MKTG SR - pasek na kartach artykułów

A może i u nas?

DANUTA PIEKARSKA
- Wszystko przez pani artykuł w gazecie - mówią dwie ,,krzyżykujące’’ żaranki, które postanowiły skrzyknąć sobie podobne osoby. Tuż przed spotkaniem w Lunie niepewne, czy ktoś przyjdzie. Przyszło około czterdziestu osób...

Wycięty z ,,GL’’ artykuł pt. ,,Mam serwetkę haftowaną’’ o reaktywowaniu Lubuskiego Stowarzyszenia Twórców Rękodzieła Ludowego i Artystycznego, leży na stoliku w mieszkaniu Teresy Pawlaczyk - Kozłowskiej. Obok gospodyni siedzi mieszkająca piętro wyżej w bloku przy ul. Szymanowskiego sąsiadka, Elżbieta Wojciechowska. Jeszcze trzy miesiące znały się tyle, co z widzenia. Połączyło je zamiłowanie do obrazków malowanych igłą i kolorowymi nićmi.
Na ścianach - klasyka malarstwa polskiego i obcego. - To zaspokojenie własnych marzeń. Nie kupię oryginalnego obrazu Matejki, ale jak włożę w Stańczyka własną pracę, to lepsze od reprodukcji - pani Elżbieta specjalizuje się w miniaturowych obrazkach. Mama dorosłych dzieci raz w tygodniu chodzi na kurs komputerowy, a dwa razy na kurs niemieckiego, prowadzony przez uczennice szkół średnich przez Urząd Pracy.
Pani Teresa jest na rencie, pani Elżbieta należy do grona bezrobotnych. Malowanie igłą pozwala zapełnić pustkę. Ale ile obrazków mogą pomieścić ściany M 3 lub M 4?

A może i u nas?

Kiedy przeczytały w gazecie, że rękodzieło może być szansą dla bezrobotnych i że gdzieś tam w województwie ludzie się organizują, pomyślały: czemu nie u nas? Zapowiedź o piątkowym spotkaniu ukazała się w lokalnych mediach.
- Ciekawe, czy ktoś przyjdzie? - zastanawiają się tuż przed wejściem do Luny, gdzie dzięki gościnności Żarskiego Domu Kultury znalazły miejsce.
Zbigniew Kozłowski, mąż pani Teresy, chwilowo bez pracy, podtrzymuje na duchu obie panie. - Sam pomysł wprowadził tyle energii w ich życie... - mówi.
Pan Zbigniew własnym sumptem wydał w ub. r. powieść ,,Skarb Atamana’’. 30 egzemplarzy rozesłał do wydawnictw. Po wyróżnieniu w konkursie literackim zareagowała zielonogórska oficyna Pro Libris. Gotowa jest następna powieść...
- Trzeba coś robić - mówi.

Mrowisko przy stole

Tuż przed 17.00 przy stolikach, zestawionych w piwnicznej salce, kilka osób w milczeniu czeka na początek spotkania. - A może byście panie pokazały, co robicie - rzuca ktoś. Na stole lądują haftowane obrazki, serwetki, firanki, bombki, koszyczki...
- O Jezu, skąd pani to ma? Szukam tego wzoru od pół roku!... - salka zmienia się w rozgorączkowane mrowisko. Jakby po latach niewidzenia spotkała się wielka rodzina, która nie może się sobą nacieszyć.
- Spodziewaliśmy się 5-6 osób... - mówi zaskoczona Jadwiga Dec. Przedstawicielka Lubuskiego Stowarzyszenia Twórców Rękodzieła Ludowego i Artystycznego informuje, jak zostać członkiem stowarzyszenia i co przynależność daje. M. in. legitymację, która ułatwia przekraczanie granicy z przeznaczonym na sprzedaż rękodziełem. I szansę udziału w wystawach i kiermaszach... - Ale zadaniem stowarzyszenia nie jest wyłącznie organizacja sprzedaży - podkreśla.
Część pań słucha uważnie, część gorączkowo docieka, jak robi się to, co przyniosła sąsiadka.
Kto chce, wypełnia deklarację. Kto nie chce, może się zastanowić. Następne spotkanie - już za tydzień.
- Powiem sąsiadce - obiecują sobie panie, nie mogąc się rozstać po ponad dwu godzinach.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska