Agnieszka Wieszczek: Moje życie się zmieniło

Redakcja
Agnieszka Wieszczek, 25 lat. Jest jedynaczką. Zapasy trenuje od 18. roku życia. Uczy się Kolegium Nauczycielskim w Zgierzu. Lubi czytać książki i ... haftować obrazy. Jak mówi umiejętność tę nabyła dzięki żarskiej zapaśniczce, Marcie Podedwornej.
Agnieszka Wieszczek, 25 lat. Jest jedynaczką. Zapasy trenuje od 18. roku życia. Uczy się Kolegium Nauczycielskim w Zgierzu. Lubi czytać książki i ... haftować obrazy. Jak mówi umiejętność tę nabyła dzięki żarskiej zapaśniczce, Marcie Podedwornej. fot. Aleksandra Łuczyńska
Rozmowa z Agnieszką Wieszczek, zapaśniczką, brązową medalistką Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.

ZAPRASZAMY NA MISTRZOSTWA

ZAPRASZAMY NA MISTRZOSTWA

Dziś o godz. 9.00 w hali Promienia przy ul. Zwycięzców w Żarach rozpoczną się drużynowe mistrzostwa Polski kobiet w zapasach. Wystartują m. in. polskie olimpijki i zapaśniczki żarskiego Agrosu. Jutro o tej samej porze i w tym samym miejscu o drużynowe mistrzostwo Polski walczyć będą wojewódzkie reprezentacje juniorek.

- Zdobyłaś brąz na igrzyskach, to ogromny sukces, jak bardzo zmieniło się Twoje życie od tej chwili?- Ogromnie. Przede wszystkich zakochałam się (śmiech). W takim jednym zapaśniku z Poznania. Potem przeczytałam w którejś gazecie, że właśnie przeżywam młodzieńczą miłość, z kimś zupełnie innym.

- Często czytasz o sobie nieprawdziwe informacji?- Tak, oprócz tej miłości młodzieńczej dowiedziałam się jeszcze, że sprawiałam trudności wychowawcze rodzicom.

- Masz czas na życie prywatne?- Właściwie nie mam. Liczyłam na to, że po powrocie z Pekinu uda mi się gdzieś wyjechać, zrobić sobie wakacje, ale nic z tego. Przyznam jednak, że podoba mi się ten szum. Jest wesoło, sporo jeżdżę po kraju, odwiedzam szkoły, udzielam wywiadów.

.

- To prawda, że oprócz ciebie nikt za bardzo nie wierzył w to, że zdobędziesz brąz?- Myślę, że sporo osób było mimo wszystko tej samej myśli co ja. Jechałam do Pekinu po medal, tak czułam. Wiedziałam, że dam radę, odizolowałam się od wszystkiego, skupiłam się tylko na walce i udało się.

- Byłaś tam razem z Lubuszanką Moniką Michalik-Rogien, której do Polski wróciła bez medalu. Wspierałyście się tam?- Z Moniką bardzo się przyjaźnimy. Ja tak naprawdę nie potrafiłam porządnie świętować swojego sukcesu, bo razem z nią przeżywałam porażkę. Chodziłyśmy na spacery, rozmawiałyśmy godzinami. To wielka szkoda, że jej się nie udało. Byłoby super gdybyśmy do Polski wróciły z dwoma medalami.

- Swoje trofeum postanowiłaś sprzedać...- Tak, myślałam o tym jeszcze w Pekinie. Kiedy miałam już brąz zadzwoniłam do naszego kolegi judoki, Krzyśka Wiłkomirskiego, który zbierał pieniądze na operację chorego synka. Na lotnisku w Polsce okazało się, że potrzebną kwotę już zebrano. Wtedy zdecydowałam, że medal sprzedam na rzecz innego chorego dziecka, dwuletniej Julki, ale także na jej uratowanie znalazły się pieniądze. Ostatecznie padło na dwunastoletniego Radka i z tym wiąże się cała historia. Medal wystawiłam na aukcji w allegro. Ktoś go zlicytował za ponad 70 tysięcy złotych, ale okazało się, że zrobił to oszust. Wtedy Polski Związek Koszykówki wyszedł z propozycją, żebym Radek losował grupy mistrzostw Europy 2009, które odbędą się w Polsce. Chłopiec dostał dzięki temu pieniądze na operacje. A mój medal odkupią władze mojego Wałbrzycha.

- Dziękuję
Aleksandra Łuczyńska
0 68 363 44 60
[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie