Anna Maliszewska i Sebastian Stasiak, pięcioboiści z Zielonej Góry, będą walczyć o medale Igrzysk Olimpijskich w Tokio

Cezary Konarski
Cezary Konarski

Wideo

Kończą się Igrzyska Olimpijskie w Tokio, ale nie oznacza to, że słabną emocje związane ze startem polskich sportowców. W ostatnich dniach rywalizacji pewnie mocniej zabiją serca zielonogórskich kibiców, którzy będą trzymać kciuki za dwójkę pięcioboistów – Annę Maliszewską i Sebastiana Stasiaka.

Po czwartkowych (5 sierpnia) zmaganiach szermierczych, pozostałe pięciobojowe konkurencje rozegrane zostaną w piątek (kobiety) i sobotę (mężczyźni). Zawodnicy Olimpii Zielona Góra - Anna Maliszewska i Sebastian Stasiak - stanowią niemal całą pięciobojową reprezentację Polski w Tokio. Oprócz nich na starcie stanie jeszcze tylko jeden zawodnik z naszego kraju Łukasz Gutkowski (Legia Warszawa).

Jesteśmy w dobrej formie, żaden dobry wynik nas nie zaskoczy

- Pewnie wszyscy chcieliby usłyszeć, że jedziemy po złoto, ale z pewnością podobne nastawienie jest we wszystkich krajach, które w Tokio będą miały swoich pięcioboistów – powiedział Sebastian Stasiak. - Grono zawodników aspirujących do medali jest dość szerokie. Uważam, że jesteśmy w dobrej formie, dlatego żaden dobry wynik nas nie zaskoczy. A to oczywiste, że bardzo byśmy chcieli znaleźć się w czołówce. Jesteśmy przygotowani i na dobre wyniki, ale niestety też – oby ich nie było - na słabsze, bo w pięcioboju loteryjność jest ogromna. Atmosfera igrzysk nie jest nam obca, bo pięć lat temu Ania startowała w Rio de Janeiro, a ja byłem tam zawodnikiem rezerwowym. Miałem też więc okazję zobaczyć igrzyska od środka. Wiadomo, że nowe dla wszystkich są restrykcje covidowe.

Anna Maliszewska: Idealnie, akurat na start złapał mnie „jet lag”

Zielonogórscy pięcioboiści wylecieli do Tokio osiem dni przed startem, w związku z tym mieli pewne wątpliwości. – Mieliśmy informacje, że do wioski olimpijskiej można wejść na pięć dni przed startem, więc upewniałam się wiele razy, szczególnie po zamieszaniu z polskimi pływakami, czy na pewno będziemy mogli zameldować się wcześniej – mówiła Anna Maliszewska. – Dostaliśmy odpowiedź, że będziemy mogli wejść do wioski olimpijskiej, ale treningi rozpoczną się na pięć dni przed startem. Jakaś niepewność więc pozostawała, ale plus jest taki, że pięciobój będzie jedną z ostatnich konkurencji na igrzyskach, więc do tego czasu pewnie wszelkie niejasności zostaną wyprostowane. Z jednej strony wszyscy będą mówić o igrzyskach, a my wciąż będziemy czekać na swój start, a z drugiej, nasi koledzy z reprezentacji przetrą nam szlaki. Zyskaliśmy też sporo czasu na aklimatyzację. Pamiętam, jak do Rio przylecieliśmy pięć dni przed zawodami, to idealnie, akurat na start złapał mnie „jet lag” [zespół nagłej zmiany strefy czasowej – red.]. Nie mogłam spać w nocy i niestety nie skończyło się to najlepiej [Anna Maliszewska zajęła 18. miejsce – red.].

Na stadionie powstał nawet basen tymczasowy

Zielonogórzanie mieli już też okazję w jakimś stopniu zapoznać się z obiektami olimpijskimi w Tokio. - W 2019 roku byliśmy w Japonii i startowaliśmy w próbie przedolimpijskiej – powiedziała Anna Maliszewska. - Zawody nie były jednak rozgrywane na głównym stadionie, tylko na obiekcie rozgrzewkowym. Ale pokazano nam stadion, wiemy więc jak wygląda. Większość konkurencji, oprócz szermierki, będzie rozgrywana na jednym stadionie, na którym powstał nawet basen tymczasowy. Wielka szkoda, że stadion, na który mogłoby wejść około 60 tysięcy kibiców nie zostanie wykorzystany przez kibiców.

Anna Maliszewska i Sebastian Stasiak, pięcioboiści Olimpii Zielona Góra, reprezentanci Polski na Igrzyska Olimpijskie w Tokio 2020.
Anna Maliszewska i Sebastian Stasiak, pięcioboiści Olimpii Zielona Góra, reprezentanci Polski na Igrzyska Olimpijskie w Tokio 2020. Mariusz Kapała

Sebastian Stasiak: Nacisk położony był głównie na bieg

Jak wyglądały ostatnie przygotowania naszych pięcioboistów do rywalizacji w Tokio? – Przez trzy tygodnie byliśmy w Szwajcarii, w Sankt Moritz. Trenowaliśmy na wysokości 1800 metrów, przygotowywaliśmy się w górach, nacisk położony był głównie na bieg – opowiadał Sebastian Stasiak. - Podłączyliśmy się do zgrupowania polskich lekkoatletów. Trener Zbigniew Król trenował tam m.in. z Patrykiem Dobkiem [zdobył w Tokio brązowy medal w biegu na 800 m – red.] i w międzyczasie zerkał na nas. Ale oprócz tego na miejscu mieliśmy basen, podjechaliśmy też do Zurychu powalczyć w szpadzie z olimpijską kadrą Szwajcarii.

Zielonogórska pięcioboistka dodała: - Mieliśmy jedynie krótki rozbrat z końmi, ale mogliśmy sobie na to pozwolić, a zaraz po powrocie „obskakaliśmy się” z wysokimi przeszkodami. Najważniejsze, że udało nam się w zdrowiu przetrwać to przygotowanie wydolnościowe.

Na igrzyskach w Tokio będzie trochę egzotyki

Wbrew pozorom w Tokio nie wystartują wszyscy najlepsi pięcioboiści na świecie. - Spowodowane jest to regulaminem kwalifikacji, bo są limity dwóch zawodników z jednej płci na kraj – tłumaczył Sebastian Stasiak. - Dla przykładu, kwalifikację wywalczyło aż pięciu Niemców, ale krajowa federacja musiała wybrać dwóch, których wysłała na igrzyska. Stąd wynikają braki na liście startowej. Paradoksalnie chyba najmocniejsze zawody to finał Pucharu Świata, a później mistrzostwa świata. A w Tokio będzie trochę egzotyki, bo na starcie staną reprezentanci takich krajów, które zwykle nie pojawiają się na zawodach, w których bierzemy udział. Dlatego teoretycznie może być łatwiej niż na innych światowych imprezach.

Olimpia Zielona Góra. Skąd wziął się ten klub?

Kibicom należą się wyjaśnienia dotyczące nowego pięciobojowego klubu na sportowej mapie Zielonej Góry. Olimpia istnieje od niespełna dwóch lat, klubu nie należy kojarzyć z ZKS-em Drzonków, którego wychowanką jest Anna Maliszewska. Sebastian Stasiak pochodzi z Warszawy, był zawodnikiem UKS Żoliborz.

- Swoje pierwsze kroki w pięcioboju stawiałam w Drzonkowie, ale wyjechałam na studia i od 2013 roku trenowałam w Warszawie – wyjaśniała Anna Maliszewska. - Prawda jest taka, że nie ma lepszego miejsca do treningu niż Drzonków, ale to w Warszawie rozwinęłam skrzydła. Tam spotkałam naprawdę świetnych ludzi, trenerów, gdzie była tzw. chemia nie tylko na treningu, ale również w życiu prywatnym. Byliśmy jedną wielką rodziną. Wielu rzeczy nauczyłam się, to był też czas, kiedy zaczęłam jeździć na zawody międzynarodowe, więc miałam okazję obserwować innych. Wtedy powstała nowa filozofia treningu, która sprawdziła się. Był przecież taki czas, że klub UKS Żoliborz zajął całe podium mistrzostw Polski w młodzieżowcach. Chciałam kontynuować te metody treningu, dlatego kiedy wybuchła pandemia, pojawiły się obostrzenia i studia dobiegały końca, postanowiliśmy z Sebastianem, z którym prywatnie od wielu lat jesteśmy parą, że przenosimy się tutaj. Bo jeżeli mamy naprawdę osiągnąć najlepsze wyniki, czy teraz w Tokio, czy za trzy lata na igrzyskach w Paryżu, to uznaliśmy, że nie ma lepszego miejsca do treningu niż Drzonków. Ale kontynuujemy tę pracę, którą wykonywaliśmy w Żoliborzu pod szyldem Olimpia Zielona Góra. Wciąż mamy świetny kontakt z trenerami z Warszawy, ale rozwijamy się, bo rozpoczęliśmy m.in. współpracę z trenerem Zbigniewem Królem z lekkiej atletyki. Trenujemy w jednej grupie z Patrykiem Dobkiem. Nie było więc wyjścia, jak założenie nowego klubu po to, by kontynuować pewne metody treningowe. A, że nie do końca jest mi po drodze z miejscowym klubem, nie było mi na rękę wracać. Wolałam pójść własną ścieżką, i wydaje mi się, że póki co fajnie to się sprawdza.

Stuprocentowa skuteczność kwalifikacji na igrzyska

Póki co Olimpia jest klubem dwuosobowym, ale ma za to stuprocentową skuteczność kwalifikacji na igrzyska. - Nie jest przecież wykluczone, że nie rozwiniemy się. Po igrzyskach na pewno będziemy o tym myśleć – mówiła pięcioboistka z Zielonej Góry. - Myślę, że jest duży potencjał, a konkurencja też sprzyja rozwojowi. Bardzo nam pomaga dyrektor ośrodka w Drzonkowie pan Bogusław Sułkowski, również w pozyskiwaniu funduszy, bo nie da się trenować za darmo. Pierwszy rok był ciężki, bo jako nowy klub nie mogliśmy starać się o żadne dotacje, tym bardziej, że ciężko jest o dotacje na dwoje zawodników. Ale w tym roku pojawiły się dotacje, do tego doszło wsparcie prywatnych osób. Dlatego podsumowując to wszystko, ze spokojem możemy trenować.

Tak będą startować pięcioboiści w Tokio:

  • 5 sierpnia – godz. 6.00: szermierka kobiet, godz. 9.30: szermierka mężczyzn;
  • 6 sierpnia – kobiety – godz. 7.30: pływanie, godz. 8.45: szermierka, godz. 10.15: jazda konna, godz. 12.30: bieg ze strzelaniem;
  • 7 sierpnia – mężczyźni - godz. 7.30: pływanie, godz. 8.45: szermierka, godz. 10.15: jazda konna, godz. 12.30: bieg ze strzelaniem.
Anna Maliszewska i Sebastian Stasiak, pięcioboiści Olimpii Zielona Góra, reprezentanci Polski na Igrzyska Olimpijskie w Tokio 2020.

Anna Maliszewska i Sebastian Stasiak, pięcioboiści z Zielone...

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie