Ćma bukszpanowa i inne inwazyjne gatunki atakują! Nie mamy z nimi żadnych szans?

Dariusz Chajewski
Dariusz Chajewski
Po wszelkich szrotówkach kasztanowcowiaczkach, śliniaku luzytańskim (to ten paskudny ślimak bez domku), stonce ziemniaczanej mamy kolejnego agresora, któremu niespecjalnie możemy się przeciwstawić. To ćma bukszpanowa. Nie wierzycie? Przyjrzyjcie się swojemu krzakowi bukszpanu. Dariusz Chajewski
Ćma pożerająca bukszpany, to kolejny intruz, który wkroczył do nas i jest niebezpieczny. Właśnie straciłem dwa piękne krzaki. Wcześniej atakowały nas wtyki amerykańskie czy biedronki azjatyckie. O to, skąd się biorą te kolejne inwazje roślin i robali pytamy prof. Leszka Jerzaka, przyrodnika z Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Dlaczego narzekamy, „goście” ubogacają przecież naszą faunę i florę?

Tak mogłoby się wydawać. To są naturalne mechanizmy. Przyroda jest dynamiczna i nie lubi marazmu. Ale człowiek, zmieniając na całym świecie środowisko „pod siebie” oraz globalizacja związana z międzynarodowym handlem żywnością, spowodowały szybkie zmiany. Przyśpieszyły wiele zmian. I pewnie ludzie by się nimi nie przejmowali, gdyby nie straty w gospodarce. Spadek plonów rolniczych, straty w leśnictwie i hodowli. Czy ubogacają? Tak, w pierwszej fazie. Potem najczęściej zaczynają się kłopoty.

Spektakularny przykład to sprowadzenie królików do Australii i Nowej Zelandii. 24 sztuki sprowadzone do Australii w 1859 r. dla przyszłych polowań, spowodowały kataklizm. Nie mając wrogów, zasiedliły cały kontynent i wyjadały roślinność, powodując erozję gleby. Polowania nic nie dały. W Nowej Zelandii zabijano 20 milionów królików rocznie, a ich populacja i tak rosła. Inny przykład to rak amerykański zwany pręgowanym. Sprowadzono go do Europy i ok. 100 sztuk wpuszczono do jezior w roku 1890 koło Gorzowa Wielkopolskiego. No i się zaczęło. Wyparł nasze raki – sam nie ma wartości kulinarnej. Przywlókł ze sobą z Ameryki dżumę raczą – chorobę nieznaną naszym rakom.

Skąd ta nagła wędrówka gatunków?

Z jednej strony jest to czasem celowe działanie człowieka poprzez sprowadzanie egotycznych roślin, wypuszczanie do środowiska hodowanych zwierząt, które nam się znudziły, chociażby żółw czerwonolicy. Wiele zmian jest przypadkowych związanych z rozwojem transportu, handlu i wymiany produktów. Jeśli światowa gospodarka ma się rozwijać coraz szybciej, to będzie sprzyjać przemieszczaniu się różnych gatunków po świecie. To proste. Jeśli pola czy parki są podobne od Jokohamy po San Francisco, to organizm, który potrafi je zasiedlić i opanować odniesie w krótkim czasie wielki sukces. A każdy gatunek o tym marzy.

Na przykładzie tej ćmy bukszpanowej. Podbije i zdobędzie Polskę?

Ćma bukszpanowa została zawleczona do nas z sadzonkami bukszpanu. Nie ma tu jeszcze wrogów w postaci bakterii czy ptaków. Stosowanie chemii jest ryzykowne, bo niszczy przy okazji inne gatunki, a chemia w glebie potem poprzez łańcuch troficzny dociera do nas i sprzyja nowotworom. Z tym ostrożnie. Ćma będzie się szybko rozprzestrzeniać, a jej gąsienice zjadać liście bukszpanu. Żywopłoty są zagrożone. Dlatego już trzeba badać jakie ptaki można „zainteresować” larwami tej ćmy. Także może jakieś miejscowe bakterie czy wirusy mogą pomóc.

Ćma bukszpanowa i inne inwazyjne gatunki atakują! Nie mamy z nimi żadnych szans?
Ćmę bukszpanową możemy zwalczać na kilka sposobów. Znajdźmy nadgryzione liście i skrawki przędzy. Młode gąsienice ucztują w wewnętrznych przestrzeniach korony. I tutaj możemy ruszyć z kontrofensywą. Wyłapać, strząsnąć z krzewu lub potraktować strumieniem wody. Dopiero, gdy te wszystkie metody zawiodą, sięgamy po broń chemiczną. Jak podpowiadają fachowcy należy sięgać środki na bazie acetamipridu, deltametryny i lambda-cyhalotryny. Dariusz Chajewski

Pierwsza wielka afera to była stonka ziemniaczana, jako prezent od Amerykanów...

Gdy niegdyś sprowadzono ziemniaki z Ameryki, to było tylko kwestią czasu kiedy za nimi przybędzie stonka. Obserwowano ją sporadycznie już przed wojną, ale później stała się wygodnym narzędziem propagandy antyamerykańskiej. Na szczęście ostatnio stonką zainteresowały się niektóre gatunki ptaków, jak kukułki, szpaki, wrony, kuropatwy, cietrzewie, bażanty. Jest nadzieja.

Czy wpływ na tę wędrówkę gatunków inwazyjnych mają zmiany klimatu?

Oczywiście. Obserwowane ocieplenie klimatu będzie sprzyjało gatunkom z południa, a nasze będą się czuły coraz gorzej. Wielu naukowców pracuje nad wyjaśnieniem, na ile jest to naturalna zmiana, a na ile cena cywilizacji. I jak ten proces spowolnić.

Dlaczego walka z intruzami jest tak trudna? Szopy uciekły w 1945 roku z wielkich hodowli pod Berlinem. Szyto tam kurtki dla pilotów. Teraz spotkanie tego zwierzęcia nie jest problemem.

Skala problemu jest duża i wyrugowanie przybyszów jest kosztowne. Do tego bariery społeczne. W Niemczech wyłapywano szopy do klatek i je likwidowano. Ruchy społeczne były jednak przeciwne zabijaniu. Szopy mają się dobrze i „rozrabiają” w środowisku. Likwidują np. kolonie rodzimych gatunków ptaków. Konieczna jest więc edukacja społeczeństwa na temat zagrożeń naszej przyrody. I trzeba wymyślić inny sposób izolacji akceptowany przez społeczeństwo. Może woliery w ogrodach zoologicznych gdzie można gromadzić takie osobniki? To są poważne sprawy.

Czytam, że często, chociażby w przypadku ćmy bukszpanowej, będziemy przegrywać, aż znajdziemy sojusznika...

To najlepsza i najtańsza metoda. Ale po co czekać? Warto zainteresować naukowców badaniami nad tym problemem. Może sikory zasmakują w gąsienicach? Tu potrzebne są szybkie działania, zanim ćma narobi szkód. Na razie najpewniejsze są naturalne metody walki. Na przykład pułapki feromonowe.

Czy zawsze powinniśmy z nimi walczyć - pszczelarze bronią robinii akacjowej...

Konieczny jest stały monitoring tych obcych organizmów. I dopiero wtedy podejmowanie decyzji. Robinia może powrócić do łask. Co będzie gdy w wyniku ocieplenia klimatu zaczną ginąć sosny? Są już kłopoty ze świerkiem. Trzeba będzie postawić na inne gatunki drzew w gospodarce leśnej. Ale to musi być poprzedzone badaniami i zebraniem informacji. To się już dzieje, ale wymaga czasu.

Których intruzów należy najbardziej się obawiać?

Z pewnością gatunków wpływających negatywnie na rodzime gatunki oraz na naszą gospodarkę. Zauważono już ten problem zarówno w Unii Europejskiej jak i nasz władze. Na stronach internetowych UE oraz GDOŚ znajdują się wykazy obcych gatunków roślin i zwierząt z zaznaczeniem stopnia ich niebezpieczeństwa. Jest już ich sporo. Warto tam zaglądnąć i zapoznać się z wykazem. Można pomóc poprzez usunięcie tych roślin ze swego ogrodu luz z pola. Tu także apel do młodych ludzi - dlatego warto studiować biologię. Ma przyszłość.

Nasze stosunki z naturą to ostatnio trochę taniec na linie - bobry, wilki, dziki w miastach, obce żółwie wypierające nasze, kasztanowcowiaczek wcinające kasztanowce... Przegrywamy?

Kiedyś te procesy przebiegały powoli. Pojawił się jakiś obcy osobnik, ginął w naturalny sposób w nowym środowisku. Teraz to wszystko przyśpieszyło właśnie przez naszą mobilność, transport żywności i wprowadzanie zmian w środowisku. Zwalczanie obcych gatunków jest kosztowne. Poza tym ciągle mamy małą wiedzę o tym jak się można ich pozbyć lub przysposobić do naszego środowiska, aby nie wpływały negatywnie na bioróżnorodność. W Gorzowie Wlkp. powstał „Klaster zwalczania gatunków inwazyjnych”. Są skuteczni w zwalczaniu barszczu Sosnowskiego.

Zatem wojna, czy pokojowe współistnienie!

Myślenie. Przy ratowaniu naszych ginących gatunków często skupiamy się na tym ratowanym, a tu trzeba planować takie działania w skali całego środowiska. Unikniemy wtedy różnych niespodzianek. Zawsze też trzeba pamiętać, o unikaniu monokultur, które sprzyjają rozprzestrzenianiu się groźnych gatunków. Różnorodne środowiska to naturalne bariery dla organizmów.
Ale zarządzanie krajobrazem to już doprawdy wyższa szkoła jazdy. Bardzo przydatne są np. programy rolnośrodowiskowe dla rolników, w ramach których otrzymują pieniądze jako rekompensatę za prowadzenie ekstensywnego rolnictwa przyjaznego przyrodzie. Tak trzymać...

Mamy też problem z żółwiami

Przykłady inwazyjnych gatunków obcych

  • Anoplophora glabripennis – chrząszcz z rodziny kózkowatych rodzimy dla wschodniej Azji
  • Biedronka azjatycka Harmonia axyridis - gatunek rodzimy w Azji
  • Bożodrzew gruczołowaty (ajlant wyniosły) Ailanthus altissima – roślina zagłuszająca inne rośliny rosnące w pobliżu, a nawet produkująca specjalne toksyny uniemożliwiające ich rozwój.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3