Bardzo dobry mecz Lechii w Goczałkowicach i ważne zwycięstwo

Andrzej Flügel
Andrzej Flügel
Trener Andrzej Sawicki i jego asystent Michał Sucharek bardzo dobrze taktycznie ustawili zespół, a piłkarze zrealizowali  ich pomysł na zdobycie trzech punktów.
Trener Andrzej Sawicki i jego asystent Michał Sucharek bardzo dobrze taktycznie ustawili zespół, a piłkarze zrealizowali ich pomysł na zdobycie trzech punktów. Cezary Konarski
W kolejnym meczu trzeciej ligi Lechia zmierzyła się na wyjeździe z LKS Goczałkowice. Wygrali zielonogórzanie!
  • LKS Goczałkowoice Zdrój - Lechia Zielona Góra 0:2 (0:1)
  • Bramki: Mycan (34) i Kaczmarczyk (73)
  • Lechia grała w składzie: Fabisiak - Ostrowski, Kocik (od 74 min Łokietek), Babij - Żukowski (od 62 min Król) Maćkowiak (od 62 min Wasiak), Kaczmarczyk, Athenstadt, - Rapaport (od 44 min Konieczny), Małecki, Mycan

Faworytem tego pojedynku był LKS. Wprawdzie gospodarze są ostatnio w dołku, bo przegrali trzy kolejne mecze, ale w tabeli byli przed Lechią. Mają mocny zespół wystarczy tylko wspomnieć, że w ich szeregach grają zawodnicy mający za sobą wiele występów w ekstraklasie, czyli Piotr Ćwieląg i Łukasz Hanzel.

Zobacz film: Przemysław Mycan, piłka nożna, po meczu Lechia Zielona Góra - Gwarek Tarnowskie Góry:

Zielonogórzanie zaczęli bardzo ofensywnie, bez kompleksów. Stosowali od samego początku pressing i rywale byli bezradni. To była inna Lechia niż ta z poprzednich spotkań. Szybka gra, akcje skrzydłami, strzały, pojedynki jeden na jeden. Już w 14 minucie po centrze Ilana Rapaporta Przemysław Mycan po strzale głową mógł zdobyć gola. Gospodarze, którzy z trudem przechodzili naszą połowę mieli szczęście, że po strzale Rapaporta w 25 minucie i rzucie wolnym Mariusza Kaczmarczyka w 32 minucie, piłka nie wpadła do siatki. W 34 minucie Lechia zdobyła prowadzenie po ładnej wrzutce Arona Athenstadta w środek pola karnego i płaskim strzale Mycana.

Ostre musiały być rozmowy w szatni gospodarzy, bo ruszyli z wielkim impetem. Zielonogórzanie jednak bardzo mądrze się bronili. Nie była to jakaś desperacka wybijanka, ale spokojne blokowanie poczynań rywali, przetrzymywanie piłki, jak trzeba inicjowanie kontrataków. Owszem, LKS już w 50 min mógł wyrównać kiedy piłka trafiła w słupek, a poprawkę obronił Wojciech Fabisiak, ale Lechia spokojnie w 66 minucie mogła podwyższyć na 2:0, kiedy Mycan strzelił wysoko nad bramką.

W 70 min gospodarze mieli doskonałą sytuację, ale kiedy Ćwieląg znalazł się z piłką tylko przed Fabiskiem sędzia odgwizdał spalonego. Dobrze, że w trzeciej lidze nie ma VAR-u, bo arbitrzy się pomylili. W momencie kiedy groźnie atakował LKS, Lechia przeprowadziła wzorową kontrę, Mycan zagrał do Kaczmarczyka ten płaskim strzałem, wykorzystując błąd bramkarza, trafił do siatki. Miejscowi byli już kompletnie ,,zagotowani” i do końca mimo wielu prób nie potrafili zdobyć choćby kontaktowego gola. Okazję na 3:0 miała z kolei Lechia, ale w 84 min Adrian Małecki nie wykorzystał znakomitej okazji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie