Cmentarz żydowski w Słubicach ma ponad 600 lat i jest jednym...

    Cmentarz żydowski w Słubicach ma ponad 600 lat i jest jednym z najstarszych w Europie Środkowej

    Beata Bielecka 0 95 758 07 61 bbielecka@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Chasydzcy Żydzi od kilku lat przyjeżdżają do Słubic, żeby w rocznice śmierci rabina Theomima odmówić za niego kadisz- modlitwę zmarłych.

    Chasydzcy Żydzi od kilku lat przyjeżdżają do Słubic, żeby w rocznice śmierci rabina Theomima odmówić za niego kadisz- modlitwę zmarłych. ©fot. Beata Bielecka

    Cmentarze są jak otwarte księgi. Ta o znajdującej się w Słubicach nekropolii żydowskiej byłaby smutna, refleksyjna i tajemnicza. A jej głównym bohaterem mógłby być pochowany tutaj rabin Theomim, który przeszedł do historii judaizmu dzięki swojej erudycji i znajomości reguł koszernego jedzenia.
    Chasydzcy Żydzi od kilku lat przyjeżdżają do Słubic, żeby w rocznice śmierci rabina Theomima odmówić za niego kadisz- modlitwę zmarłych.

    Chasydzcy Żydzi od kilku lat przyjeżdżają do Słubic, żeby w rocznice śmierci rabina Theomima odmówić za niego kadisz- modlitwę zmarłych. ©fot. Beata Bielecka

    Nazwisko Josepha b.Meira Theomima zna każdy wyznawca Talmudu. Ci, którzy chcą coś znaczyć w żydowskiej hierarchii, znają też dokładnie dzieła rabina. Jest on autorem licznych pism, spośród których najważniejszym jest "Pri Megadim". Pisał je w latach 1771-72 i w całości poświęcił regułom związanym z przygotowaniem posiłków.

    Bo specyfiką kuchni żydowskiej jest koszerność. "Koszer" to po hebrajsku: stosowny, dobry, a w potocznej mowie: legalny lub zgodny z przepisami.
    Już Prawo Mojżeszowe dało wskazówki jak przygotowywać pokarmy w sposób rytualnie czysty. W Torze, w której znajduje się 613 nakazów, 30 dotyczy obyczajów związanych właśnie z jedzeniem. Ale koszerne może być wszystko. To filozofia życia, która dotyczy tego, co słuszne, poprawne, a w szczególności zgodne z przepisami religijnego prawa żydowskiego.

    Zdolny kaznodzieja

    ZADUMA NA SŁUBICKIM CMENTARZU


    Nie odnalazłam już tego miejsca,
    Panie, gdzie ich pochowałeś?
    Pusta jest dziś Góra, pomniki zniknęły.
    Grób w przestworzach? (...)
    Teraz pędzą ich wichry czasów,
    wieją ponad granice. Proch na wietrze,
    przemieszane generacje.
    Któż pozbiera prochy prochów, ziemię ziemi?
    * Dorethea T. Landsberg (odwiedziła cmentarz w Słubicach w 1989 i 9994 roku)



    Theomim urodził się w 1727 roku we Lwowie i już w czasach wczesnej młodości uważano go za niezwykle zdolnego. Po śmierci ojca, polskiego talmudysty został kaznodzieją i nauczycielem młodzieży we Lwowie. Bardzo szybko, dzięki ogromnej wiedzy na temat Talmudu zdobył uznanie. Ale z powodu biedy wyjechał najpierw na Węgry, a potem do Niemiec.

    W 1781 roku, gdy miał 54 lata, frankfurccy Żydzi wybrali go na rabina. Przewodził społeczności żydowskiej, która liczyła wtedy ponad 600 osób. Stanowiła sześć procent wszystkich mieszkańców Frankfurtu. Żydzi osiedlili się nad Odrą znacznie wcześniej, jeszcze przed założeniem miasta w 1253 roku. Mieli swój udział w jego rozbudowie, ale żyli w nędzy. Już wtedy zmarłych chowano na tzw. Judenberg (Górze żydowskiej), położonej na przedmieściach "trzysta kroków za Kuhburg (Krowią Górą)". Potwierdza to dokument z 2 lipca 1399 roku. Z tego czasu pochodzi pierwsza wzmianka na temat cmentarza. Data ta uznawana jest za rok założenia nekropolii. Tym samym jest to jeden z najstarszych cmentarzy żydowskich w Europie Środkowej.

    Samobójcy bez nagrobków

    MAJĄ BARDZO BOLESNĄ HISTORIĘ


    Na słubicko-frankfurckim pograniczu jest więcej śladów historii żydowskiej. We Frankfurcie znajduje się tablica upamiętniająca Kryształową Noc. 9 listopada 1938 roku naziści spalili synagogi żydowskie w Niemczech. Jedna z nich znajdowała się też we Frankfurcie. W mieście żyło wówczas ok. 800 Żydów. Wielu z nich studiowało na Viadrinie. Był to pierwszy uniwersytet w Niemczech, który kształcił Żydów. Tu wydano po raz pierwszy Talmud po niemiecku. Długo trwało zanim w NRD Kryształowa Noc została upamiętniona. Stało się to dopiero w 1988 roku. Dzięki staraniom frankfurckiej wspólnoty chrześcijan, postawiono w mieście tablicę przypominającą o wydarzeniach sprzed 60 lat.



    Cmentarz składał się pierwotnie z trzech części. W najwyżej położonej chowano samobójców, przed nimi leżały kobiety, które zmarły w połogu lub krótko potem, ponieważ uważano je za nieczyste w okresie 40 dni po urodzeniu syna i 80 dni po urodzeniu córki. I samobójcy i kobiety nie miały nagrobków.

    W następnych wiekach były okresy, gdy nekropolia nie była używana, bo Żydów z Frankfurtu spotkał ten sam los, co wyznawców Talmudu w innych rejonach Europy i świata. Zostali wypędzeni z miasta, a ich majątek zrabowano. Ich sytuacja zaczęła się zmieniać w XVII wieku, a w XIX rozszerzono nawet żydowskim mieszkańcom ich obywatelskie prawa. W 1808 roku zostali po raz pierwszy pełnoprawnymi obywatelami Frankfurtu. Gmina żydowska stale się powiększała. Potrzebny był też i większy cmentarz.

    Dlatego w 1868 roku został rozbudowany, a pośrodku nowej części stanęła masywna kostnica z miedzianym dachem. W materiałach historycznych zachowały się też opisy niektórych nagrobków. W większości były wysokie na ponad 2, 7 metra. Budowano je najczęściej z polerowanego czerwonego i czarnego granitu.

    Został po nich tylko cmentarz

    FRAGMENT KADISZU ODMAWIANEGO ZA RABINA THEOMIMA


    Jego wielkie Imię niech będzie wychwalane wiecznie i na wieczność w wieczności.
    Yit-ba-rach v'yish-ta-bach, v'yit-ro-mam, v'yit-na-seh, v'yit-ha-dar, v'yit-a-leh, v'yit-ha-lal,
    sh'meh di-kud-sha, b'rich hu. L'e-la min kol bir-cht-ta v'shi-ra-ta, tush-b'cha-ta v'ne-chema-
    ta, di-a-mi-ran b'al-ma, v'im-ru
    Amen.
    Wychwalane i pochwalone, gloryfikowane i wyniesione, wywyższone i świętowane,
    wyniesione na wyżyny i wiwatowane niech będzie Imię Najświętszego, niech będzie
    pochwalony On. Chociaż jest On wyniesiony ponad wszystkie nagrody i śpiewy, ponad
    pochwały i pieśni, hołd i pociechę, które wymawia się na świecie. Niech się tak stanie
    Amen.



    Sytuacja frankfurckich Żydów zaczęła się zmieniać po przejęciu władzy przez narodowych socjalistów. Już w 1933 roku kilku Żydów wyemigrowało do Palestyny. Jakby przeczuli, że potem będą zastraszani i zmuszani do wyjazdu za granicę. Zdecydowana większość, mimo, że ich prawa były coraz bardziej ograniczane, lekceważyła to. Wierzyli, że jako pełnoprawni obywatele państwa niemieckiego, mogą czuć się bezpiecznie.

    Mieli w pamięci i to, że wielu ich rodaków w czasie I wojny światowej oddało życie walcząc w armii niemieckiej. Jednak w nocy z 9 na 10 listopada 1938 roku Żydom zabrano całą nadzieję. Wtedy to wszyscy ojcowie zostali aresztowani i przewiezieni do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. W jednej chwili gmina żydowska przestała istnieć. Po Żydach został wtedy tylko cmentarz. W czasie II wojny światowej spadły tam bomby z brytyjskiego Lancastera. Po jej zakończeniu potraktowano nekropolię jako teren opuszczony, co według prawa polskiego pozwoliło na częściową likwidację cmentarza. W latach siedemdziesiątych wybudowano tu Zajazd Staropolski.

    Wtedy to zdewastowane tablice nagrobne zostały usunięte i wywiezione na wysypisko śmieci. Dopiero w 1985 roku Państwowa Służba Ochrony Zabytków wydzieliła teren cmentarza uznając jego wartość historyczną. Trzy lata później cmentarz został uporządkowany i ogrodzony dzięki Fundacji Rodziny Nissenbaumów. Założył ją na początku lat'80 pochodzący z Polski Sigmund Nissenbaum, żeby ratować ślady kultury żydowskiej. Wtedy też po raz pierwszy przyjechało do Słubic kilku rabinów z USA i Izraela, m.in. Berel Polatsek. Szukali miejsca pochówku Theomima, ale nic nie znaleźli. Ku czci wielkiego rabina, obok zajazdu, postawili tablicę pamiątkową. Krótko po tym zniknęła.

    Zabrał tajemnicę do grobu

    O cmentarzu zaczęło być głośno szczególnie w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to Zajazd Staropolski został sprzedany. Prywatni właściciele urządzili w nim klub nocny, czego Żydzi nie byli już w stanie przemilczeć. Gdy Leszek Miller, ówczesny premier Polski był z wizytą w USA, stało się to języczkiem u wagi. Po powrocie do kraju kazał odkupić teren i oddać go Żydom. Doszło do tego w 2004 roku. Od tego czasu Żydzi regularnie przyjeżdżają do Słubic, żeby odmówić kadisz za rabina Theomima.

    Modlą się nad symboliczną macewą, którą postawili tu kilka lat temu, niedaleko drogi ze Słubic do Zielonej Góry. Bo nikt nie wie dokładnie gdzie Theomim naprawdę został pochowany. Takich tajemnic słubicka nekropolia kryje więcej. To właśnie tutaj trafiły w 1938 roku modlitewniki, sztandary i zwoje Tory, które zabrano w czasie Kryształowej Nocy z podpalonej przez nazistów frankfurckiej synagogi. Zaopiekował się nimi ogrodnik cmentarny Otto Billerbeck. W 1944 roku zakopał te przedmioty na cmentarzu. Tajemnicę, gdzie znajdowało się to miejsce, zabrał jednak ze sobą do grobu.

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (5)

    Wybierz region, dokąd chcesz wyjechać:

    Turystyczne TOP

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018