Batumi, czyli "Gruziński Dubaj". Miasto wielkich inwestycji i mnóstwa kontrastów. Kurort w którym krzyżują się wpływy z niemal całego świata

Kamil Jabłczyński
Kamil Jabłczyński
Z jednej strony Morze Czarne, a z drugiej góry Kaukazu. Wieżowce jak z Dubaju, piękne hotele i wielkie inwestycje, ale też słabo rozwinięty transport publiczny, rozpadające się domy i krajobraz przypominający Polskę z przełomu lat 80. i 90. XX wieku. Gruzja to kraj w którym ludzie kochają Polaków. Inspirują się naszą drogą i rozwojem cywilizacyjnym. Już dziś wielu z nas wybiera ją jako destynacje na urlop czy citybreak, a wkrótce ten rejon może być jeszcze popularniejszy. Kraj przeżywa boom gospodarczy. Pod koniec lutego odwiedziłem Batumi, w którym mieszają się wpływy regionalne, europejskie, tureckie, bizantyjskie i rosyjskie. Efekt jest niesamowity.

Spis treści

Pierwsze wrażenie? Może być mocno mylące

Jedną z kwestii do rozwiązania w Gruzji są w moim odczuciu drogi i transport. Z Kutaisi, do którego regularnie lata WizzAir z Warszawy, do Batumi jest 159 km. Dojazd zajmuje jednak grubo ponad 2 godziny, a jakość dróg nie jest najlepsza. Brakuje trochę szybkich połączeń kolejowych, ale kraj da się zwiedzić koleją. Jeżdżą za to regularnie autobusy, a można też wynająć minivana. W drodze zobaczymy cały tutejszy folklor. Spacerujące wzdłuż jezdni krowy, świnie czy psy.

Kiedy jednak zbliżamy się do wybrzeża to łatwo zakochać się w tym miejscu. Widok na Morze Czarne, długa droga wzdłuż wybrzeża, śródmieście Batumi, góry Kaukazu, tunele wydrążone w górach. Można narzekać na jakość dróg, ale większość z nich położona jest bardzo pięknie, więc to świetna okazja, żeby podziwiać widoki. Warto przy tym zaznaczyć, że trwa budowa i modernizacja infrastruktury - zwłaszcza drogowej. Podczas rozmów z młodszym pokoleniem mieszkańców można usłyszeć, że kraj otrzymał wsparcie unijne na ten cel i Gruzinom zależy na współpracy z Europą, a także członkostwie w Unii Europejskiej.

Piękny kurort

Batumi jest miastem położonym przepięknie. Z jednej strony hotelu, w którym mieszkaliśmy był widok na Morze Czarne, a z drugiej na góry, zbiornik wodny przy delfinarium i dzielnicę mieszkaniową miasta. Dzielnica biznesowa wypełniona jest wieżowcami niczym w Warszawie (szczegółowo o nich troszeczkę później). Jest długi bulwar tworzący nadmorską promenadę, tańczące fontanny (pokazy oparte o wodę i grę światłem) uzupełnione muzyką, Ogród japoński, Park cudów czy Stare Miasto. Choć Gruzini zarabiają mniej od nas to ceny są podobne jak w Polsce, a nawet za niektóre produkty wyższe, ale konkurencyjne do tych, do jakich przyzwyczailiśmy się zwiedzając zachodnią Europę.

Batumi, czyli
Aleksandra Karwacka

Siła kontrastu

Wspomniałem o wpływach europejskich, tureckich, bizantyjskich, rosyjskich, ale jest też Bliski Wschód. Batumi często bywa nazywane "gruzińskim Dubajem". Śródmieście pełne jest wysokich i nowych biurowców. W żartach można usłyszeć, że to trochę Dubaj, a trochę Wołgograd. Chociaż rosyjskich wpływów jest tam coraz mniej to widać charakterystyczne dla bloku wschodniego bloki mieszkalne, zabudowane balkony, stare domy na wzgórzach, a hotel Sheraton przypomina nawet nasz Pałac Kultury i Nauki.

Tuż obok piękne biurowce, apartamentowce, kamienice, które mogłyby zdobić ulice Paryża czy Mediolanu. Najwyższy budynek w Batumi to mierzący ok. 200 metrów wieżowiec. Z pozoru podobny do wszystkich: szklany z białymi elementami. Od jednej ze stron ma jednak dodatek, który trudno mi zrozumieć. Nasza kultura wywodząca się z cywilizacji łacińskiej raczej unikała takich elementów. To zdobione balkony (miały się poruszać jak wskazówki zegara), które wydają mi się kompletnie zbędne. Taki dodatek. To jednak typowe dla Bizancjum. Nasze poczucie estetyki może mieć takich wątpliwości więcej. Złote zdobienia, kolorowe elewacje i kształty jak Bliskiego Wschodu. To jednak bardzo ciekawe doświadczenie - kontrasty i misz masz, które trudno znaleźć, gdziekolwiek indziej.

Batumi, czyli
Aleksandra Karwacka

Turcja i Gonio

Batumi leży niedaleko od Gonio. To była dawna rzymska forteca. Gruzja należała bowiem do prowincji Rzymu i to tutaj przebiegała granica imperium. Rzymska fortyfikacja umiejscowiona była przy ujściu rzeki Czoroch do Morza Czarnego. Dziś mieści się tam muzeum. Mury są zachowane wręcz w doskonałym stanie. W fortecy znajduje się także symboliczny grób św. Macieja. Jednego z apostołów Jezusa. Obecnie jednak archeologowie uważają, że jego szczątki znaleziono nieco poza fortecą, ale dokonał żywota w tym rejonie. Ścieżka po środku fortecy porośnięta jest krzakiem kiwi. Możemy sobie zerwać owoce, które u nas zobaczymy co najwyżej w supermarkecie. Po drodze mijamy natomiast mnóstwo drzew bambusowych i eukaliptusa. Bambus zresztą można natrafić także w samym Batumi. Co ciekawe, w małym stopniu przeznaczany jest on na produkcję zastępującą plastik. W gruzińskim McDonald's nadal dostaniemy plastikową słomkę. Mi od razu przyszło na myśl, że to gałąź gospodarki, którą można tu znacznie rozwinąć dzięki klimatowi.

Z Batumi i Gonio blisko jest też do Turcji. Drogi obecnie są w remoncie i łatwo utknąć w korku. Zwłaszcza, że jest tu też duży ruch tranzytowy. Widziałem rejestracje z Turcji, Armenii, Azerbejdżanu, Tadżykistanu czy Turkmenistanu. Co ważne, realizowana jest również inwestycja długiego bulwaru łączącego Gruzję i Turcję i będzie możliwość np. dojechania do Turcji z Batumi na rowerze. Trasa wyniesie ok. 16 km w jedną stronę. W mojej opinii brakuje połączenia kolejowego. Po pierwsze, ominęło by korki. Po drugie, to ekologiczny środek transportu, a już dziś widać, że w Batumi aut jest bardzo dużo. Siatka połączeń kolejowych niestety póki co dość słaba. Myślę, że wraz z rozwojem cywilizacyjnym to się poprawi, bo widziałem także prace przy torach kolejowych w kilku miejscach Gruzji.

Boom inwestycyjny

Gruzja stała się w ostatnich latach atrakcyjnym kierunkiem inwestycyjnym, także dla światowych i europejskich firm. Dzięki temu może się rozwijać jeszcze szybciej i oferować coraz bardziej konkurencyjne nieruchomości na światowym poziomie. Od 2014 roku Gruzja jest krajem stowarzyszonym z Unią Europejską, a od 2016 roku jest członkiem strefy wolnego handlu z UE. - Uważam, że rok 2023 będzie bardzo pomyślny dla Gruzji zarówno pod względem inwestycyjnym jak i turystycznym. Wszystko się tu rozwija. Rynek nieruchomości stał się bardzo konkurencyjny w stosunku do np. Turcji, Cypru, Bułgarii, a nawet Hiszpanii - mówi Oksana Agnieszka Żendarska, na co dzień zajmująca się rynkiem nieruchomości zagranicznych, także rynkiem gruzińskim.

Batumi, czyli
Kamil Jabłczyński

Gruzini do siebie ściągają międzynarodowe marki jak Hilton, Novotel czy Mariott. Inwestują sami, ale też realizują mało popularny w Polsce koncept turystyczno-inwestycyjny. Przedstawić to można na przykładzie projektu Novotel Living Batumi. To apartamenty inwestycyjne. Po ich zakupie stajemy się właścicielem eleganckiego pokoju hotelowego (zakładana jest księga wieczysta w Gruzji). Możemy z niego skorzystać turystycznie przez 3 tygodnie w roku, a przez pozostałą część ma on na siebie zarabiać. Korzyści ekonomiczne takiego sojuszu są atrakcyjne dla właścicieli apartamentów, gdyż nie ponoszą oni kosztów utrzymania pomieszczeń oraz infrastruktury, a także poszukiwania i przyciągania przepływu gości, uzyskując jednocześnie dochody z wynajmu. Co istotne, to nie nasz pokój musi być wynajmowany. Nasz zysk wyliczany jest z sumy zarobionej przez wszystkie apartamenty. To połączenie obsługi hotelowej, którą prezentuje marka NOVOTEL, z obsługą apartamentów. Znajdzie się tam 160 mieszkań o powierzchni od 33 do 74 mkw.

Gonią Europę jak kiedyś Polacy

Inwestorzy mogą kupować mieszkania i partycypować w zyskach z wynajmu apartamentów gościom. W naszej inwestycji może to wynieść nawet do 15% zysku rocznie. Właściciele mogą również wykorzystywać mieszkanie na własne potrzeby w określonym okresie w roku. Już w tej chwili sprzedanych mamy ponad 50 % apartamentów. Okazuje się, że Polacy, także mieszkający poza granicami Polski, chętnie inwestują w ten nowy koncept – słyszę od Oksany Żendarskiej.

Wizualizacja Novotel Living Batumi
materiały prasowe

Co ciekawe, kiedy przyjrzymy się dzisiaj cenom nieruchomości w Gruzji to oscylują wokół 2 tysięcy dolarów za metra kwadratowy. Doskonale pamiętamy takie ceny w Polsce i jak wszystko się do dzisiaj zmieniło. To być może idealny moment na zainwestowanie w Gruzji, bo współpraca z Unią Europejską, ewentualne wejście do wspólnoty, a także dalszy rozwój gospodarczy spowodują wzrost cen. Jeśli nie będziemy chcieli trzymać apartamentu inwestycyjnego to jest spora szansa, że sprzedamy go z zyskiem. To jeden ze sposobów na przyciągnięcie kapitału do Gruzji. Przechadzając się bulwarem po mieście widać zresztą wieże wielu międzynarodowych firm.

Z czym kojarzy nam się Gruzja?

Moje pierwsze skojarzenie to kuchnia gruzińska. Jest cała lista rzeczy, o których nie mógłbym o tym nie wspomnieć:

  • haczapuri (w tym adżarska wersja z jajkiem),
  • chinakali, czyli gruzińskie pierożki z mięsem,
  • badridżani - roladki z plastrów bakłażana faszerowanych pastą orzechową z czosnkiem, udekorowanych pestkami granatu,
  • gruzińska wersja kebabów (małe grillowane mięso zawinięte w lawasz),
  • świetne wina,
  • sery (słynny imeruli),
  • czurczchele.

A to dopiero wierzchołek góry lodowej. Można się zatracić w gruzińskiej kuchni i jej specjałach. Do tego oprócz win narodowym napojem Gruzji jest "Chacha". Przypomina włoską grappę. Także wyrabiana z winogron ma nieco ponad 40% alkoholu. W wersji barwionej (różowym winem) przypomina w smaku naszą śliwowicę.

Batumi, czyli
Karolina Werstler

Z "Chacha" wiąże się zresztą wspaniała historia dotycząca Batumi. Blisko bulwaru i starówki zbudowano "Fontannę z Chachą". Był to pomysł Micheila Saakaszwilego - gdy rządził Gruzją. Z fontanny, jak sama nazwa wskazuje, miała naprawdę lać się prawdziwa "Chacha"! I tak na samym początku było. Niestety z atrakcji turystycznej nic nie wyszło. Szybko zaczęli zbierać się w jej pobliżu bezdomni, ludzie uzależnieni od alkoholu i młodzież. "Chacha" przestała się lać, a pozostała tylko legenda i nieduża, zniszczona już trochę, budowla z wieżą zegarową.

Uwielbiany jak Polak w Gruzji

Myślę, że to jeden z powodów dla których wybieramy coraz chętniej ten kierunek. Gruzini absolutnie uwielbiają Polskę i Polaków. W Batumi oraz Tbilisi znajdują się pomniki Lecha Kaczyńskiego. Jego imieniem (a także małżonki) jest nazwane m.in. rondo w Batumi i duża arteria, podobnie w Tbilisi. Pamiętają tu doskonale jego wystąpienie w 2008 roku po agresji Rosji na Gruzję i uważają za jednego z ojców niepodległości tego kraju. To jednak nie jedyne polskie akcenty. Aleksander Szymkiewicz był polskim architektem, który pracował przez wiele lat w tym regionie. To on zaprojektował jedną z najbardziej znanych uczelni w kraju, czyli Państwowy Uniwersytet im. Szoty Rustawelego w Batumi. Zaprojektował też wiele budynków w Tbilisi. Jego praca to przełom XIX i XX wieku i nie wszystko przetrwało do dnia dzisiejszego.

Batumi, czyli
Karolina Werstler

Czy warto pojechać?

Mogę z czystym sumieniem polecić Batumi jako miejsce na urlop czy coraz bardziej popularny citybreak. Lot do Gruzji to niecałe 3,5 godziny. Znajdujemy się w totalnym misz maszu kulturowym. Możemy dowiedzieć się dużo o Kaukazie czy Bliskim Wschodzie, ale też nie mamy poczucia znalezienia się w innym świecie. Przez cały pobyt czułem się wyjątkowo bezpiecznie. W Batumi jest też bardzo czysto. Po mieście krząta się sporo bezpańskich psów, ale wszystkie są zaczipowane i wysterylizowane, a do tego bardzo przyjazne i karmione przez tubylców. Za Gruzją przemawia też kapitalna kuchnia. Sam za jakiś czas chcę tam wrócić by zobaczyć jak dalej zmienia się kraj w którym realizowane inwestycje widać na każdym kroku.

Port Lotniczy Olsztyn-Mazury zmodernizował swoją infrastrukturę

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Batumi, czyli "Gruziński Dubaj". Miasto wielkich inwestycji i mnóstwa kontrastów. Kurort w którym krzyżują się wpływy z niemal całego świata - Strona Podróży

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie