Brawo Stelmet Enea BC! Mistrz Białorusi pokonany w jego hali. Wciąż są szanse na awans do play off

Andrzej Flügel
W kolejnym meczu ligi VTB zielonogórski Stelmet Enea BC wygrał w Mińsku z Tsmokami i ciągle ma szansę na awans do play off. vtb-league.com
W kolejnym meczu ligi VTB zielonogórski Stelmet Enea BC wygrał (80:73) w Mińsku z Tsmokami i ciągle ma szansę na awans do play off.

Tsmoki Mińsk - Stelmet Enea BC 73:80 (17:16, 12:19, 17:25, 27:20)

  • Tsmoki: Lowery 14 (1), Burnett 9 (1), Salash 9, Belinkau 5, Pustowar 2 oraz: Stabrowskij 20 (5), Trasnickij 6, Liutych 3, Mirković 3 (1)Wieremienko 2.
  • Stelmet Enea BC: Meier 21 (4), King 12 (1), Gordon 10, Hakanson 7, Thomasson 5 oraz: Radić 10, Zyskowski 7, Koszarek 5, Ponitka 3 (1).
  • Sędziowali: Petri Mantyla (Finlandia), Siergiej Michajłow, Anton Krugłow (obaj Rosja).

Trzeba grać swoje

Pierwsze minuty nie były najciekawsze. Oba zespoły popełniały wiele błędów, pudłowały z czystych sytuacji, nie mogły się wstrzelić w rzutach za trzy. Rywale zaczęli od prowadzenia, a o raz pierwszy wygrywaliśmy po rzutach osobistych George Kinga w 6 min. Do końca pierwszej kwarty niemal każdy rzut oznaczał zmianę prowadzącego. Mimo iż obie ekipy nie zachwycały, wydawało się, że zielonogórzanie są zespołem lepszym i kiedy tylko przyspieszą, zaczną grać "swoje" to powinni ten mecz wygrać.

Uraz Marcela Ponitki

W drugiej kwarcie poprawiliśmy się, mocniej broniliśmy. W efekcie powoli, aczkolwiek systematycznie zaczęliśmy uciekać. Kiedy po trzypunktowej akcji Jarosława Zyskowskiego (celny rzut i po faulu poprawka z osobistego) w 18 min. wygrywaliśmy 35:24 wydawało się, że jeszcze przed przerwą powiększymy przewagę i drugą połowę zaczniemy z dużym spokojem. Niestety pozwoliliśmy gospodarzom na zdobycie kolejno pięciu punktów i schodząc do szatni, prowadziliśmy ale już tylko 35:29.
Niestety w drugiej kwarcie po starciu z rywalem urazu doznał Marcel Ponitka i już nie pokazał się na parkiecie.

Stelmet zaczął kontrolować sytuację

Początek trzeciej kwarty to był Tony Meier show. Amerykanin zaczął od dwóch trójek, poprawił rzutem za dwa. Dopiero wtedy pierwsze punkty dla Tsmoków w tej połowie z osobistych zdobył Aleksiej Trasnicki. Po chwili jednak Meier znów trafił, a że był faulowany dołożył punkt z osobistego. W ciągu trzech minut Amerykanin zdobył dziewięć punktów i wyciągnął nasze prowadzenie do 46:31. Gospodarze byli lekko oszołomieni. Oczywiście zabrali się za odrabianie strat. Potrafili odrobić kilka punktów, ale Stelmet już kontrolował sytuację. Kiedy tylko zbliżali się na odległość dziesięciu punktów, zielonogórzanie szybko uciekali na bezpieczną odległość. Tak było na początku czwartej kwarty.

W czwartek kwarcie trochę nerwowo

W 32 minucie po rzucie Zyskowskiego wygrywaliśmy 62:46. Wtedy coś się zacięło. Marnowaliśmy kolejne akcje, pozwalaliśmy Tsmokom na skuteczne ataki. Rozrzucał się dotąd niewidoczny Andriej Stabrowskij. W efekcie pięć kolejnych minut przegraliśmy 4:16. W 37 min po trafieniu Amerykanina Domineza Burnetta Tsmoki przegrywały już tylko 62:68. Zaczęło być nerwowo. Na szczęście nasi pokazali klasę. Trafił Ivica Radić, potem goście zgubili piłkę, a Robert Lowery wściekły, że jego starcie z Lude Hakansonem sędziowie nie zakwalifikowali jako faul, dostał "technika". Punkt zdobył Szwed. Mieliśmy piłkę z boku, Meier trafił za trzy i wygrywaliśmy 74:62. Tego już nie wypuściliśmy z rąk, choć gospodarze bardzo się starali. Brawo Stelmet!

WIDEO: Sportowiec roku 2020. Tak było na Gali Sportu Lubuskiego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie