Biało-czarna dekawka

ANDRZEJ WŁODARCZAK (95) 722 57 72 [email protected]
- Jazda tym autem to przyjemność, ale i niepowtarzalna przygoda - mówi Władysław Strowski, ojciec właściciela dekawki
- Jazda tym autem to przyjemność, ale i niepowtarzalna przygoda - mówi Władysław Strowski, ojciec właściciela dekawki Maciej Pawlenia
Udostępnij:
Tomasz Strowski z podgorzowskiego Łupowa zawsze chciał mieć stare auto, jakiego nie posiada nikt w okolicy. DKW model F z 1937 roku znalazł pod Lublinem.

Oglądał kilka przedwojennych aut, w tym amerykańskie, ale dekawka ujęła go swoim oryginalnym wyglądem. I dobrym stanem technicznym. Nie musiał więc sporo się trudzić, by auto było cały czas sprawne.

Większość z drewna

Skrót DKW nasi zmotoryzowani rozszyfrowują jako dykta, klej i woda. I jest w tym sporo racji. Furgon pana Tomasza w dużej części wykonany jest z drewna. Dach, boki, drzwi i tylne błotniki wykonane są z drewna, obitego imitacją skóry. Wszystko w kolorach białym i czarnym.
Dwoje drzwi otwiera się z przodu, jak w starych syrenach. W czasie deszczu auto nie przecieka. Właściciel woli jednak nie ryzykować, dlatego w razie niepogody auto pozostaje w garażu.
- Zdecydowana większość części, poza drobiazgami, jest nadal oryginalna. Auta nie zarejestrowałem jednak jako zabytkowego, choć mógłbym. Związanych jest z tym zbyt dużo formalności - przyznaje pan Tomasz.

Wzbudzają sensację

Pan Tomasz najczęściej jeździ polonezem. W dekawkę wraz z rodzina wsiada jedynie w święta, pod warunkiem, że nie pada.
- Nasze auto wzbudza oczywiście sensację i zainteresowanie. Ludzie oglądają naszą dekawkę, a turyści z Niemiec chętnie się przy niej fotografują. Gratulują nam tak oryginalnego i dobrze utrzymanego starego auta - dodaje pani Anna, żona Tomasz.
Zdarzają się chętni do kupna dekawki, ale Strowscy na razie nie chcą się jej pozbywać. Od czasu do czasu wypożyczają ją natomiast dalszym i bliższym znajomym na jazdę do ślubu. Oprócz kierowcy w aucie mieści się tylko młoda para i fachowiec od robienia zdjęć lub kręcenia filmu wideo.

Wrażliwa na dziury

- To auto ma prawie 70 lat, w tym czasie motoryzacja bardzo się rozwinęła. Naszą dekawką mimo to jeździ się dobrze, choć silnik pracuje dość głośno. Auto podskakuje też na dziurawych drogach, a pod stromą górę jedzie wolno. Moc silnika jest dość niska - tłumaczy pan Tomasz.
Złodziei zbytnio się nie obawiają. Takie trudno byłoby sprzedać. Zresztą złodziej miałby kłopoty z uruchomieniem silnika. Nie służy do tego kluczyk, ale pewien mechanizm, który znajduje się dyskretnej i zamaskowanej części auta.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie