Ceny nieruchomości w Niemczech stają się dla Polaków coraz bardziej atrakcyjne

Beata Bielecka 95 758 07 61 [email protected]
Za wynajem 100-metrowego pomieszczenia na sklep we Frankfurcie Aneta Czapp ze Słubic (z lewej) płaciła niecałe tysiąc euro, czyli 4 tys. zł (z prądem i wodą). W Słubicach w galerii handlowej musiałaby zapłacić ok. 10 tys. zł (fot. B. Bielecka)
Za wynajem 100-metrowego pomieszczenia na sklep we Frankfurcie Aneta Czapp ze Słubic (z lewej) płaciła niecałe tysiąc euro, czyli 4 tys. zł (z prądem i wodą). W Słubicach w galerii handlowej musiałaby zapłacić ok. 10 tys. zł (fot. B. Bielecka)
Udostępnij:
Za Odrą jest często taniej niż u nas. To między innymi dlatego, że wielu mieszkańców byłej NRD wyjechało do zachodnich landów.

- Na przykład dziś widziałem na słubickiej stronie internetowej ogłoszenie o sprzedaży domu do remontu we Frankfurcie - opowiada Mariusz Dubacki, który prowadzi w Słubicach biuro nieruchomości. Dom położony jest niedaleko granicy, na 900 metrowej działce, ma powierzchnię ponad 470 mkw., sześć miejsc parkingowych, parter nadający się do prowadzenia działalności usługowej i kosztuje... 390 tys. zł. - Wielka okazja - uważa M. Dubacki. - W Słubicach za metr kwadratowy mieszkania trzeba zapłacić minimum 3 tysiące złotych - dodaje. Kupno 100- metrowego domu to wydatek ok. 500 tys. zł.

Ceny nieruchomości nie rosną

M. Dubacki mówi, że obserwuje rynek niemiecki, choć tam nie działa. - Za Odrą można trafić na bardzo korzystną ofertę. Zwłaszcza w okolicach Szczecina - opowiada. Wyjechało stamtąd wielu Niemców, bo był to rejon szczególnie dotknięty bezrobociem. Zostawili domy, mieszkania, które są teraz łakomym kąskiem dla Polaków. Bo w przeciwieństwie do Polski i innych krajów Europy ceny niemieckich nieruchomości nie rosną, a w niektórych miastach byłej NRD spadły nawet o jedną trzecią.

W Uecker-Randow, 30 km od Szczecina, do kupienia jest wiele domów i mieszkań. Na stronie internetowej jednego z polsko-niemieckich biur nieruchomości, jest m.in. oferta blisko 100 metrowego domu, który kosztuje 59 tys. euro (240 tys. zł). To taniej niż w Słubicach, nie mówiąc już o Szczecinie. Inny dom o powierzchni 82 metrów kwadratowych w okolicach Loecknitz (18 km od granicy) można kupić za 39 tys. euro (160 tys. zł). Metr kwadratowy powierzchni wyliczono na 476 euro, czyli niecałe 2 tys. zł. Biuro zachęca do nabywania nieruchomości informując, że współpracuje bezpośrednio z przygranicznymi gminami niemieckimi, którym bardzo zależy na ożywieniu tego rejonu Niemiec przez Polaków. Dlatego z sympatią przyjmują tych, którzy się u nich osiedlają. Są otwarci, pomagają w załatwieniu formalności i tworzeniu nowych firm po stronie niemieckiej.

Czynsze zbyt wysokie

M. Dubacki podkreśla jednak, że kupując dom czy mieszkanie za Odrą trzeba wziąć pod uwagę fakt, że utrzymanie nieruchomości w Niemczech jest znacznie wyższe niż u nas, z powodu różnic w cenach energii czy wody. Między innymi z tego powodu upadł pomysł, żeby słubiczanie zasiedlali puste bloki we Frankfurcie. - Czynsze są tam dla nas za duże - mówi Marek ze Słubic, który przez kilka miesięcy mieszkał we Frankfurcie. - Zdecydowaliśmy się z powodu tego, że był tam bardzo duży wybór ładnych mieszkań i wcale nie droższych niż u nas - opowiada. - Jednak zjadły nas opłaty za ogrzewanie - dodaje. - Na pewno zostalibyśmy po niemieckiej stronie gdybym znalazł tam pracę. To się jednak nie udało, dlatego wróciliśmy do Słubic - mówi. Jest jednak pewien, że prawdziwy boom na mieszkania i domy w Niemczech zacznie się w przyszłym roku, gdy nasi zachodni sąsiedzi otworzą dla nas rynek pracy.

Największe okazje

Niektórzy już wietrzą interes. Krzysztof, pracownik dużej polsko - niemieckiej firmy z Poznania (nie chce nazwiska w gazecie) lokuje pieniądze w niemieckie nieruchomości. Kupił już m.in. ponad stumetrowe mieszkanie w Hanowerze za 90 tys. euro (360 tys.zł). Potwierdza, że największe okazje trafić można w poenerdowskich miasteczkach, które się wyludniają. Aneta Czapp ze Słubic, jeszcze niedawno wynajmowała pomieszczenie na sklep we Frankfurcie nad Odrą. Najpierw szukała czegoś na miejscu, ale okazało się, że w jednej z galerii handlowych za metr kwadratowy musiałaby zapłacić 120 zł, prawie trzy razy tyle co na głównej ulicy za Odrą. Inny Polak handlujący we Frankfurcie opowiada, że za 95-metrowe pomieszczenie na biuro płaci 880 euro, w tym jest czynsz i ogrzewanie. Mówi, że podobnie jest w innych miastach. - Ceny nieruchomości w Słubicach są kosmicznie wysokie - przyznaje M. Dubacki.

Interes kręci się też w Berlinie. W niektórych dzielnicach miasta (szczególnie tych na wschodzie) ceny są niższe niż w Gorzowie (mkw. kosztuje tam ok. tysiąc złotych mniej niż u nas). To działa jak magnes. Najpierw na mieszkania rzuciły się zagraniczne banki i fundusze inwestycyjne, a potem indywidualni klienci. Głównie Duńczycy, Szwedzi, Irlandczycy i Anglicy. Ostatnio też coraz więcej Polaków. Berlińczycy uważają, że z Polakami może nawet powtórzyć się sytuacja jak z Irlandczykami. Jeszcze do niedawna dostawali subwencje z Unii Europejskiej, bo byli ,,biednym domem Europy”. Dziś kupują na potęgę nieruchomości w Berlinie, lokując w ten sposób oszczędności.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska elektromobilność w liczbach

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

b
bolek22
Daj  Polakom  się    rządzić,    a    sami     się     wykończą     
Przejdź na stronę główną Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie