Bo życie pełne jest smaku!

Materiał informacyjny SWISS KRONO
W firmie SWISS KRONO sumiennie wykonują swoje zawodowe obowiązki, a po powrocie z pracy… zakładają kuchenne fartuchy i zmieniają się w mistrzów patelni i cukierniczych artystów! Poznajcie Zbigniewa Szymańskiego, pracownika magazynu technicznego oraz Andrzeja Lipińskiego, menedżera produktu, którzy opowiadają o swoich kulinarnych pasjach.

– Żona często mnie pyta: „Czy ja ci jestem w ogóle potrzebna?” – śmieje się Zbigniew Szymański, który w domowym zaciszu zmienia się w master chefa z gracją poruszającego się w niewielkiej kuchni.

Słodkie wypieki, wytrawne dania, sałatki, a może marynowane, leśne grzybki wprost ze słoiczka? Między innymi takie specjały przygotowuje pan Zbyszek.

– Domowe posiłki przygotowywane samodzielnie są zawsze dobrym wyborem – takie dania mają swój smak, aromat, a przede wszystkim pełne są wartości odżywczych – zaznacza.

ZRÓB TO SAM!

Tort przygotowany na tegoroczny, 29 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, wylicytowano za 7.800 zł!

Samodzielne przygotowywanie posiłków ma sporo zalet. Przede wszystkim pichcąc w kuchni z produktów, które się wybrało, możemy przygotować dokładnie to, na co mamy ochotę. Co istotne, w takiej domowej zupie, sałatce czy słodkim placku nie znajdziemy wszechobecnych barwników, syropu glukozowo-fruktozowego, konserwantów z tajemniczym „E” w przedrostku oraz innych dodatków, których nazw nawet nie potrafimy wymówić. Domowa kuchnia pozwala też z łatwością ograniczyć lub całkowicie wyeliminować szkodliwe dla organizmu tłuszcze utwardzone, sól oraz cukier.

Kolejną zaletą samodzielnego przygotowywania posiłków jest rezygnacja z półproduktów oraz gotowych dań, które nie powinny stanowić podstawy codziennej diety. Owszem, po produkty głęboko mrożone na bazie warzyw czy owoców można śmiało sięgać, ale już korzystanie np. z gotowych sosów to niekoniecznie dobry wybór – takie „specjały” zawierają sporo substancji konserwujących, emulgatorów nadających im odpowiednią konsystencję oraz tłuszczów.

– Domowa kuchnia to przede wszystkim sprawdzona kuchnia – mówi pan Zbyszek i dodaje:

– Lubię przygotowywać dania samodzielnie, lubię testować nowe przepisy i tworzyć swoje, autorskie receptury, którymi dzielę się ze znajomymi. Tę kulinarną pasję zaszczepiła we mnie babcia, która świetnie gotowała. Ja szczególnie upodobałem sobie jej potrawy świąteczne. Teraz, gdy nadchodzą święta Wielkiej Nocy czy podczas Bożego Narodzenia, sam przygotowuję wszystkie dania korzystając z jej starych, sprawdzonych przepisów. W końcu mężczyźni też potrafią dobrze gotować!

ARTYZM ZAKLĘTY W TORTACH

To dzieło sztuki cukierniczej kusi nie tylko smakiem, ale i wyglądem

Jeśli ktoś z Was zastanawia się, jak smakuje niebo, to koniecznie musi spróbować tortów Andrzeja Lipińskiego. „Mmm, pychota!, „Niebo w gębie!” – gwarantujemy, że po pierwszym kęsie cukierniczego wypieku zaserwowanego przez pana Andrzeja, właśnie takie zachwyty będą Wam towarzyszyć.

– Zaczęło się 4 lata temu, gdy na urodziny mojej żony, Doroty, postanowiłem przygotować coś wyjątkowego. Wpadłem wtedy na pomysł, że – zamiast obdarowywać ją zakupionym prezentem – samodzielnie wykonam tort – wspomina pan Andrzej i dodaje:

– Jeśli chodzi o przygodę ze słodkimi wypiekami, to zaczęła się ona od mojej mamy, której niegdyś pomagałem w przygotowywaniu domowych placków, np. ucierałem ciasto w makutrze. To właśnie wspólna praca z mamą zaszczepiła we mnie trwającą do dziś miłość do cukiernictwa.

PASJA TATY I CÓRKI

Swoją cukierniczą pasję pan Andrzej dzieli z córką Kasią, z którą wspólnie tworzy wyrafinowane kompozycje smakowe tortów.

– Razem komponujemy smaki, bo stworzenie dobrego tortu to nie sztampa – zaznacza pan Andrzej.

– Trzeba odpowiednio dobrać składniki, wiedzieć, co z czym połączyć, by efekt końcowy podbił podniebienia nawet najwybredniejszych smakoszy. Wspólnie z córką tworzymy też dekoracje zewnętrzne, które zdobią wypieki.

Cukiernicze hobby pana Andrzeja jest dowodem na to, że prawdziwa pasja jest tylko wtedy, gdy można dzielić ją z kimś bliskim.

– To chyba najbardziej sobie cenię i lubię w swym cukierniczym zajęciu: relacje z córką. Zresztą, domowe cukiernictwo to świetny pomysł na wspólne spędzanie czasu i komunikację z drugą osobą, zwłaszcza z dzieckiem. Jest to tak ważne zwłaszcza teraz, w codziennej gonitwie i chaosie, w których nierzadko brakuje czasu na pielęgnowanie rodzinnych relacji – mówi pan Andrzej i dodaje z uśmiechem:

– Oczywiście, to też nie jest tak hop-siup – często bowiem mamy odmienne wizje danego wypieku. Wtedy iskrzy między nami, są spory, ale ostatecznie zawsze dochodzimy do wspólnego rozwiązania.

SŁODKA ARCHITEKTURA

Nad realizacją słodkiego projektu czuwa nie tylko pan Andrzej, ale również jego córka, Kasia

Przygotowanie tortu, który nie tylko wybornie smakuje, ale i estetycznie wygląda, nie jest łatwą sprawą.

– Niektóre moje torty, np. te z musów, wykonuje się nawet kilka dni – opowiada pan Andrzej.

– Oczywiście, presja jest tym większa, im szybciej dany tort ma powstać. Niektóre z naszych słodkich rarytasów są też prezentami urodzinowymi, więc w ich przygotowanie trzeba włożyć mnóstwo wysiłku i serca.

Czasami wielogodzinna cukiernicza praca może zostać zniweczona przez jeden błąd.

– Jest tylko jedno podejście – albo się uda, albo nie. Dlatego wiedząc, że np. córka ma lekką rękę, zostawiam jej wykonywanie delikatnych dekoracji. Naturalnie, nim taka słodka ozdoba znajdzie się na torcie, wcześniej zaznaczamy wykałaczką powierzchnię na wypieku, by wiedzieć, które miejsce będzie dla dekoracji idealne. To niezwykle wyrafinowana i precyzyjna praca – zaznacza pan Andrzej.

RARYTASY, KTÓRE CZYNIĄ DOBRO

Trzy lata temu pan Andrzej wpadł na pomysł wsparcia Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy poprzez licytację swojego tortu.

– Wykonałem wtedy New York Cheescake według oryginalnego, amerykańskiego przepisu. No i stworzyłem na portalu społecznościowym grupę z moich znajomych, wśród których licytowany był ten specjał. Pamiętam, że ciasto było gotowe w niedzielę o godz. 12 i od tej pory – aż do godz. 19 – trwała zacięta licytacja! Ostatecznie sernik został sprzedany za 1.050 zł, a cała kwota przekazana została na rzecz Fundacji – mówi z dumą pan Andrzej i dodaje:

– Tort czekoladowy z malinową frużeliną zatopiony w musie z białej i ciemnej czekolady to kolejny specjał, który przygotowałem na emocjonującą licytację dla WOŚP, dwa lata temu. Do ostatnich sekund trwała walka o ten wypiek, za który ostatecznie zebrano 5.230 zł.

Tegoroczny tort z sercem z musu truskawkowego był prawdziwym przebojem – rarytas pobił zeszłoroczną sumę zebraną podczas licytacji.

– Tort wygrała osoba, która zaproponowała za niego 2 tys. zł. Jednak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy wyzwala w ludziach mnóstwo dobra i pomysłów – zwycięzca licytacji podzielił tort na pół i tę drugą połówkę ponownie wystawił na licytacji. Po tym „zabiegu” za tegoroczny tort z sercem z musu truskawkowego udało się zebrać aż 7.800 zł! Wciąż nie mogę uwierzyć w tak ogromną kwotę, ale... udało się!

CUKIERNICZE MARZENIA

Jak zapewnia pan Andrzej, jego głowa pełna jest projektów, które tylko czekają na realizację.

– Mam sporo marzeń. Chciałbym np. ukończyć szkołę prowadzoną przez Akademię Le Cordon Bleu, czyli najstarszą I najbardziej szanowaną szkołę gotowania na świecie, założoną w 1895 r. w Paryżu. Ukończenie kursu gotowania czy cukiernictwa w Le Cordon Bleu to marzenie wielu, w tym także moje. Kto wie? Może kiedyś uda mi się je spełnić?

PRZEPIS

Jedyny taki sernik... bez sera!

Nie ma znaczenia czy Zbigniew Szymański przygotowuje dania obiadowe czy słodkie desery – w każdym rodzaju specjału kulinarnego czuje się świetnie jako kucharz.

– Jeśli chodzi o ciasta, to moim popisowym wypiekiem jest sernik bez sera, który przygotowuję na bazie jogurtów greckich. Kiedyś poczęstowałem takim rarytasem kolegę z pracy, któremu ciasto tak zasmakowało, że teraz sam, dzięki mojemu przepisowi, przygotowuje ten wypiek.

Jeśli chcecie przygotować sernik bez sera według przepisu pana Zbyszka, podajemy Wam słodką recepturę.

Jak zapewnia autor, ciasto jest łatwe w przygotowaniu, tańsze niż tradycyjny sernik, a smak… po prostu pycha!

Do przygotowania ciasta potrzebujemy:

  • 3 szklanek mąki, - 1 kostkę margaryny,
  • 1/2 szklanki cukru pudru (jeśli nie mamy pudru, wyjdzie ina zwykłym),
  • 1 łyżeczkę proszku dopieczenia,
  • 6 żółtek.

Ciasto wyrabiamy.

Po wyrobieniu dzielimy na 2 połowy – jedną część wkładamy do zamrażarki i mrozimy, drugą dajemy na przygotowaną formę.

Do przygotowania masy musimy mieć:

  • 6 białek,
  • 1 szklankę cukru,
  • 3 gęste jogurty greckie, duże (400 g),
  • 3 budynie waniliowe,
  • aromat cytrynowy.

Białka z dodatkiem 1 szklanki cukru ubijamy na sztywno i dodajemy do nich 3 jogurty greckie oraz 3 budynie waniliowe (nie gotujemy budyniu, tylko delikatnie mieszamy zawartość paczek z ubitymi wcześniej białkami z cukrem). Dodajemy parę kropli aromatu cytrynowego, a następnie wylewamy masę na wcześniej przygotowaną formę. Zamrożone ciasto trzemy na masie-piance (użyjcie tarki o grubych oczkach). Całość pieczemy 50 minut w 160 stopniach.

Smacznego!