Brali pieniądze nie tylko za swoje

ALICJA BOGIEL
Udostępnij:
Od 15 lat Andrzej Biel i Bogdan Persowski prowadzą na pl. Słowiańskim sklepy. - I chyba zdaniem Urzędu Miasta tyle lat wystarczy, urzędnicy kazali nam się wynieść - opowiadają.

A. Biel nie dostał pozwolenia na sprzedaż alkoholu, w ubiegłym tygodniu odwiedzili go policjanci i urzędnicy skarbowi. Być może jego sklep spożywczy na pl. Słowiańskim zniknie z mapy miasta 31 sierpnia, bo magistrat kazał się wynieść przedsiębiorcy z placu, na którym stoi sklep.

Brali pieniądze nie tylko za swoje

Historia pawilonu na pl. Słowiańskim rozpoczęła się w 1990 r. Urząd ogłosił wtedy przetarg na dzierżawę działek. - Z czterema osobami podpisano umowę na 10 lat - opowiada B. Persowski. - Rok później dostaliśmy pozwolenie na budowę wspólnego pawilonu handlowego.
W 1996 r. okazało się, że urząd brał pieniądze nie za swoją ziemię. Do większej części gruntu prawa miała Wyższa Szkoła Pedagogiczna. - Zmieniono umowy i zmniejszono ilość gruntu do 9 mkw. - mówi A. Biel. - Ale potem znów przysłano umowy na 20 mkw.
Ziemia należała już do miasta - doszło do zamiany gruntów uczelni z samorządem. Przez kilka lat kupcy spokojnie handlowali na placu. W 2003 r. zaczęły się problemy. - Powstał nowy plan zagospodarowania terenu. W miejscu naszych pawilonów wyrysowano drogę do pobliskiej działki. Nie byliśmy właścicielami gruntu, więc nasze protesty nic nie dały. Nawet na sesji rady - mówi A. Biel. Przedsiębiorcy wysłali pismo do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale nowy plan już obowiązuje.

Albo podpiszą, albo do widzenia

Umowy dzierżawy przedłużano przedsiębiorcom tylko na rok. Ostatniej takiej umowy A. Biel i B. Persowski nie podpisali. - To byłoby ukręcanie na siebie sznura - twierdzą. - Był tam zapis, że w razie opuszczenia gruntu nie możemy niczego od miasta zażądać. A przecież w ten pawilon włożyliśmy swoje oszczędności, zbudowaliśmy tam sieć wodną, energetyczną...
Ponieważ umowy nie ma, urząd nakazał się przedsiębiorcom wynieść się z placu. Razem ze sklepami.
- Handlowcy korzystają z terenu miasta bezumownie - wyjaśnia wiceprezydent Janusz Lewicki. - A przecież umowy były standardowe, wszyscy podpisują takie. Jeśli teraz handlowcy ich nie podpiszą lub nie opuszczą terenu, podamy ich do sądu.
Gdyby nawet podpisy na umowie były, nie wiadomo, jak długo przedsiębiorcy mogliby tam handlować. - Na razie zaplanowanej drogi nie budujemy, ale w planach jest zagospodarowanie tego placu - przyznaje wiceprezydent.
- Miasto po prostu mówi nam "won", nie zaproponowało żadnego innego terenu, lokalu, odszkodowania - żalą się handlowcy.
- Mogą zwrócić się do zakładu komunalnego o przyznanie lokalu bez przetargu, w tej sytuacji rozważymy takie podania - zapowiedzieli nam urzędnicy.
O odszkodowaniu za włożone w miejski grunt pieniądze mowy nie było.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie