MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Będzie wsparcie

PIOTR DROZDOWSKI
Klub Grom chce zgłosić do rozgrywek drużynę juniorów młodszych. Byłaby to druga taka formacja w powiecie.

Jak na razie w powiecie drużynę juniorów młodszych (rocznik 88 i 89) prowadzi tylko Helios Bucz. W pozostałych klubach tacy piłkarze grają razem ze starszymi juniorami. Kluby nie chcą tworzyć drużyn juniorów młodszych, bo to określone wydatki na transport, opłaty sędziów czy wpisowe. Roczny budżet takiego zespołu wynosi ok. 20 tys. zł, nic dziwnego, że większość klubów rezygnuje. Owszem, mogą grać, ale ze starszymi nawet o kilka lat kolegami. - Nie mogą jednak mierzyć się z nimi warunkami fizycznymi i z tego powodu najczęściej grzeją ławę. W efekcie przychodzi zniechęcenie - mówi trener seniorów Gromu Janusz Wasiołek.

Będzie wsparcie

Stąd pomysł wolsztyńskiego klubu, źeby skompletować i zgłosić do rozgrywek drużynę juniorów młodszych. W zespole mają grać nie tylko zawodnicy Gromu. Chodzi o to, żeby każdemu umożliwić grę w jego grupie wiekowej. W wolsztyńskich barwach ,,obcy’’ byliby na zasadzie wypożyczenia. Skąd fundusze? - Jest wielu ludzi, którzy widzą efekty naszej pracy z młodzieżą. Na treningi przychodzi już regularnie ponad 120 młodych piłkarzy w różnych grupach wiekowych. Dlatego niektórzy rodzice, nierzadko przedsiębiorcy, deklarują wsparcie powstającej drużyny juniorów. Oprócz tego sami oszczędzamy na wydatkach, bo nasi trenerzy pracują za darmo - informuje wiceprezes Gromu ds. młodzieży Piotr Świrszcz.
- Trzeba dbać o piłkę, którą przed wojną żyło całe miasto! - podkreśla Henryk Kobierzycki, który działał w zarządzie Gromu do 1955 r. i pamięta jeszcze przedwojenne potyczki Sokoła i Czarnych Wolsztyn. - Długo nie zapomnę jak bramkarz Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski błagał zawodników Sokoła o zlitowanie, bo bał się wrócić do domu. Nic dziwnego, Dyskobolia przegrała wtedy 0:17 - wspomina.
Sceptycznie do pomysłu wolsztynian podchodzi prezes klubu z położonego za miedzą Chorzemina, który kilka lat temu miał drużynę juniorów młodszych.

Wątpliwości prezesa

- Udział w rozgrywkach to bardzo wysokie koszty, bo na mecze trzeba jeździć daleko. Wątpliwy jest także efekt sportowy, gdyż dopiero po kilku latach pracy i gry można pokusić się o zwycięstwa. Tymczasem po roku, góra po dwóch latach, juniorzy młodsi są już juniorami. Zważywszy na to wątpliwe jest więc tworzenie na dwa lata drużyny młodszych juniorów - tłumaczy prezes Orkana Marian Żok. Grający w kierowanym przez niego klubie trampkarze starsi nie przegrali w ubiegłym sezonie ani jednego spotkania, mimo to nikt nie myśli, żeby zgłosić ich teraz jako juniorów młodszych. - Jestem dobrej myśli. Prezes już zabiega o pieniądze, a ja apeluję do juniorów młodszych, żeby zgłaszali się do nas. Chcemy ruszyć od września - mówi J. Wasiołek.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska