Była słubicka łaźnia miejscem polsko-niemieckich spotkań

    Była słubicka łaźnia miejscem polsko-niemieckich spotkań

    (beb)

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    - Organizujemy w centrum wiele spotkań dla młodzieży - mówi ks. T. Kuźmicki i pokazuje zdjęcie z jednego z nich.

    - Organizujemy w centrum wiele spotkań dla młodzieży - mówi ks. T. Kuźmicki i pokazuje zdjęcie z jednego z nich. ©Beata Bielecka

    Z tym budynkiem zawsze wiązała się historia, w tle której była troska o innych. Najpierw swój majątek oddał na cele społeczne fundator łaźni, potem kupił ją niemiecki dyplomata i podarował polskiemu kościołowi.
    - Organizujemy w centrum wiele spotkań dla młodzieży - mówi ks. T. Kuźmicki i pokazuje zdjęcie z jednego z nich.

    - Organizujemy w centrum wiele spotkań dla młodzieży - mówi ks. T. Kuźmicki i pokazuje zdjęcie z jednego z nich. ©Beata Bielecka

    Przy placu Jana Pawła II, u zbiegu placów Wolności i Bohaterów znajduje się dziś Katolickie Centrum Studenckie. W sobotę, ks. Tadeusz Kuźmicki, który jest tam od roku gospodarzem, zaprosił mieszkańców Słubic i Frankfurtu na jubileusz 100-lecia budynku. Chciał przypomnieć ciekawą polsko-niemiecką historię tego miejsca. Okazją były nie tylko urodziny dawnej łaźni (oddano ją do użytku 1 kwietnia 1913 roku), ale też akcja "Aktywnego kalendarza adwentowego", w ramach której wiele instytucji i organizacji, z obu stron granicy, otwiera swoje drzwi dla innych.

    O łaźni opowiedział w sobotę m.in. społeczny opiekun zabytków w powiecie słubickim Roland Semik. - Jej fundatorem był dr Heino Goepel, lekarz i społecznik z Frankfurtu, który w testamencie zapisał 247 tys. marek na zbudowanie dwóch łaźni na lewym brzegu Odry i jednej na prawym, w dzisiejszych Słubicach - wspominał. Dodał też, że dzięki frankfurckiemu medykowi powstał także ośrodek wypoczynkowy dla ubogich dzieci w Torzymiu, do którego kierowano głównie maluchy chorujące na gruźlicę. - Przy wejściu do łaźni na lewo były natryski dla pań, na prawo dla panów, a na górze znajdowało się mieszkanie zarządcy - opowiadał.

    Łaźnia była tu też po wojnie. Stanisław Bielańczyk, który przez jakiś czas zajmował z rodziną mieszkanie nad nią, pamięta, że z końcem lat'70 łaźnię przerobiono na pralnię chemiczną. Potem był tu magiel, sklep żelazny, a nawet lumpeks. Po 1989 roku piękną willę w stylu klasycystycznym kupił niemiecki dyplomata dr Gottfried Pagenstert.

    - Był m.in. ambasadorem na Malcie i Cyprze i chciał zgromadzony przez siebie majątek wykorzystać dla szczytnych celów - mówił nam R. Semik. Opowiadał, że Pagensterta z Ziemią Lubuską łączyło wiele wspomnień, bo urodził się w Krośnie Odrzańskim. Pochodził z katolickiej rodziny i postanowił, że budynek podaruje diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, żeby służył młodzieży z obu stron Odry (zrobił to w 1999 roku).

    - I służy im do dziś - mówi ks.T. Kuźmicki opowiadając m.in. o nabożeństwach ekumenicznych, które się tu odbywają czy polsko-niemieckich spotkaniach studentów.


    Nieruchomości z Twojego regionu

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018