AZS AJP - Wisła: Przedziwna końcówka, sędziów do szatni eskortowała policja [ZDJĘCIA]

Alan Rogalski
Alan Rogalski
AZS AJP - Wisła
AZS AJP - Wisła Alan Rogalski
Po przedziwnym meczu w sobotę 7 kwietnia InvestInTheWest AZS AJP Gorzów uległ Wiśle Can-Pack Kraków 84:85. To spotkanie będzie wspominać się latami...

Dość spora liczba wolnych miejsc świadczyła o tym, że przed sobotnim, trzecim meczem pierwszej rundy play offów Energi Basket Ligi Kobiet wiara kibiców InvestInTheWest AZS AJP Gorzów w pokonanie Wisły Can Pack Kraków nie była zbyt duża. Niemniej jednak brak kompletu publiczności, jaki towarzyszył zawodniczkom w gorzowskiej hali na zdecydowanej większości spotkań w rundzie zasadniczej ekstraklasy, nie zrobiła większego wrażenia na koszykarkach Dariusza Maciejewskiemu. Gorzowianki zapomniały o tym, co wydarzyło się w Krakowie, bo w niczym nie przypominały akademiczek, które dwukrotnie przegrały z „Białą Gwiazdą” pod Wawelem.

Nasze dość sporo punktów zdobywały z pola trzech sekund, ale nie po rzutach podkoszowym Carolyn Swords czy Magdaleny Szajtauer, a głównie dynamicznym wejściom Pauliny Misiek, która raz po raz mijała krakowianki niczym slalomista Alberto Tomba tyczki w czasach swojej świetności. To właśnie dzięki świetnej skuteczności rzutów z gry w okolicach 70 procent wiślaczki nie były w stanie zatrzymać rozpędzającemu się z każdą upływającą minutą pierwszej kwarty AZS-owi. W 7 min jeszcze było 17:13, ale już trzy minuty później 21:13!

Wydawało się, że w drugich dziesięciu minutach krakowianki rozpoczną pogoń, ale nic takiego nie miało miejsca, a zwłaszcza na początku tej ćwiartki. W tym fragmencie, między 10 a 15 minutą udało się, po celnej próbie Misiek powiększyć przewagę aż do dziewiętnastu „oczek”! Ostatecznie druga odsłona zakończyła się przy stanie 52:36, po tym jak tym zza łuku odpowiedziała z drugiej strony Cheyenne Parker.

19 punktów Misiek, 14 – Pauliny Misiek, pięć zbiórek Magdaleny Szajtauer, sześć asyst Hurst – to był znak, że nasze panie za nic nie chciały zakończyć rywalizacji z Wisłą na sobocie.

Przed drugą połową cel był jeden: jeśli nie powiększyć tej różnicy punktowej, to przynajmniej ją utrzymać. Można było spodziewać się, że to zadanie nie będzie należało do najprostszych, ale te oczekiwaniom udało się sprostać! Co prawda w trzeciej odsłonie przyjezdne zbliżyły się w 23 min na sześć punktów, to jej końcówka należała do miejscowych. Najpierw Szajtauer, następnie Pawlak i przed ostatnią kwartą było 71:59!

„Wszyscy stoją, nikt nie siedzi. Siedzieć będziecie w niedzielę w kościele!” – krzyczał przez mikrofon spiker Dariusz Odej, a obiekt przy ul. Chopina ponownie zamienił się w najgłośniejsze miejsce w Gorzowie. Zdawało się, że szanse na triumf wicemistrzyń Polski malały tym bardziej, że w 34 minucie skręciła sobie staw skokowy druga rozgrywająca Tamara Radocaj, a zaraz potem piąty faul popełniła podstawowa jedynka Maurita Reid. Świetnie odpowiedziała na to Hurst, która ani na minutę nie usiadła na ławce rezerwowych (w odróżnieniu od zdrowej Annamarie Prezelj). Na pięć minut przed końcem trafia za dwa i ponownie dała nam dziesięciopunktowe prowadzenie!

To, co się potem stało, jest nie do opisania. Raz, że na 2,5 min przy stanie 82:77 przed końcową syreną zepsuła się… ta syrena. Próbowano ją naprawić przez kilkanaście minut, ale nie udało się, mimo że gospodarze starali się jak mogli. Przestały działać tablice świetlne, więc za zegar odliczający 24 sekund robił spiker, który w języku angielskim przez mikrofon odliczał sekundy upływające do końca akcji.

Dwa, że ta przerwa wybiła z rytmu miejscowe, które po powrocie na parkiet nie mogły się na nim odnaleźć. Za to druga ekipa rundy zasadniczej skutecznie odrabiała straty. Z drugiej strony, wcale nie musiały tego meczu przegrać, gdyby w końcówce sędziowie odgwizdali przewinienia na Julii Rytsikawie (przy stanie 84:83) oraz Darii Stelmach (przy 84:85) i przyznali im rzuty wolne. Obie panie po meczu przekonywały, że były faulowane. Brak reakcji wyprowadził z równowagi Maciejewskiego, który nie mógł powstrzymać emocji. Podobnie zresztą jak jeden z kibiców, którego przed „wymierzeniem sprawiedliwości” musiała powstrzymywać ochrona. Zrobiło się na tyle nerwowo, że sędziowie musieli opuszczać parkiet w asyście policji.

Żal, że w taki sposób AZS zakończył rozgrywki ligowe w tym sezonie. Do półfinału awansowała Wisła.

AZS AJP Gorzów – Wisła Can-Pack Kraków 84:85.

Kwarty: 24:13, 28:26, 19:20, 13:26.

InvestInTheWest AZS AJP: Pawlak 22 (2), Misiek 21, Swords 10, Hurst 9 (1), Stelmach 0 oraz Rytsikawa 11 (3), Szajtauer 11.

Wisła Can-Pack Kraków: Rodriguez 30 (3), Parker 20 (1), Reid 12 (2), Labuckiene 7, Ziętara 4 oraz Greinacher 4, Niedźwiecka 4, Suknarowska-Kaczor 2, Radocaj 2, Abdi 0.

Sędziowali: Artur Fiedler, Marcin Koralewski, Paulina Gajdosz.

Widzów: 650.

Obejrzyj też: Magazyn Żużlowy "Tylko w lewo" - odcinek 4

Chcesz na bieżąco śledzić sportowe newsy z Ziemi Lubuskiej, Polski oraz świata. Polub naszą stronę na Facebooku!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie