MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Co dalej z Nordisem? Zamknięcie Calfrostu w Kaliszu zmroziło pracowników w Zielonej Górze

Eliza Gniewek-Juszczak
Wideo
od 12 lat
Nordis w Zielonej Górze ma 56 lat, ale można powiedzieć, że wiosną zaczął działać od nowa. Na przełomie roku zatrudniono prawie 180 osób. Są cztery linie produkcyjne. Nie było łatwo, bo w lutym już było za późno na zamówienia lodów na lato. Nowy właściciel i szefostwo zakładu zapewniają, że chociaż z czegoś trzeba zrezygnować, to sztandarowe produkty zostaną, będą też nowe.

W 1968 roku w Zielonej Górze powstało przedsiębiorstwo państwowe Chłodnia Składowa, która w 1974 r. została przemianowana na Przedsiębiorstwo Przemysłu Chłodniczego. Wtedy zaczęła się tutaj produkcja lodów metodą przemysłową. Ruszyła też produkcja owoców mrożonych i wyrobów kulinarnych. Po prywatyzacji, 1 lipca 1997 roku powstała spółka „NORDIS” Chłodnie Polskie. W 2004 r. firma kupiła większość udziałów w P.P.CH „Calfrost” Kalisz. Wiadomość z maja o zamknięciu Calfrostu obiegła ogólnopolskie media i zmroziła pracowników firmy w Zielonej Górze. Większość z 180-osobowej załogi zaledwie kilka miesięcy wcześniej zaczęła pracę, po tym jak we wrześniu 2023 roku firmę kupił Dmytro Ushmaiev, ukraiński producent mrożonek „Trzy Niedźwiedzie”.

Pytanie o to, który zakład następny do zamknięcia, nie przynosiło dobrej odpowiedzi, bo wbrew krążącym informacjom, Nordis to tylko firma w Zielonej Górze. Należący do firmy zakład porcelany Krzysztof w Wałbrzychu już nie funkcjonuje.

Klimat sprzyja lodom, ale nie właścicielowi

– Pod koniec ubiegłego roku praktycznie nie było w zakładzie produkcji. Brakowało pracowników. Firma była w bardzo złej kondycji finansowej – mówi dyrektor sprzedaży Tomasz Szyszko o czasie, kiedy dołączył do zielonogórskiej firmy. Pochodzi z Warszawy. Handlem zajmuje się od 25 lat. – Dział sprzedaży miał jedną osobę. Były zapasy, których nikt nie chciał kupować – dodaje.
Produkcja ruszyła dopiero wiosną. – Nie było łatwo zatrudnić ludzi. Niestety fama, która poszła o zakładzie utrudniała rekrutację. Musieliśmy się wspomagać agencjami pracy, które zatrudniają ludzi choćby z Ukrainy. W województwie lubuskim przez kilka miesięcy mieliśmy problem, żeby znaleźć pracowników – słyszymy.

Nie sprzyja też narodowość właściciela. Kiedy zaczął się trzeci rok agresji Rosji na Ukrainę, po wielu miesiącach wielkiej pomocy, pojawia się niechęć do Ukraińców.

Zielonogórski zakład na nowo zaczął działać od wiosny, co dla tej branży jest sporym spóźnieniem, bo warunki handlowe dotyczące sprzedaży lodów ustala się na przełomie sierpnia – września poprzedniego roku. Do tego doszła decyzja o zamknięciu Calfrostu. Powołany w maju prezes Nordisu Kostiantyn Valchuk w specjalnym oświadczeniu dla mediów podkreślił, że przyczyną zamknięcia była wyłącznie zła kondycja finansowa zakładu, będąca efektem wieloletnich zaniedbań i braku inwestycji. Chodziło też o skoncentrowanie się na rozwoju zakładu w Zielonej Górze.

– Planujemy inwestycje w dodatkowe linie produkcyjne oraz zatrudnienie nowych pracowników, co pozwoli na dalszy rozwój i zwiększenie konkurencyjności – napisał w oświadczeniu.

Dyrektor Tomasz Szyszko dodaje, że kaliski zakład nie był remontowany od wielu lat. – Musielibyśmy zainwestować nie tylko w nowe linie, ale całe hale. Tymczasem są gracze na rynku w tej dziedzinie, których bardzo ciężko byłoby dogonić – wyjaśnia.
Bernard Niemiec, przewodniczący Zarządu Regionalnego NSZZ „Solidarność” w Kaliszu przyznał w rozmowie z Głosem Wielkopolskim, że takie właśnie powody zostały przedstawione pracownikom.

– Pytaliśmy pracodawcę o powody zwolnienia. Usłyszeliśmy, że jest to zła kondycja firmy i przede wszystkim rosnące koszty energii i pracy. Dowiedzieliśmy się, że spółka nie jest w stanie likwidacji, ani upadłości – powiedział.

W kaliskim zakładzie pracowało ponad 50 osób. Część wcześniej otrzymała wypowiedzenia, a część pracowników pracuje do końca czerwca.

We wspomnianym oświadczeniu prezes zapewnił, że nowy właściciel dołożył wszelkich starań, aby zwolnieni pracownicy otrzymali pełne świadczenia i zostali otoczeni wsparciem. Prezes Valchuk sprostował też, jakoby Nordis miał produkować i sprzedawać wyroby za granicę, bo 95 procent obecnej produkcji odbywa się w Zielonej Górze i jest przeznaczone dla polskich konsumentów.

Nordis nie zamyka się

– Nie jest prawdą, że Nordis się zamyka. Nordis się rozwija – zapewnia dyrektor Tomasz Szyszko.

– Przygotowaliśmy nową ofertę, ale utrzymaliśmy te produkty, z których Nordis jest znany i z których się wywodzi takie, jak lody Bajka, Śnieżyczka, Pipi. Z racji tego, że czas się w miejscu nie zatrzymał i trendy się zmieniły, postawiliśmy też rozwinąć portfolio. Część produktów jest przywożona z Ukrainy, bo tam jest produkowana w naszych zakładach, ale zdecydowana większość wytwarzana jest w zakładzie w Zielonej Górze. Potrafimy pracować na cztery linie produkcyjne, na trzy zmiany. Są momenty, że brakuje nam miejsca na magazynie, ponieważ mamy bardzo dużą produkcję, co widać już w sklepach. Nasze zamrażarki znowu zapełniamy naszymi produktami, a nie zapełnia ich konkurencja – przyznaje.

Prezes Kostiantyn Valchuk podkreśla, że urynkowione zostały pensje pracowników, które wcześniej były za niskie.

Kiedyś firma miała oddziały w Warszawie, Zamościu i innych miastach. Od dawna ich nie ma, ale teraz rozwija się współpraca z różnymi hurtowniami mrożonek, jak: Lechtom, Baj 3, Allfood, czy Unifreeze. Mają też być kolejne.

Nowe plany zakładu

Wśród produktów Nordisu ma być więcej pierogów, z mięsem, kapustą i grzybami, knedle ze śliwką, kartacze, pielmieni, pyzy, kopytka. Produktów mącznych będzie więcej, bo nie będzie już w ofercie firmy warzyw mrożonych z Kalisza.
Oprócz działalności produkcyjnej, firma chce też uczestniczyć w wydarzeniach w mieście.

– Chcemy, żeby mieszkańcy wiedzieli, że smak sztandarowych lodów pozostał. Pani technolog Ewa Drezler, która pracuje u nas od zawsze, stoi na straży tego, żeby receptury były niezmienne – zapewnia Tomasz Szyszko.

Zakład w Zielonej Górze ma sporą powierzchnię, którą nowy właściciel chce wykorzystać, nie tylko na nowe linie produkcyjne. W planie jest np. fotowoltaika, którą można umieścić na dachach zakładu. Wytwarzana na miejscu energia ma być używana w prowadzonej produkcji.

Czytaj też:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska