MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Biznesmen ze stetoskopem

SYLWIA MALCHER-NOWAK (68) 324 88 70 [email protected]
Chorych nigdy nie zabraknie i na zdrowiu zawsze będzie można zarobić.

Tadeusz Pusiarski ze Szprotawy jest właścicielem apteki "Pod Lwem" i magistrem farmacji od 35 lat. - Mój zawód to także moje hobby, zwłaszcza historia farmacji - mówi. Swoją pasją najwidoczniej zaraził także krewnych, bo w sumie w tej branży pracuje aż 11 osób z jego rodziny. - W aptece pracują moi dwaj synowie, córka, synowa, brat, a także kilku kuzynów - wylicza. - Jedni mają swoje apteki, inni są kierownikami cudzych. Ja sam zatrudniam córkę, która przejmie interes, oraz dwóch techników.
Aptekarz podkreśla, że jest spokojny o swoją przyszłość, bo pracuje na swoim. - Ale w tej branży jest coraz większa konkurencja - mówi. - Licząc na łatwy zysk, apteki otwierają osoby w ogólne nie związane z farmacją. Robią to rzeźnicy, fryzjerzy, celnicy, a nawet prawnicy.

Biznesmen ze stetoskopem

Lekarz rodzinny Krzysztof Radkiewicz z Zielonej Góry przyjmuje swoich pacjentów ubrany w elegancki garnitur, a nie kitel. - Lubię to, co robię - mówi. I dodaje, że jeśli przestanie czerpać radość ze swojej pracy, rzuci ją. K. Radkiewicz może sobie na to pozwolić, bo ma smykałkę do interesów. - W 1998 r. w ciągu trzech miesięcy wybudowałem gabinety na Zaciszu - wspomina. - Początkowo przyjmowałem sam, z czasem zacząłem współpracować ze specjalistami. A gdy powstały kasy chorych, razem z dwojgiem innych lekarzy podpisałem kontrakt i stworzyliśmy zespół lekarza rodzinnego.
Kompleks składa się z czterech gabinetów, w których wyłącznie prywatnie przyjmują specjaliści. - Nie płacą mi za wynajem gabinetu, tylko odstępują około 20 proc. z kwoty, którą zapłacił każdy pacjent - mów. K. Radkiewicz. Stały miesięczny czynsz płacą za to K. Radkiewiczowi farmaceuci, którzy wynajmują od niego duże pomieszczenie. Ponieważ pacjentów przybywa, w przyszłym roku Gabinety Lekarskie "Zacisze" zostaną rozbudowane. Teraz pracuje tam na etacie 14 osób.

Będzie więcej

Kiedyś dializy przeprowadzały wyłącznie przyszpitalne stacje dializ. Od kilku lat jest to także prywatny interes. Firmy te świadczą takie usługi np. w Świebodzinie, Drezdenku, czy Żarach. I trudno się dziwić - za każdą dializę płaci spore pieniądze Narodowy Fundusz Zdrowia. - W 2003 r. wykonano na terenie naszego województwa 42.099 dializ - wylicza rzecznik lubuskiego oddziału NFZ Ewa Lurc. - Ubiegłoroczny kontrakt był wart 15 mln 444 tys. 540 zł. W sumie dializuje się prawie 280 pacjentów, a każda dializa kosztuje od 290 do 370 zł.

Rzucił pracę

Geodeta Jarosław Król kilka lat temu rzucił pracę w dobrze prosperującej firmie i zajął się własnym biznesem. Postanowił żonie - diagnostykowi laboratoryjnemu z drugim stopniem specjalizacji, otworzyć laboratorium. Przez trzy lata Anna Król pracowała równocześnie we własnej firmie i w laboratorium szpitalnym. W 2000 r. z tej drugiej posady zrezygnowała. - W tej chwili mamy cztery miejsca poboru materiałów, a badania wykonujemy w laboratorium "Medica" przy ul. Kupieckiej - mówi J. Król. - Zatrudniamy 26 osób i ciągle się rozwijamy.
Na kim i na czym zarabiają? Przede wszystkim mają podpisane umowy z lekarzami, którzy im właśnie zlecają badanie materiałów, które pobierają swoim pacjentom. Około 20 proc. przychodów to badania, za które pacjenci płacą z własnej kieszeni.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska