Babimost: Bo te nasze wypady to jest samo zdrowie!

Agata Ceglińska 0 68 324 88 54 [email protected]
- Prawo jazdy nie jest mi potrzebne - deklaruje Helena Robaszewska. - Tam gdzie mogę, staram się dotrzeć na rowerze!
- Prawo jazdy nie jest mi potrzebne - deklaruje Helena Robaszewska. - Tam gdzie mogę, staram się dotrzeć na rowerze! fot. Marek Marcinkowski
O tym, że w Babimoście są amatorzy kolarstwa dowiedzieliśmy się od jednego z Czytelników. - To ludzie z pasją - zapewniał.

- Spotykają się co sobotę i zwiedzają najciekawsze zakątki Regionu Kozła. Napiszcie o nich!

- Nie bądź zerem, jedź rowerem! To hasło naszego klubu rowerowego - tłumaczy szefowa grupy miłośników dwóch kółek Helena Robaszewska. - Zrzeszamy ludzi, którzy wolne chwile wolą spędzić w ruchu na świeżym powietrzu, niż na kanapie przed telewizorem.

Grupa ma już pierwszy sukces na swoim koncie. Zajęła pierwsze miejsce na 9. Rodzinnym Rajdzie Rowerowym organizowanym przez Stowarzyszenie Gmin Regionu Kozła. Na konkursie w Dąbrówce Wlkp. Babimojski Klub Turystyki Rowerowej pokonał drużyny z Kargowej, Siedlca, Zbąszynka i Zbąszynia.

Można spotkać sarenki

A wszystko zaczęło się w marcu tego roku. Marzena Wozińska, rodowita babimojszczanka postanowiła zarazić krajanów swoją pasją - rowerem.

Od razu z pomocą przyszedł jej dyrektor Centrum Sportu i Rekreacji Olimpia Zdzisław Krupa.

- Ucieszył mnie jego pozytywny odzew - śmieje się pomysłodawczyni. - Później podaliśmy informację o planowanej wycieczce do prasy, zadziałała poczta pantoflowa i jakoś to ruszyło. Pierwszy raz w trasę wyjechaliśmy na początku kwietnia. Później na kolejnych dołączały się nowe osoby.

- Na rower wsiadłem dość późno, bo dopiero w siódmej klasie szkoły podstawowej - mówi członek klubu Stefan Tobolczyk. - Polubiłem ten sport i często sam wyjeżdżałem na małe wypady po okolicy. Ale wiadomo, że w grupie raźniej, więc chętnie przyłączyłem się do innych pasjonatów kolarstwa. Moja ulubiona trasa prowadzi przez Linie i Wojnowo do Kuligowa. Można spotkać sarenki, żurawie, wrażenia są niezapomniane.

Rower od zięcia

- Kiedy wyprowadzałam się do Sulechowa, wiedziałam, że ktoś musi przejąć po mnie pałeczkę - wspomina M. Wozińska. - Dlatego dowództwo przekazałam pani Robaszewskiej. Jestem spokojna, bo wiem, że jest w rękach naprawdę zaangażowanej osoby, ale jednak żal mi było rozstawać się z klubem.

- Rower, który dostałam od zięcia to mój nieodłączny kompan - uśmiecha się H. Robaszewska. - I staram się wciągnąć w tę zabawę rodzinę. Czasem na wycieczki jeździ ze mną wnuczka. A ja już czekam, kiedy będę się mogła wybrać w trasę z... prawnukiem Maksymilianem. Jest co zwiedzać, bo podczas naszych spotkań staramy się dotrzeć do najpiękniejszych zakątków Regionu Kozła. Zdarza się, że w drodze powrotnej zatrzymujemy się w lesie i robimy przerwę na zbieranie grzybów. Żeby każdy wrócił z wyjazdu zadowolony.

Większość przyjeżdża na swoich rowerach, ale w hali Olimpia zawsze czekają zapasowe, które można wypożyczyć.

- Takie wypady, to samo zdrowie - zapewnia prezeska klubu. - Wiem po sobie, że człowiek czuje się lepiej, zasypia bez problemu. A i o ekologię dba, bo nie zanieczyszcza atmosfery spalinami samochodowymi. Dlatego zachęcam do udziału w spotkaniach wszystkich zainteresowanych. Przed każdym wyjazdem pojawia się zapowiedź w "Gazecie Lubuskiej". Do zobaczenia na trasie...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie