MKTG SR - pasek na kartach artykułów

20 butelek na głowę

TATIANA MIKUŁKO
1 maja spadną ceny importowanych trunków. Butelka angielskiego ginu stanieje nawet o 20 zł. Natomiast cena naszej wódki może wzrosnąć. A to za sprawą zmienionej akcyzy na alkohol wysokoprocentowy.

Jak dowiedzieliśmy się wczoraj w biurze prasowym Ministerstwa Finansów, w rozporządzeniu do ustawy, która jeszcze nie została podpisana przez prezydenta RP, stawka akcyzy wzrasta z 4 tys. 400 zł za 100 litrów czystego spirytusu do 6 tys. 300 zł. Minister finansów ma zatem prawo do podniesienia stawki akcyzowej, a co za tym idzie, cen na wódkę. Dziś w półlitrowej butelce jest 8 zł 80 gr podatku akcyzowego. Po zmianach będzie 12 zł 60 gr. Pierwsza część ustawy, jeżeli zostanie ona podpisana, ma wejść w życie 1 marca, druga 1 maja.
- To jest nierozsądne - komentuje Ryszard Jakubiuk, prezes zarządu Lubuskiej Wytwórni Wódek Gatunkowych "Polmos" z Zielonej Góry. - Jako Krajowa Rada Przetwórstwa Spirytusu wielokrotnie apelowaliśmy do Ministerstwa Finansów, by obniżyło akcyzę. Na całym świecie na alkoholu się zarabia. Tylko u nas jest inaczej.

20 butelek na głowę

Akcyza (podatek, jaki Ministerstwo Finansów nakłada na producentów używek) była systematycznie zwiększana od 1997 r. W 2002 r. doszła do 6 tys. 280 zł za 100 litrów.
- Ludzie przestali kupować wódkę, a do budżetu państwa wpływały coraz mniejsze pieniądze - opowiada prezes Jakubiuk. - W 1997 r. w Polsce sprzedawało się 130 mln litrów alkoholu czystego, a pięć lat później zaledwie 70 mln. Do kraju napływało ok. 30 mln litrów nielegalnego alkoholu.
Jesienią 2002 r. minister finansów obniżył akcyzę do 4 tys. 400 zł za 100 litrów. - Sprzedaż Polmosu wzrosła ponad 10 proc. - dodaje R. Jakubiuk.
Producenci wódki są zgodni, że w wyniku wysokiej akcyzy może nas zalać tańszy alkohol ze Słowacji, Litwy i Czech, gdzie akcyza jest o połowę mniejsza. Tym bardziej, że według przepisów, które zaczną obowiązywać od 1 maja, każdy będzie mógł wwieźć do kraju do 10 litrów mocnego alkoholu, 90 litrów wina i ponad 200 puszek piwa.
- Nie trzeba będzie nawet przemycać, skoro legalnie możemy przewieźć przez granicę 20 półlitrówek - zauważa Jerzy Markiewicz, współwłaściciel firmy Spoiw-candi z Siedlca, producenta wódki Dębowa.

Koniak do śledzika

Jakby tego było mało dla producentów, integracja Polski z Unią sprawi, że nasz rynek przestanie być chroniony przed napływem towarów z zewnątrz. Zniesione zostaną cła zaporowe. Oznacza to niższe ceny na niektóre artykuły, w tym na mocny alkohol.
- Szacujemy, że spożycie whisky czy koniaku wzrośnie ok. 50 proc. - zdradza R. Jakubiuk. - Myślimy jednak, że będzie to tymczasowe. Nie wyobrażam sobie, by Polacy przestali pić wódkę i śledzika zapijali koniakiem.
Alicja Andrzejewska, szefowa rejonu monopolu w sklepie Piotr i Paweł w Zielonej Górze jest innego zdania.
- Ludzie kupują gatunkowe wódki - przekonują. - Nie patrzą na cenę. Gdy będzie niższa, kupować będą chętniej. R. Jakubiuk podkreśla, że trzeba umocnić swoją markę na rynku. - Mam jednak nadzieję, że Ministerstwo Finansów pójdzie po rozum do głowy - dodaje
R. Jakubiuk.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska