2017. Rok buntu według Viktora Orbána

Wojciech Przybylski, Res Publica
W nadchodzącym tygodniu Władimir Putin ponownie odwiedzi stolicę Węgier, by spotkać się z premierem Wiktorem Orbánem. Pierwsza wizyta, która miała miejsce dwa lata temu, stworzyła wyłom w polityce UE nakładającej na Rosję sankcje będące odpowiedzią na agresję wobec Ukrainy.

Głównym tematem rozmów cały czas są interesy gospodarcze: Węgry wybrały rosyjską ofertę rozbudowy elektrowni atomowej poza procedurą przetargową, negocjują realizację pożyczki na ten cel udzielonej przez bank zależny od Moskwy i starają się uzyskać jak najlepsze warunki zakupu gazu, którego 80 proc. pochodzi z Rosji - to z punktu widzenia Putina zyski płynące z symbolicznej polityki przełamującej izolację Rosji. W Polsce, pochłoniętej wyborami 2015 r., echa tej wizyty nie przebiły się poza główny przekaz dotyczący spraw regionu płynący z obydwu konkurujących partii, tj. opozycji państw Grupy Wyszehradzkiej w stosunku do planów relokacji uchodźców w ramach UE.

Tym razem, szczególnie w kontekście żenującego posunięcia ministra Waszczykowskiego, który dla partyjnej zemsty na swoim dawnym przełożonym ujawnił wewnętrzne notatki na temat kierunku polskiej polityki wschodniej z 2008 r., sprawa zbliżenia rosyjsko-węgierskiego i relacji Polski do Rosji oraz państw V4 nabiera dużo większego znaczenia.

Tegoroczne spotkanie odbędzie się w kontekście zmian w administracji amerykańskiej i w przededniu szeregu wyborów europejskich, które mogą przynieść od dawna oczekiwany przez obydwu przywódców zwrot w polityce europejskiej. Węgierski premier twierdzi wręcz, że rok 2017 będzie „rokiem buntu“ (po węgiersku: a lázadás éve), w którym partie umiarkowane w Niemczech, Francji czy Czechach ustąpią w wyniku wyborów miejsca radykalnie demokratycznym i anty-liberalnym frakcjom. A to przyniesie zasadniczy zwrot w polityce europejskiej.

Węgierski minister spraw zagranicznych Péter Sijjártó, przebywając w mijającym tygodniu z roboczą wizytą w Moskwie, zdążył już ogłosić koniec ery amerykańskiego wpływu na suwerenne demokracje, przygotowując tym samym grunt pod nowe symboliczne zbliżenie dwóch czołowych przedstawicieli europejskiej prawicy - Putina i Orbána - którzy to konsekwentnie i ramię w ramię dążą do ideowego przewartościowania polityki zagranicznej na kontynencie.

Porównując skuteczność polityki Węgier do dzisiejszej Polski to pozostaje tylko pozazdrościć Węgrom tamtejszego lidera

Tymczasem Jarosław Kaczyński w wywiadzie udzielonym na początku roku węgierskiej gazecie Heti Válasz (Stwórzmy przeciwwagę dla Brukseli; po węgiersku: Ellensulyut Brüsszelnek 14.01.2017 r.,) na temat stanowiska Orbána wobec Rosji mówił: - Dobre relacje z Rosją nie są niczym złym. Jednak osobną kwestią jest polska sytuacja geostrategiczna i biorąc pod uwagę doświadczenia historyczne różni się ona od węgierskiej. W relacjach bilateralnych najważniejsza jest lojalność. Węgry okazywały solidarność sojusznikom, zawsze, gdy było to konieczne, jak podczas ostatniej rady europejskiej w sprawie Krymu.

Te słowa nieformalnego premiera Polski odczytywane są na Węgrzech przede wszystkim jako potwierdzenie ambicji Orbána do przewodzenia w regionie. Tym samym Jarosław Kaczyński daje w imieniu Polski przyzwolenie na coraz bardziej odśrodkowe i izolacjonistyczne tendencje w ramach UE i, co nie mniej ważne, w Grupie Wyszehradzkiej.

Na pogłębiającą się asymetrię relacji zwraca zresztą uwagę Polski Instytut Spraw Międzynarodowych. W opracowaniu pt. „Grupa Wyszehradzka z perspektywy Węgier“ (Biuletyn PISM nr 88 z 13 grudnia 2016) Veronika Jóźwiak opisuje dynamikę polityki Węgier w ramach Grupie Wyszehradzkiej, które zamiast Polski wysunęły się ostatnio na lidera kształtującego zarówno główny przekaz, jak i kształt polityki europejskiej.

Tego samego zdania jest inny analityk, Milan Nič ze słowackiego think tanku Globsec, który w dwumiesięczniku Berlin Policy Journal (styczeń/luty 2017) zauważa zarazem, że jedność wypracowana ostatnio w ramach V4 jest pozorna i ewentualne tendencje odśrodkowe w Europie, na które liczy premier Węgier, przyczynią się do szybszego pogłębienia bilateralnych więzi Czech i Słowacji z Niemcami, a zatem dekonstrukcji koncepcji wyszehradzkej, czego Budapeszt zdaje się nie zauważać, albo z premedytacją ignoruje, uważając zależność gospodarczą od Niemiec za coś niezmiennie oczywistego.

Węgierski premier być może jawi się jeszcze w Polsce jako ambitny i pełen werwy pozytywny bohater, ale wizerunek ten coraz częściej pęka nad Dunajem za sprawą przegranego z kretesem referendum, coraz częstszych przykładów oligarchizacji otoczenia premiera i rozłamów w obozie władzy. Tytułowy „zapaśnik“, nie tylko z wyglądu, zaczyna coraz bardziej przypominać Lwa Rywina, występującego jako lobbysta dużo większych od siebie interesów - począwszy od zniesienia sankcji po nowe źródła zysku z handlu gazem.

Dlaczego pro-sanacyjny PiS zgadza się na taką politykę swojego największego ideologicznego sojusznika, odcinając się jednocześnie od pragmatycznego wymiaru tych relacji?

Notatka polskiego MSZ dotycząca polityki wobec Rosji i Ukrainy, demonstruje podobną logikę - pragmatyczne zbliżenie z Rosją, co prawda w pełni świadome gorzkich lekcji historii, ale służące budowaniu relacji gospodarczych i pozycji Polski w Europie.

Jeśli spojrzeć na chłodno na skuteczność polityki węgierskiej w porównaniu do dzisiejszej Polski to rzeczywiście pozostaje tylko pozazdrościć Węgrom tamtejszego lidera, który dzięki wykształceniu i umiejętności poruszania się w coraz mniej przewidywalnym świecie relacji międzynarodowych, poprawia strategiczną pozycję Węgier kosztem mniej istotnych relacji.

Polsce, pozostaje cierpliwie uczyć się na swoich błędach, licząc, że nowa administracja amerykańska i losy europejskich demokracji nie będą tak łaskawe dla Putina. Można mieć też nadzieję, że dynamika wzrostu gospodarczego będzie nadal dawać Polsce silny głos w ramach nieźle funkcjonujących instytucji UE. Do bardziej dalekosiężnych planów reformy Europy Polska musi się lepiej przygotować - zarówno pod względem merytorycznym jak i doboru koalicjantów.

Wideo

Materiał oryginalny: 2017. Rok buntu według Viktora Orbána - Polska Times

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
tantus
Generalnie coraz bardziej widać, że Grupa Wyszehradzka to obecnie mityczna instytucja. Istnieje tylko w wyobraźni Kaczyńskiego i Szydło.
Może czas zawiązać nową organizację, z krajami o bardziej zbliżonych interesach i kierunkach polityki zagranicznej. Np. Grupę Welehradzką - Polska, Czechy, Słowacja?
l
lump
Polska i Polacy niczego się nie uczą poza naśladowaniem zdegenerowanej władzy, zdradą i okradaniem kraju, narodu. Polska solidarna to kalka Polski przed socjalizmem. Kraj rządzących panów - bandytów, złodziei, cwaniaków i wszelkich warchołów do których dołączyli dotacyjni rolnicy z milionowymi dotacjami na "łebka" i reszty płacących za wszystkie pańskie zachcianki niewolniczych, ogłupiałych robociarzy którym nie odpowiadała rola pana, właściciela kraju.
Dodaj ogłoszenie