowacka
  • Sebastian Karpiniuk
  • Aleksandra Natalli-Świat
  • Arkadiusz Rybicki
  • Jolanta Szymanek-Deresz
  • Zbigniew Wassermann
  • Wiesław Woda
  • Edward Wojtas.

Senatorowie

  • Janina Fetlińska
  • Stanisław Zając.

Przedstawiciele Rodzin Katyńskich i innych stowarzyszeń

  • adw. Joanna Agacka-Indecka – prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
  • Ewa Bąkowska – wnuczka gen. bryg. Mieczysława Smorawińskiego
  • Anna Maria Borowska – córka ppor. Franciszka Popławskiego, wiceprezes Gorzowskiej Rodziny Katyńskiej (od 6 listopada 2009)
  • Bartosz Borowski – przedstawiciel Gorzowskiej Rodziny Katyńskiej, wnuk Anny Marii Borowskiej (syn Franciszka Borowskiego)
  • Czesław Cywiński – prezes Światowego Związku Żołnierzy AK
  • Edward Duchnowski – sekretarz generalny Związku Sybiraków
  • ks. prałat Bronisław Gostomski – dziekan dekanatu Londyn-Północ, proboszcz parafii św. Andrzeja Boboli w Londynie
  • o. Józef Joniec SchP – prezes Stowarzyszenia Parafiada
  • ks. Zdzisław Król – kapelan Warszawskiej Rodziny Katyńskiej (1987–2007)
  • ks. Andrzej Kwaśnik – kapelan Federacji Rodzin Katyńskich
  • Tadeusz Lutoborski – były prezes Warszawskiej Rodziny Katyńskiej, syn ppor. Adama Lutoborskiego
  • Bożena Mamontowicz-Łojek – prezes Polskiej Fundacji Katyńskiej
  • Stefan Melak – prezes Komitetu Katyńskiego
  • adw. Stanisław Mikke – wiceprzewodniczący ROPWiM, redaktor naczelny miesięcznika „Palestra”
  • Piotr Nurowski – prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego
  • Bronisława Orawiec-Löffler – bratanica majora Franciszka Orawca, zamordowanego w Katyniu; członkini Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich z Podhala
  • Katarzyna Piskorska – córka Tomasza Piskorskiego
  • Andrzej Sariusz-Skąpski – prezes Federacji Rodzin Katyńskich
  • Wojciech Seweryn – rzeźbiarz, autor Pomnika Ofiar Katynia w Chicago
  • Leszek Solski – syn kpt. Kazimierza Solskiego, oficera i sportowca oraz bratanek majora Adama Solskiego, zamordowanych w Katyniu, członek Stowarzyszenia Rodzina Katyńska
  • Teresa Walewska-Przyjałkowska – Fundacja „Golgota Wschodu”
  • Anna Walentynowicz – działaczka Wolnych Związków Zawodowych, współzałożycielka NSZZ „Solidarność”
  • Gabriela Zych – prezes Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Kaliszu

Przedstawiciele Sił Zbrojnych RP

  • gen. Franciszek Gągor – szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego
  • gen. dyw. Tadeusz Buk – dowódca Wojsk Lądowych RP
  • gen. broni pil. Andrzej Błasik – dowódca Sił Powietrznych RP
  • wiceadmirał Andrzej Karweta – dowódca Marynarki Wojennej RP
  • gen. dyw. Włodzimierz Potasiński – dowódca Wojsk Specjalnych RP
  • gen. broni Bronisław Kwiatkowski – Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych RP
  • gen. bryg. Kazimierz Gilarski – dowódca Garnizonu Warszawa
  • bp. gen. dyw. Tadeusz Płoski – katolicki biskup polowy Wojska Polskiego
  • abp gen. bryg. Miron Chodakowski – prawosławny ordynariusz Wojska Polskiego
  • ks. płk Adam Pilch – p.o. Ewangelickiego Biskupa Wojskowego
  • ks. ppłk pil. Jan Osiński – Ordynariat Polowy Wojska Polskiego.

Osoby towarzyszące

  • ppłk Zbigniew Dębski – członek Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari, sekretarz Klubu Kawalerów Orderu Wojennego Virtuti Militari
  • Katarzyna Doraczyńska – zastępca dyrektora gabinetu szefa Kancelarii Prezydenta, radna dzielnicy Praga-Południe w Warszawie
  • Aleksander Fedorowicz – tłumacz języka rosyjskiego
  • ks. Roman Indrzejczyk – kapelan prezydenta
  • Dariusz Jankowski – aspirant w Zespole Obsługi Organizacyjnej Kancelarii Prezydenta (ur. 8 lipca 1955)[5]
  • Mariusz Kazana – dyrektor protokołu dyplomatycznego MSZ
  • gen. bryg. Stanisław Nałęcz-Komornicki – kanclerz Orderu Wojennego Virtuti Militari
  • płk dr hab. n. med. Wojciech Lubiński – lekarz prezydenta, rzecznik prasowy, sekretarz Rady Naukowej i z-ca komendanta Wojskowego Instytutu Medycznego
  • Barbara Mamińska – dyrektor biura kadr i odznaczeń w Kancelarii Prezydenta
  • Janina Natusiewicz-Mirer – sybiraczka, działaczka społeczna, dawna działaczka opozycji demokratycznej w Krakowie; osoba towarzysząca Annie Walentynowicz w podróży
  • ks. prof. Ryszard Rumianek – rektor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
  • Izabela Tomaszewska – dyrektor zespołu protokolarnego Kancelarii Prezydenta, odpowiedzialna w Kancelarii za kontakty pierwszej damy
  • Janusz Zakrzeński – aktor teatralny i filmowy, członek rady programowej Związku Piłsudczyków

Załoga

Żołnierze Sił Powietrznych RP

  • mjr Robert Grzywna
  • kpt. Arkadiusz Protasiuk
  • por. Artur Ziętek
  • chor. Andrzej Michalak.

Cywilne pracownice wojska

  • Natalia Januszko
  • Barbara Maciejczyk
  • Justyna Moniuszko.

Funkcjonariusze BOR

  • mł. chor. Agnieszka Pogródka-Węcławek (funkcjonariuszka Biura Ochrony Rządu wchodząca w skład załogi samolotu jako stewardesa)
  • ppłk Jarosław Florczak
  • kpt. Dariusz Michałowski
  • por. Paweł Janeczek
  • ppor. Piotr Nosek
  • st. chor. Artur Francuz
  • chor. Jacek Surówka
  • chor. Paweł Krajewski
  • chor. Marek Uleryk.

Zobacz, co pisaliśmy 10 kwietnia 2010 roku o katastrofie w Smoleńsku: Katastrofa samolotu prezydenta pod Smoleńskiem. Lech Kaczyński nie żyje. W sumie zginęło 96 osób

Skromne obchody 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej

Tegoroczne obchody będą przebiegały w cieniu epidemii koronawirusa i Wielkiego Piątku. Mimo planów, premier wraz z delegacją nie polecą do Smoleńska. Przewidziano skromne obchody w Warszawie. Głównym punktem obchodów ma być wieczorne orędzie prezydenta Andrzeja Dudy.

Zobacz wideo: Wyjazd polskiej delegacji do Katynia i Smoleńska 10 kwietnia został odwołany

wideo: TVN24

Wideo

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3