Była wina, dostał karę, przyszedł czas na odsetki

Paweł Kozłowski 95 722 57 72 [email protected]
- Utrzymuję pracownika opieki społecznej - mówi wprost Jarosław Ślusakowicz o swej sytuacji
- Utrzymuję pracownika opieki społecznej - mówi wprost Jarosław Ślusakowicz o swej sytuacji Paweł Kozłowski
Osiem lat temu Jarosław Ślusakowicz zniszczył pracownikowi opieki społecznej samochód. Dostał pół roku w zawieszeniu i zapłacił za naprawę. - Karę poniosłem, ale okazuje się, że nie spłaciłem całej winy. Dosłownie - mówi.

- Kiedy zobaczyłem, jak mi dzieci zabierają, coś we mnie pękło - tłumaczy zachowanie z 2003 r. mieszkaniec Gardzka (to kilka kilometrów od Strzelec Kraj.). Oto jego wersja wydarzeń: w ten dzień pokłócił się z żoną. Sytuacja była tak napięta, że pan Jarosław zadzwonił do gminnej opieki społecznej. - Chciałem, by pracownik pouczył żonę, zobaczył jak się zachowuje - opowiada. - Jednak po ich przyjeździe, odebrano mi dzieci (zabrał je ojciec żony - przyp. red.). Wtedy nie wytrzymałem. Wskoczyłem na dach i maskę samochodu.

Pracownik opieki, do którego należało auto (nie chce, by ujawniać jego dane w gazecie), sytuację opisuje tak: - Na interwencję zawiozłem koleżankę prywatnym samochodem, bo akurat nie miała jak się dostać do Gardzka. Załagodziliśmy sytuację. Pomiędzy małżonkami doszło do zgody, dogadali się też, że na pewien czas dzieci trafią do rodziców kobiety. Po wszystkim staliśmy na podwórku i rozmawialiśmy jeszcze z rodzicami mężczyzny, którzy z nim mieszkają. W pewnym momencie wyleciał on z domu i pobiegł do komórki. Po chwili ruszył już na nas z siekierą w rękach. Byliśmy przerażeni. Na szczęście rodzice powalili go na ziemię. W międzyczasie zadzwoniłem po policję i wsiedliśmy do auta. Wtedy mężczyzna wskoczył na samochód i zaczął go niszczyć. Spadł z niego dopiero, jak ruszyliśmy.

J. Ślusakowicz dostał pół roku w zawieszeniu, musiał też zapłacić za naprawę auta. Z wszystkimi kosztami wyszło około 9 tys. zł. Dług spłacił dopiero we wrześniu zeszłego roku. Wcześniej nie dał rady, bo mimo że nie zarabiał źle - ponad 4,2 tys. zł jako rzeźnik w Niemczech - ma dużo wydatków. - Żona nabrała kredytów i narobiła długów, których część muszę teraz spłacić - twierdzi 37-latek. - Mam na utrzymaniu czwórkę dzieci. Jesteśmy w trakcie rozwodu, więc zobowiązałem się przed sądem, że w każdy weekend będę wracał do domu. Z podwórka do zakładu, gdzie pracuję, jest 590 km... Z wypłaty zostaje niewiele - dodaje.

W marcu dostał kolejne wezwanie do zapłaty. Chodzi o tę samą sprawę, ale teraz o odsetki. Razem uzbierało się około 6 tys. zł. - Połowę tego, co mi zostaje, będę musiał oddawać pracownikowi opieki społecznej, a cierpią moje dzieci, które są najmniej winne - mówi mężczyzna. J. Ślusakowicz chce, by pracownik OPS wycofał się ze ściągania z niego kolejnych zobowiązań. Lecz ten nie ma zamiaru: - Ta sytuacja pozostanie dla mnie traumą, bo w pewnym momencie bałem się nawet o swe życie. Zniszczony samochód nie dało się całkowicie naprawić, musiałem brać urlop, by dojść do siebie. Na remont auta wziąłem kredyt i musiałem go spłacić z odsetkami. Kosztowało mnie to sporo zdrowia, nerwów i pieniędzy.

Czy ten konflikt można rozwiązać?

W kwietniu Jarosław Ślusakowicz zniszczył w biurze OPS-u kserokopiarkę. Wywrócił urządzenie zdenerwowany, kiedy dowiedział się, że ośrodek nie wypłaci mu pieniędzy z funduszu alimentacyjnego. Zgodnie z ugodą sądową jego żona zobowiązała się płacić po 600 zł na każde z dzieci. Gdy nie wysyłała pieniędzy, pan Jarosław miał prawo ubiegać się o należność z funduszu alimentacyjnego za pośrednictwem OPS. Jednak okazało się, że jego dochody są za wysokie na takie rozwiązanie. Ze względu na to, że zniszczenie wyniosło powyżej 250 zł (dokładnie 307,5 zł), sprawą zajmuje się policja. J. Ślusakowicz zrezygnował z pracy w Niemczech.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gośc2
ten pan robi z siebie ofiarę tylko co robił z żoną to już nie powie jak ją zamykał w piwnicy ja się zastanawiam kto wogóle przyznał mu opiekę nad dziecmi
g
gość
To jest psychol, zresztą jak cała ich rodzina. Zrobił z siebie ofiarę losu. Nie trzeba było skakać po samochodzie, to nie musiałby płacić. Bardzo dobrze, że ten Pan z Opieki nie chce mu podarować - BRAWO DLA NIEGO!! Tam jest istna patologia, im tylko na kasie zależy. Długów narobili i teraz trzeba je spłacać hahahaha
P
Poinformowany
A ja znam tę sprawę z tzw. "pierwszej ręki". Ten pan robi z siebie ofiarę ale nie opowiada tym jak sterroryzował pracowników Opieki, którzy bali się o swoje życie. Skoro często wpada w szał (najpierw samochód, potem ksero itp.) to powinno się go zbadać i nie powierzać dzieci. Jak przyniosą złą ocenę ze szkoły i wpadnie tatuś w szał to co wtedy? Ja bym był ostrożny, żeby nie było potem nieszczęścia:(.
Dodaj ogłoszenie