MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Bezsilna spółdzielnia

ANNA BIAŁĘCKA
- Sąd uczynił z nas spadkobierców części wkładu mieszkaniowego - mówi Izabela Puchalska. - Wygląda na to, że spółdzielnia chce byśmy jeszcze dołożyli do tego interesu.

- W 2000 roku zmarli moja macocha i mój ojciec - wyjaśnia kobieta. - Ja i moje rodzeństwo staliśmy się, decyzją sądu, spadkobiercami po naszym ojcu 1/3 wkładu mieszkaniowego.
Pozostałą część przyznano dzieciom macochy. W podzielonym mieszkaniu spółdzielczym pozostał jednak wnuk macochy, który nie płaci czynszu, ani nie dokonuje żadnych innych opłat. Korzysta więc od ponad trzech lat z mieszkania, nie mając do niego żadnego aktu prawnego.

Bezsilna spółdzielnia

- Mężczyzna ten nie chciał skorzystać z możliwości zostania członkiem spółdzielni mieszkaniowej i przejęcia lokalu - wyjaśnia kobieta. - Stosuje cały czas zasadę uników, nie płaci, nie reaguje i czeka na to, co się stanie. A jego długi rosną.
W efekcie mieszkanie jest dewastowane i obciążane zobowiązaniami za media. Rodzina I. Puchalskiej nie chce się na to zgodzić. - Domagaliśmy się od spółdzielni Nadodrze stanowczych działań wobec tego mężczyzny, ale spółdzielnia jest bezsilna.
W 2003 roku spadkobiercy otrzymali pismo od SM Nadodrze. Było to wezwanie do zapłaty na kwotę ponad 8 tys. zł. Jest to zadłużenie mieszkania, bezprawnie zajmowanego przez wnuka zmarłego głogowianina.

Odliczą sobie wszystko

- Nasz ojciec umierając nie pozostawił po sobie żadnych długów czy zobowiązań - wyjaśnia rozgoryczona kobieta. - Długi na mieszkaniu powstały przy przyzwoleniu zarządu spółdzielni mieszkaniowej, który przez trzy lata nie zrobił nic, by sprawę zakończyć.
Spadkobiercy są oburzeni, gdyż oni zrobili wszystko w myśl prawa, licząc na uzyskanie ok. 2 tys. zł. - Spółdzielnia nic nie traci, mimo tego wielkiego bałaganu,. Bo jak uważa, wszystko sobie potrąci z wkładu mieszkaniowego, który został podzielony między spadkobierców. Nie tylko potrąci sobie za zaległości czynszowe po wnuku, ale weźmie sobie także na remont mieszkania.

Spadek topnieje

- Urząd Skarbowy wzywa nas do rozliczenia się ze spadku, który dzięki bezsilności SM Nadodrze z każdym dniem topnieje - mówi I. Puchalska. - Ciągle składamy wyjaśnienia, że sprawa nie jest sfinalizowana. Boję, się, że przy takim podejściu zarządu spółdzielni do sprawy, w końcu i do mnie trafi komornik po jakieś należności. A my tylko chcieliśmy przypadającą nam część wkładu mieszkaniowego.
Prezes Nadodrza Mirosław Dąbrowski zna tę sprawę dobrze. - Mamy wiele spraw dotyczących nie zrealizowanych eksmisji takich właśnie lokatorów, ale jest to jedyna sprawa spadkowa - wyjaśnia prezes. - Działamy zgodnie z prawem, co niestety nie zadowala spadkobierców. Zgodnie z ustawą, wypłacimy spadkobiercom ich części wkładu, ale dopiero wtedy, gdy przekażą nam puste mieszkanie. A na to się nie zanosi.

Eksmisja niemożliwa

Spółdzielnia podejmowała kilkakrotnie próby wyeksmitowania opornego wnuczka. - Komornik poinformował nas ostatnio, że mężczyzna ten jest bezrobotny, więc może go eksmitować jedynie do lokalu socjalnego, a takiego lokalu gmina nie ma - dodaje M. Dąbrowski.
Jak wynika ze sprawy, istnieją małe szanse na pozbycie się lokatora z mieszkania, którego zgodnie z prawem zajmować nie powinien. Rosną rachunki za wodę i inne media. Ostatnio wnuk wprowadził do mieszkania swoją kobietę, która jest w ciąży. Są więc świeże powody do kolejnego odkładania eksmisji. Najbliższa zaplanowana jest na maj.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska