MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Całodobowe czuwanie

JANCZO TODOROW
Trwa blokada hurtowni Eurocash przez ludzi Józefa Dębskiego, właściciela obiektu i gruntu. I nie zanosi się na to, by konflikt został w najbliższym czasie rozwiązany.

Właściciel twierdzi, że pod koniec ub.r. wypowiedział spółce Eurocash umowę dzierżawy i ustalił termin jej wyprowadzenia się z pawilonu. Przedstawiciele spółki z kolei zapewniają, że umowa dzierżawy nadal jest ważna i firma nie opuści hurtowni. Spór ma rozstrzygnąć sąd, ale werdyktu jeszcze nie ma.

Całodobowe czuwanie

Tymczasem handlowcy zaopatrujący się w hurtowni od dwóch tygodni muszą nosić w rękach zakupione towary, lawirując między porozrzucanymi kostkami brukowymi z rozkopanego parkingu. Kilka dni temu otwarto dla nich wejście ewakuacyjne od strony północnej, które jednak zostało zablokowane, po tym, jak właściciel ustawił swoją fabię oraz starego trabanta tuż przed drzwiami. Wejście dodatkowo blokują ciężarówki z płytami betonowymi i koparka sprowadzone przez spółkę oraz zdezelowana naczepa J. Dębskiego.
Dwa dni temu fabię usunięto, a w jej miejsce ustawiono forda, w którym cały czas koczują ludzie właściciela. W pobliżu w swoim samochodzie czuwają dzień i noc ochroniarze wynajęci przez spółkę.

Uwaga na schrony

Po zablokowaniu północnego wejścia otwarto ponownie główne drzwi od strony rozkopanego parkingu. Klienci hurtowni swoje auta zostawiają na błotnistym terenie położonym między ulicą a parkingiem. W tym miejscu pod ziemią znajdują się schrony poniemieckie. Po naszej interwencji miasto ustawiło tablicę z napisem, że parkowanie w tym miejscu grozi uszkodzeniem pojazdu. Nie bacząc na ostrzeżenie handlowcy nadal parkują, pomimo że znak drogowy nie dopuszcza skrętu w prawo. Teraz po odwilży grunt zapada się łatwiej pod ciężarem samochodów. Istnieje niebezpieczeństwo, że jakiś pojazd wpadnie do schronu i zdarzy się nieszczęście. Ostrzegł przed tym także J. Dębski w piśmie do urzędu miejskiego. Zastępca burmistrza Jacek Niezgodzki odpisał, że wjeżdżanie i parkowanie na pas, pod którym są schrony, nie jest sprzeczne z zasadami przepisów ruchu drogowego. Zaznaczył też, że wjeżdżający kupcy zdają sobie sprawę o zagrożeniu i sami ryzykują. Dodał, że miasto nie ma pieniędzy na trwałe ogrodzenie niebezpiecznego terenu.

Którędy dojazd

Zdziwiony takim potraktowaniem sprawy jest Zdzisław Sieńko, kierownik rejonu zielonogórskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. - Skierowaliśmy pismo do starostwa, gdyż J. Dębski użytkuje pawilon, a do tej pory nie wykonał legalnego wjazdu od strony ul. Zielonogórskiej. Czekamy na odpowiedź, bo od niej zależy, jaką podejmiemy decyzję. Interesuje nas, jaki dojazd do hurtowni został wskazany w pozwoleniu na użytkowanie obiektu - tłumaczy.
- Na podstawie pozwolenia na użytkowanie hurtowni wjazd do niej musi się odbywać od ul. Spokojnej - wyjaśnia Patryk Faliński, naczelnik wydziału budownictwa i ochrony środowiska w starostwie. - Józef Dębski posiada decyzję wojewody na budowę wjazdu od ul. Zielonogórskiej. Spółka Eurocash z kolei dostała zgodę na remont drogi dojazdowej od strony północnej.
Do tej pory zarówno spółka, jak i J. Dębski twierdzą, że chcą remontować parking i drogę dojazdową do hurtowni. Jednak blokadami obie strony uniemożliwiają sobie nawzajem wykonanie jakichkolwiek prac budowlanych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska