Andrzej Bator: Śpiewam Bogu, Maryi i ludziom

Dariusz Brożek 095 742 16 83 [email protected]
Andrzej Bator ma 49 lat. Pochodzi z Bledzewa, w 2007 r. w pobliskim Goruńsku założył towarzystwo śpiewacze ,,O sole mio''. Obecnie mieszka w Warszawie, gdzie jest radnym. Jest honorowym obywatelem Bledzewa i Kramska w Wielkopolsce.
Andrzej Bator ma 49 lat. Pochodzi z Bledzewa, w 2007 r. w pobliskim Goruńsku założył towarzystwo śpiewacze ,,O sole mio''. Obecnie mieszka w Warszawie, gdzie jest radnym. Jest honorowym obywatelem Bledzewa i Kramska w Wielkopolsce. Fot. Dariusz Brożek
Trzy pytania do Andrzeja Batora, znanego śpiewaka operowego.

1. Dlaczego benefis trzydziestolecia pracy artystycznej obchodził pan w Bledzewie, a nie na przykład w Warszawie?

- Bo pochodzę z Bledzewa i jestem z tego dumny. Mimo lat spędzonych w Warszawie i poza granicami kraju wciąż jestem Lubuszaninem. Tutaj stawiałem pierwsze kroki na drodze do artystycznej kariery. Pochodzę z muzykalnej rodziny. Śpiewała moja mama Albina oraz siostry Irena i Bożena. A tata Jan przygrywał nam na skrzypkach. Ja śpiewać zacząłem jak miałem siedem lat. Pamiętam pierwsze próby i występy w naszej wiejskiej sali. Potem szlifowałem wokal w ognisku muzycznym w Międzyrzeczu, gdzie moimi nauczycielami byli Florian Matuszny i Donata Marzec. Kolejnym etapem była szkoła muzyczna w Zielonej Górze, gdzie śpiewu uczyła mnie Lidia Gawrylarz.

2. Karierę zrobił pan jednak w zespole pieśni i tańca Mazowsze?

- Tak. Równo 30 lat temu pojechałem do Warszawy na egzaminy. Zdawało półtora tysiąca osób, z których przyjęto siedem dziewcząt i dwóch chłopców. W tym mnie. Moją nauczycielką była Mira Zimińska-Sygietyńska. Potem zaczęła się moja solowa kariera. W Metropolitan Opera w Nowym Jorku występowałem z królem tenorów Luciano Pavarottim. Koncertowałem przed królową angielską Elżbietą II i prezydentem USA Ronaldem Reaganem. Największym przeżyciem był dla mnie koncert dla papieża Jana Pawła II, który podczas późniejszej audiencji powiedział mi ,,Andrzeju, nie zmarnuj talentu. Śpiewaj Bogu, Maryi i ludziom''. To moje życiowe motto.

3. Niedzielny benefis ponoć zamyka pewien etap w pana życiu i otwiera nowy. Co zamierza pan robić?

- Chcę wspierać młodych adeptów śpiewu. Jest wielu zdolnych śpiewaków, których trzeba tylko oszlifować i zabłysną niczym diamenty. Zamierzam pomagać im przygotowaniach do egzaminów na uczelnie artystyczne, do szkół muzycznych i teatralnych. Prowadzę też warsztaty i szkolenia, jestem zapraszany do jury podczas międzynarodowych konkursów wokalnych.

Dziękuję.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie