sportowy24
    Anwil kontrolował mecz we Włocławku i niewiele mogliśmy...

    Anwil kontrolował mecz we Włocławku i niewiele mogliśmy zrobić. W sobotę meczem z Rosą żegnamy rok 2018

    Zdjęcie autora materiału
    Andrzej Flügel

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Nie daliśmy rady. Nikt nie potrafił powstrzymać Michała Michalaka i przegraliśmy...
    1/29

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Paweł Czerniak

    Szkoda. Tak można podsumować to co zaprezentował, wobec kompletu niemal 3,5 tysiąca widzów zgromadzonych w Hali Mistrzów, nasz zespół. Anwil był osłabiony brakiem swego głównego rozgrywającego, reprezentanta Polski, Kamila Łączyńskiego.

    Nie można wygrać przy takiej ilości błędów


    Wydawało się, że jeśli Stelmet zagra z taką zaciętością jak w ostatnim spotkaniu z Lokomotivem Kubań Krasnodar w lidze VTB, to może zwyciężyć we Włocławku. Tym bardziej, że na parkiet wrócił Markel Starks, który pauzował od 6 grudnia, czyli od kontuzji odniesionej w Toruniu w meczu z Polskim Cukrem. Jednak w naszej ekstraklasie walcząc z dobrym zespołem jakim jest Anwil nie można wygrać jeśli popełni się taką liczbę błędów, jeśli wyraźnie przegra się deskę, zaliczy zbyt dużo strat i nie trafia nawet w doskonałych sytuacjach.

    Nie ma powodów do jakiejś paniki, ale...


    Oczywiście we Włocławku nie było jakieś kompromitacji czy wstydu. Tyle, że w kolejnym wyjazdowym meczu z kandydatem do medali przegraliśmy, wprawdzie niewysoko, ale w taki sposób, że przeciwnik kontrolował sytuację do końca. My byliśmy blisko, teoretycznie przy odrobinie szczęścia mogliśmy odwrócić losy tego meczu, ale tak naprawdę nie widać było większej nadziei, że tak się stanie. Niepokojące jest to, że zarówno w Ostrowie Wlkp., Toruniu jak i we Włocławku po jakimś fragmencie dobrej gry pozwoliliśmy rywalowi uciec i już niewiele potrafiliśmy zrobić. Pojawiła się jakaś niepokojąca tendencja i jakby zasada, że ze słabeuszami i średniakami wygrywamy, ale lepsze ekipy są od nas lepsze. Pewnie, że to dopiero praktycznie początek rozgrywek i ważne będą decydujące mecze. Jednak te porażki z czołówką, po pierwsze trzeba odrobić (dziewięć punktów to sporo), a po drugie każda ustawia nas w gorszej pozycji przed play offem, a przecież na wyjazdach z potentatami sobie nie radzimy...

    Statystyka mówi prawdę o tym m eczu


    Statystyki pokazują czemu wygrał Anwil. Ekipa z Włocławka miała skuteczność z gry na poziomie 47,8 proc. (32 trafienia na 67 prób), my 41 proc. (25/61). Za dwa mieliśmy 41,4 proc. (12/29), Anwil 51,2 proc. (21/410. Za trzy byliśmy wyraźnie lepsi, ale tylko w pierwszej kwarcie. Potem nam wyszło 40,6 proc. (13/32), gospodarzom 42,3 proc. (11/26). Jak zwykle słabo było z osobistych. Stelmet zepsuł pięć rzutów (21/26 - 80,8 proc.) rywale trzy (18/21 - 85,7). Przegraliśmy zbiórki 30:35, bardzo wyraźnie asysty 15/26, zaliczyliśmy też więcej strat 13:12. Jedno jest pewne nie panikując i rozdzierając szat tak grając jak we Włocławku mocnych zespołów tej ligi nie przeskoczymy, a przecież to ma być główny cel zespołu w tym sezonie...

    W drugiej połowie Anwil kontrolował to spotkanie...


    Oto co po meczu powiedział Michał Sokołowski: - Gratulacje dla drużyny Anwilu. Dzisiaj byli lepsi. W drugiej połowie kontrolowali spotkanie. W końcówce mieliśmy swoją szansę, ale zabrakło szczęścia. Musimy popracować nad obroną i zbiórkami na własnej tablicy. Mamy z tym problem od początku sezonu. Tyle nasz zawodnik. Nic dodać, nic ująć, poza tym, że to kontrolowanie spotkań przez naszych mocnych rywali musi niepokoić...

    W sobotę gramy w Zielonej Górze z Rosą Radom


    Nasza ekstraklasa nie znosi przerw. Po świątecznym spotkaniu we Włocławku zielono-górzanie w XII kolejce grają z Rosą Radom. Ten mecz jeszcze niedawno byłby hitem ekstraklasy. Jednak Rosa znacznie obniżyła loty i dziś nie jest to zespół z ambicjami i możliwościami powalczenia o medale. Jak się zdaje ekipa powalczy jedynie o awans do czołowej ósemki. Aktualnie Rosa jest dopiero 11 w tabeli. Zgromadziła 15 punktów. Wygrała zaledwie cztery spotkania przegrywając siedem, z czego wszystkie pięć wyjazdowych. Po odejściu trenera Wojciecha Kamińskiego ekipę prowadzi były zawodnik Robert Witka. Z zawodników zagranicznych najbardziej znany jest Amerykanin Obie Trotter, z Polaków Jakub Parzeński i Daniel Wall. Czy to, że Rosa ma słabszy sezon oznacza, że należy ją lekceważyć? Absolutnie nie. Radomianie przyjadą do Zielonej Góry teoretycznie na z góry przegranej pozycji. Coś takiego wielokrotnie wyzwala u słabszej ekipy dodatkowe pokłady energii i zespoły słabsze grając na luzie potrafią się postawić silniejszym. Liczymy, jednak, że zielonogórzanie podejdą do tego meczu z odpowiednim nastawieniem. Mecz w sobotę o 19.00.

    Zobacz również: Nowa hala do koszykówki w Zielonej Górze


    POLECAMY RÓWNIEŻ PAŃSTWA UWADZE:

    Dominika Podhajecka dwa razy na podium Ogólnopolskiego Turnieju Klasyfikacyjnego Młodziczek w Poznaniu!



    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Rezolutne przedszkolaki o świętach Bożego Narodzenia

    Rezolutne przedszkolaki o świętach Bożego Narodzenia