Były lewacki partyzant prezydentem Kolumbii. To cieszy Rosję i jej sojuszników

Grzegorz Kuczyński
Grzegorz Kuczyński
AP/Associated Press/East News
Udostępnij:
Lewicowy senator Gustavo Petro został wybrany na nowego prezydenta Kolumbii. To wydarzenie bez precedensu w historii kraju. Może oznaczać polityczno-gospodarcze trzęsienie ziemi w Kolumbii, ale też ma wielkie znaczenie dla sytuacji w całym regionie, jak też rywalizacji USA z Rosją.

W niedzielnej II turze wyborów prezydenckich 62-letni Gustavo Petro, lider ruchu Pakt Historyczny, uzyskał 50,5 proc. głosów, podczas gdy jego rywal, Rodolfo Hernandez, 47,3 proc. Wygrana Petro to wydarzenie bez precedensu, ponieważ Kolumbia jest jednym z najbardziej prawicowych krajów Ameryki Łacińskiej. Kandydat rządzącego do tej pory konserwatywnego obozu przepadł już w I turze. Petro jest kolejnym lewicowym politykiem w Ameryce Łacińskiej, który zostaje prezydentem dzięki głosom wyborców pragnących radykalnych zmian w kraju. W 2021 roku lewicowcy wygrywali w Chile, Peru i Hondurasie. W Brazylii zaś zapowiada się wielki come back byłego prezydenta Luiza Inacio Luli da Silvy.

Petro zdjął klątwę
To było trzecie podejście Petro do zdobycia fotela głowy państwa, w końcu udane. Ostatnio był senatorem, a wcześniej burmistrzem stolicy, Bogoty. Jednak krytycy wypominają mu przede wszystkim przeszłość bardziej odległą. Petro był kiedyś członkiem marksistowskiego Ruchu 19 Kwietnia (M-19), który zapisał się krwawo w historii Kolumbii. W listopadzie 1985 roku uzbrojeni rebelianci M-19 wtargnęli do Pałacu Sprawiedliwości w Bogocie. Wojsko przypuściło szturm – skończyło się rzezią napastników i zakładników. Zginęły dziesiątki ludzi, w tym połowa składu Sądu Najwyższego. Jedna z teorii mówi, że M-19 do ataku wynajął baron narkotykowy Pablo Escobar, toczący wówczas wojnę z rządem. Po rzezi w Pałacu Sprawiedliwości M-19 został rozbity, a jego członkowie trafili do więzienia. Wśród nich Petro. Wyszedł na wolność na mocy amnestii.

Jego zwycięstwo oznacza polityczne trzęsienie ziemi w kraju rządzonym od dekad na zmianę przez liberałów i konserwatystów (w latach 1958-1974 obowiązywało nawet formalne porozumienie o takiej rotacji). W przeciwieństwie do większości innych krajów Ameryki Łacińskiej, Kolumbii nigdy nie przewodził lewicowy polityk. Dlaczego? W świadomości wielu osób w całym kraju lewica nadal kojarzy się z partyzantką narkotykową działającą w dżungli, choćby FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii), które zostały zdemobilizowane zaledwie pięć lat temu. Kolumbijskiej lewicy z pewnością nie przysparzało też dotąd popularności to, co dzieje się za miedzą, w Wenezueli. Eksperymenty lewicowe chavistów zakończyły się, jak wiemy, potężnym kryzysem. Autorytarne rządy i niegospodarność doprowadziły bardzo bogaty w ropę kraj do zapaści gospodarczej, co skłoniło miliony ludzi do ucieczki, w tym ok. 2 mln do Kolumbii. Konserwatyści krytykują lewicową agendę Petro, sugerując, że może on wywołać podobny chaos gospodarczy i polityczny.

Jak więc doszło do tego, że lewicowiec mimo wszystko wygrał? Wydaje się, że to raczej przegrana rządzącej dotąd prawicy, która płaci za pogłębiony skutkami pandemii Covid-19 kryzys gospodarczy i społeczny, jak też za nieskuteczność w walce z przemocą na terenach wiejskich terroryzowanych przez zbrojne bandy handlarzy narkotyków. Trudno dziwić się wygranej głównego krytyka dotychczasowego establishmentu, skoro badania socjologiczne wskazują, że ponad 85 proc. Kolumbijczyków uważa, iż kraj „nie znajduje się na właściwej drodze”. Takiego pesymizmu nie było od końca lat 90. XX w., czyli okresu największej aktywności lewackich rebeliantów. Kolumbia pozostaje jednym z najbardziej nierównych majątkowo krajów w regionie, z prawie 40 procentami ludności żyjącej poniżej granicy ubóstwa i stopą bezrobocia, która w ciągu ostatnich dwóch dekad wynosiła średnio ponad 11 procent. Pandemia koronawirusa cofnęła wysiłki kraju w walce z ubóstwem o co najmniej dekadę. Oficjalne dane pokazują, że 39 proc. z 51,6 miliona mieszkańców Kolumbii żyło w 2021 roku za mniej niż 89 dolarów miesięcznie. Tymczasem inflacja osiągnęła najwyższy od dwóch dekad poziom. Na korzyść opozycji działa też wojna Rosji z Ukrainą – drożeje gwałtownie żywność po tym, jak ustał import zbóż z Ukrainy.

Za mocno w lewo?
Elektorat Petro to głównie młodzi wyborcy najdotkliwiej odczuwający skutki pandemii uderzające w gospodarkę. I to do nich głównie adresowany jest program reform społeczno-politycznych i gospodarczych. Petro w czasie kampanii wyborczej obiecał głębokie zmiany społeczne i gospodarcze, deklarując walkę z nierównościami społecznymi. W programie znalazły się m.in. bezpłatna edukacja uniwersytecka i reforma emerytalna, a także zmiany w sposobie walki z narkokartelami i rebeliantami. Petro zobowiązał się do walki z nierównością dochodów, opodatkowania bogatych, zreformowania systemu opieki zdrowotnej oraz walki z korupcją. Jednak największe kontrowersje budzi postulat stopniowego odchodzenia od węglowodorów jako głównego źródła energii. Za ten odcinek odpowiada niewątpliwie prawniczka i aktywistka ekologiczna Francia Marquez. Pierwsza w historii Kolumbii czarnoskóra osoba na stanowisku wiceprezydenta.

Petro proponuje zaniechać dalszych poszukiwań źródeł ropy naftowej i zakazać realizacji nowych projektów naftowych, aczkolwiek obiecał, że będzie respektował obowiązujące kontrakty. Plan Petro, aby rozpocząć likwidację przemysłu naftowego, jest problematyczny i może spowodować szok gospodarczy oraz gwałtowną dewaluację. Jest to jednak również szybki sposób na wywiązanie się z zobowiązań dotyczących zmian klimatycznych, które Kolumbia wraz z innymi krajami zachodnimi zobowiązała się dotrzymać. „Zielona” agenda w programie nowego prezydenta wpisuje się oczywiście w lewicową ideologię, ale należy pamiętać o specyfice Kolumbii. Petro chce odejścia od paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii, takich jak energia słoneczna, wiatrowa i wodna. Tyle że ropa naftowa stanowi 40 proc. kolumbijskiego eksportu, zaś węgiel 20 proc. Międzynarodowe sankcje nałożone na Rosję zwiększyły dodatkowo popyt na kolumbijską ropę. W Kolumbii szuka się też alternatywy dla rosyjskiego węgla. Nic więc dziwnego, że krytycy Petro ostrzegają, że nie ma on wystarczającego przygotowania do sprawowania rządów w kraju tak bardzo uzależnionym od eksportu węglowodorów.

Oprócz wyzwań gospodarczych, nowy prezydent Kolumbii będzie musiał zmierzyć się ze złożoną kwestią bezpieczeństwa, która jest jednym z głównych problemów dla wyborców. Będzie mu tym trudniej, że sam kiedyś był lewackim rebeliantem. Układ pokojowy podpisany w 2016 r. zakończył ponad pięć dekad wojny z FARC i przyznał organizacji legitymację polityczną w zamian za kilka ustępstw, w tym natychmiastowe zawieszenie broni i rozbrojenie. Jednak wielu prawicowych polityków sprzeciwia się układowi, obawiając się, że zapewnia on bezkarność za popełnione zbrodnie. Co więcej, choć porozumienie pokojowe z FARC zostało wprowadzone w życie, terytoria i szlaki przemytu narkotyków, które niegdyś kontrolowała ta organizacja, są przedmiotem starć między różnymi grupami zbrojnymi, od partyzantów takich jak Armia Wyzwolenia Narodowego ELN czy część FARC nie uznająca pokoju, po oddziały karteli narkotykowych z Klanem Zatoki na czele. Petro będzie musiał np. zdecydować, czy wznowić rozmowy pokojowe z ELN, które zawieszono w 2019 r. po ataku, w którym zginęło ponad 20 osób.

Nowemu prezydentowi nie będzie łatwo forsować proponowanych zmian. Należy pamiętać, że w II turze przeciwko niemu głosowało 10,5 mln ludzi. Parlament po marcowych wyborach jest podzielony, a prawica jest w nim wciąż silna. Do tego dochodzą pewne cechy charakteru nowego prezydenta. Jego były doradca z czasów rządów w Bogocie, Daniel Garcia-Pena, twierdzi, że Petro ma bardzo autorytarny charakter i kiedy nalegał na wykonywanie swoich poleceń, nie chciał dyskutować, ale próbował narzucić swą wolę. Krytycy zarzucają mu też, iż stosuje tę samą retorykę atakującą elity, która doprowadziła do władzy innych populistycznych przywódców, takich jak prezydent Meksyku Andrés Manuel López Obrador czy prezydent Peru Pedro Castillo.

Pionek na globalnej szachownicy
Zwycięstwo Petro będzie miało daleko idące konsekwencje w regionie, w którym Kolumbia przez długi czas była ostoją względnej stabilności politycznej, pomimo rosnącej fali lewicowego populizmu w Ameryce Łacińskiej. Teraz fala ta dotarła do kraju uważanego za kluczowego sojusznika USA na kontynencie. Petro chce wstrzymania nowych kontraktów na poszukiwanie ropy i gazu oraz podniesienia podatków od bogatych, aby sfinansować programy walki z ubóstwem i poprawę jakości usług publicznych. Wiele z proponowanych rozwiązań, w tym wprowadzenie tzw. inteligentnych taryf celnych w celu ochrony kolumbijskiej produkcji rolnej, może zostać źle przyjętych w Waszyngtonie.

Triumf Petro może oznaczać ochłodzenie stosunków z USA. Zapowiadał wszak w kampanii, że jeśli wygra wybory, będzie zabiegał o rewizję układu handlowego z USA i energiczniejsze włączenie się rządu amerykańskiego do wojny z kartelami narkotykowymi. Stosunki Kolumbii z siłami zbrojnymi oraz z rządem Stanów Zjednoczonych mogą ulec gwałtownemu pogorszeniu, zwłaszcza jeśli Petro spełni obietnicę usunięcia obecnego naczelnego dowództwa wojskowego i będzie dążył do porzucenia polityki zwalczania upraw koki na rzecz dobrowolnej substytucji, w ramach której plantatorzy porzucają nielegalne uprawy i przy wsparciu państwa przestawiają się na inne przedsięwzięcia. Objęcie władzy przez Petro – zdaniem największych pesymistów – może oznaczać nawet pójście Kolumbii w ślady Wenezueli i Nikaragui. „Skok w otchłań bez spadochronu” - ostrzegał „New York Times” po I turze wygranej przez byłego lewackiego partyzanta. Waszyngton niepokoją nie tylko pomysły Petro na politykę wewnętrzną i gospodarczą, ale też na zagraniczną. Chodzi o zapowiadane w kampanii przywrócenie stosunków dyplomatycznych z Wenezuelą, poprawę relacji także z Kubą oraz współpracę z Rosją i Chinami.

Kolumbia była dotąd jednym z największych przeciwników reżimu wenezuelskiego. Nic dziwnego, że reżim Nicolasa Maduro, wspierany przez Kubańczyków i Rosjan, usiłował destabilizować sytuację w Kolumbii. Wykorzystując do tego choćby lewackich rebeliantów trudniących się handlem narkotykami. Jednocześnie Rosja nasiliła działania szpiegowskie przeciwko ważnemu sojusznikowi USA. Biały Dom już w lutym ostrzegał przed możliwą ingerencją Rosji w wybory w Kolumbii. Minister obrony Kolumbii Diego Molano oskarżał zaś Rosję, że ta wspiera grupy zbrojne, które prowadzą na przygranicznych terenach, w tym po kolumbijskiej stronie, operacje zbrojne przeciwko członkom FARC, którzy zawarli porozumienie pokojowe z rządem w Bogocie. Sojusznikiem partyzantów z ELN są zaś paramilitarne wenezuelskie Patriotyczne Siły Wyzwolenia Narodowego (FPLN). Ta lewicowa organizacja, jak sugerują władze Kolumbii, ma otrzymywać militarne wsparcie od Rosji. Rząd Kolumbii oskarża też wenezuelskiego prezydenta Nicolasa Maduro o ukrywanie dysydentów z FARC, którzy odrzucają porozumienie pokojowe z 2016 roku, oraz wspieranie ELN. Jeszcze w grudniu 2020 r. Kolumbia wydaliła dwóch rosyjskich dyplomatów za działalność szpiegowską. Aleksandr Paristow i Aleksandr Biełousow w rzeczywistości byli oficerami wywiadu i gromadzili tajne informacje na temat sił zbrojnych i przemysłu naftowego Kolumbii.

Zwycięstwo Petro to dobra informacja dla Moskwy. USA tracą najlepszego sojusznika w Ameryce Łacińskiej. Znika zagrożenie dla sąsiedniej Wenezueli, sojusznika Moskwy (były obawy że z terytorium Kolumbii może dojść do międzynarodowej interwencji w Wenezueli pod patronatem USA). Władzę traci prawicowa ekipa ostro krytykująca napaść Rosji na Ukrainę. Po czwarte wreszcie, polityka Petro może zmniejszyć znaczenie Kolumbii jako alternatywnego dla Rosji źródła ropy i węgla. Kolejnym krokiem może już nawiązanie współpracy przez lewicowego prezydenta Kolumbii z Rosją. Moskwa z chęcią rozbudowałaby swe wpływy w Ameryce Łacińskiej o kolejny kraj – na dodatek tak duży, ludny, ważny gospodarczo i wojskowo.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Garmin

Garmin Venu Czarny (0100217313)

1 859,00 zł899,00 zł-52%
miejsce #2

Amazfit

Amazfit GTR 3 Czarny

1 118,98 zł579,99 zł-48%
miejsce #3

Garmin

Garmin Fenix 6 Srebrny (0100215800)

2 990,28 zł1 680,00 zł-44%
miejsce #6

Apple

Apple Watch Series 7 Koperta 41 mm z aluminium w kolorze ...

2 131,61 zł2 091,99 zł
Materiały promocyjne partnera

O polityce Niemiec wobec wojny na Ukrainie

Materiał oryginalny: Były lewacki partyzant prezydentem Kolumbii. To cieszy Rosję i jej sojuszników - Portal i.pl

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie