Chylę czoło i wyrażam żal

DANUTA KULESZYŃSKA 0 68 324 88 43 dkuleszynska@gazetalubuska.pl
ANDRZEJ ŁYSZYK jest z Poznania. Na co dzień realizuje filmy reklamowe, na zlecenie firm reżyseruje różne projekty, często o charakterze happeningów.
ANDRZEJ ŁYSZYK jest z Poznania. Na co dzień realizuje filmy reklamowe, na zlecenie firm reżyseruje różne projekty, często o charakterze happeningów. Fot. Paweł Janczaruk
Rozmowa z ANDRZEJEM ŁYSZYKIEM, reżyserem widowisk winobraniowych

- Jest pan z siebie dumny?
- Nie jestem, bo były niedociągnięcia w każdym z widowisk, nie zawsze z mojej winy. Ale nie jestem idiotą, wiem jakie popełniłem błędy, wszystko biorę na siebie bo należę do ludzi odpowiedzialnych.

- I jakie to były błędy?
- Na przykład przesłanie widowiska "Zielona Góra jest kobietą..." było za trudne do zrozumienia dla publiczności. To znaczy - nie zostało odczytane, tak jak chciałem. Nie wszystko udało się zrealizować. Miałem nadzieję, że uniknę wpadek....

- A wyszła totalna amatorszczyzna, ludzie są zawiedzeni.
- Wiem, domyślam się, ale co teraz mogę powiedzieć? Dołożyłem wszelkich starań, ale nie wszystko wyszło. Zawiodły panie, które miały stanąć na cokołach, widziałem to wszystko inaczej i tak samo jestem zawiedziony... Dlatego rozumiem rozgoryczenie wielu osób, także dziennikarzy... Rok temu widowisko "Tańczące kamienice" było wydarzeniem, o którym jednak nikt nic nie napisał.

- W tym roku poszedł pan na łatwiznę, angażując tak zwanych normalnych ludzi, którzy na dodatek sami dla siebie musieli kombinować kostiumy.
- Na ludziach występujących w widowiskach nie zawiodłem się. Mogę mieć pretensje wyłącznie do swoich możliwości i wymagań. Obijałem się o pewne problemy, znam tajemnice moich niepowodzeń, nie wszystko zależało ode mnie, ale na siebie biorę całą odpowiedzialność. Chylę czoło i wyrażam żal, że tak to się wszystko skończyło.

- Bardziej to pański sukces, czy porażka?
- Przy pracy zawsze są jakieś wpadki. Nie traktuję tego wszystkiego ani w kategoriach sukcesu, ani porażek. Wielkiej katastrofy nie było. Włożyłem w te widowiska dużo serca.

- I za rok będzie pan reżyserował kolejne Winobranie?
- Nie wiem, bo to nie zależy ode mnie. Ale nie chciałbym się z Zieloną Górą rozstawać, bo bardzo lubię to miasto.

- Dziękuję.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

~waga~
W dniu 16.09.2008 o 19:47, Pan Cogito napisał:

Jeśli już gościu przemawiasz językiem poezji i cud-metafory, w następnym wierszu napisz bezbłędnie: "charknął".



harknął moj młody człowieku/gościu ...można napisać poprawnie mój panie../pisane przez samo h oznacza dezaprobatę w/w napaści Pana Cogito..
e
e.
W dniu 16.09.2008 o 10:28, Pan Cogito napisał:

Panie Andrzeju Łyszyk. Kajanie się i bicie w piersi nic tu nie zmieni. Po prostu zafundował Pan mieszkańcom miasta i jego gościom klasyczną, niewybredną amatorszczyznę na najniższym poziomie. Dziwię się, że zatrudniono do realizacji największych imprez konferansjera i wodzireja, bez doświadczenia w reżyserowaniu dużych widowisk plenerowych. Absolutny brak smaku, żenujący poziom wykonawców zawodowych (Bachus beznadziejnie smutny) i realizacja. Dotyczy to korowodu i tzw. widowiska. Żal mi głównej bohaterki, Beaty Beling, którą przebrał pan, panie "reżyserze" za ladacznicę (kostium, obsceniczny ruch sceniczny). Owszem, przesłanie, czy też myśl przewodnia widowiska "Zielona Góra jest kobietą" była zbyt trudna do pojęcia w tak przedstawionej formie. Przekombinował pan. To była parodia winobraniowego widowiska. Skompromitował pan siebie i ludzi, którzy panu zlecili tę pracę. Może wyciągną nauczkę na przyszłość? Powinien pan teraz honorowo zrzec się honorariów, albo przekazać je na przykład zielonogórskiemu schronisku dla zwierząt. Proszę w przyszłym roku nie przyjeżdżać do Zielonej Góry. Mamy tu lepszych reżyserów i organizatorów imprez kulturalnych, czego zdają się nie dostrzegać władze miasta. Ale cóż, kultura, w przeciwieństwie do sportu, nie jest przez nie hołubiona.



Panie cogito.. cos pan taki zacietrzewiony.... zdaje sie ze boli pana ze to nie pan mogl sie wykazac na winobranie i objezrza pan organizatorow z KAZDEJ strony... sugeruje wziac cos na wstrzymanie bo moga sie pojawic problemy zoladkowe przy takiej ilosci jadu
d
dedo

Koles nic innego nie robi, tylko siedzi w domu i filozofuje, proponuje zapisac sie do urzedu pracy, aby rodzina miala pożytek z tego twojego nic nie robienia

P
Pan Cogito
W dniu 16.09.2008 o 19:07, trez napisał:

Do Pana Cogito,wez sie Pan uspokuj bo wychdza z ciebie kompleksy, widac ze jestes jakims super dzialaczem, ktory dziala sobie przed komputerem w domupowodzenia, sprawdz czy swiatlo zgasiles ?


Pana zaś proszę o używanie na forum poprawnej polszczyzny. Następnym razem uspokajając mnie, napisz Pan "weź się Pan uspokój". OK? Mamy jasność?
P
Pan Cogito
W dniu 16.09.2008 o 16:29, Gość napisał:

Pan Cogito ..... stary Satyr duch nocnego winobrania, ledwie wstał z leża zamiast się umyć i wytrzezwieć tonem mówcy pijącego od tygodnia rzekł ,a właściwie harknął teraz Ja MÓWIĘ ........


Jeśli już gościu przemawiasz językiem poezji i cud-metafory, w następnym wierszu napisz bezbłędnie: "charknął".
t
trez

Do Pana Cogito,
wez sie Pan uspokuj bo wychdza z ciebie kompleksy, widac ze jestes jakims super dzialaczem, ktory dziala sobie przed komputerem w domu
powodzenia, sprawdz czy swiatlo zgasiles ?

G
Gość
Panie Andrzeju Łyszyk. Kajanie się i bicie w piersi nic tu nie zmieni. Po prostu zafundował Pan mieszkańcom miasta i jego gościom klasyczną, niewybredną amatorszczyznę na najniższym poziomie. Dziwię się, że zatrudniono do realizacji największych imprez konferansjera i wodzireja, bez doświadczenia w reżyserowaniu dużych widowisk plenerowych. Absolutny brak smaku, żenujący poziom wykonawców zawodowych (Bachus beznadziejnie smutny) i realizacja. Dotyczy to korowodu i tzw. widowiska. Żal mi głównej bohaterki, Beaty Beling, którą przebrał pan, panie "reżyserze" za ladacznicę (kostium, obsceniczny ruch sceniczny). Owszem, przesłanie, czy też myśl przewodnia widowiska "Zielona Góra jest kobietą" była zbyt trudna do pojęcia w tak przedstawionej formie. Przekombinował pan. To była parodia winobraniowego widowiska. Skompromitował pan siebie i ludzi, którzy panu zlecili tę pracę. Może wyciągną nauczkę na przyszłość? Powinien pan teraz honorowo zrzec się honorariów, albo przekazać je na przykład zielonogórskiemu schronisku dla zwierząt. Proszę w przyszłym roku nie przyjeżdżać do Zielonej Góry. Mamy tu lepszych reżyserów i organizatorów imprez kulturalnych, czego zdają się nie dostrzegać władze miasta. Ale cóż, kultura, w przeciwieństwie do sportu, nie jest przez nie hołubiona.
[/quo

Pan Cogito ..... stary Satyr duch nocnego winobrania, ledwie wstał z leża zamiast się umyć i wytrzezwieć tonem mówcy pijącego od tygodnia rzekł ,
a właściwie harknął teraz Ja MÓWIĘ ........
A
ARGOS

AMEN.