Cofnięte pozwolenie

KRZYSZTOF KOZIOŁEK (68) 387 52 87 [email protected]
Udostępnij:
Hałda koło nowosolskiegoDozametu ciągnie się na długości ok. 100 m, jest szeroka na kilkadziesiąt, wysoka na kilka. Odpadów jest ok. 30 tys. ton.

Co to jest? - Smoła pogazowa z rafinerii. Nieprzerobiona jest niebezpiecznym odpadem - informuje Janusz Tylzon z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Zielonej Górze. Dopiero po przerobie staje się obojętna dla przyrody. Teoretycznie może być wykorzystywana jako paliwo alternatywne. - Ale jak wynika z dotychczasowych doświadczeń producent nie znalazł nabywcy - dodaje J. Tylzon.

Cofnięte pozwolenie

Przerobem odpadów zajmuje się zielonogórska firma Pol-Eko-Tech. Ale po ostatniej kontroli, w maju, na wniosek WIOŚ wojewoda wydał decyzję o cofnięciu jej pozwolenia. Po odwołaniu do Ministerstwa Środowiska sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Kierownik firmy Stefan Kozłowski przyznaje, że hałda może liczyć kilka tysięcy ton. Zapewnia, że wszystko jest już "przerobione". - Nawet ta glina? - Wszystko - zapewnia.
- A dlaczego terenu nie zabezpieczono choćby betonowymi płytami? - Nie trzeba, to nie jest niebezpieczne - mówi S. Kozłowski. - Ropa nie jest niebezpieczna? - drążymy.
- Przecież tam nie ma ropy. Wszystko już jest po utylizacji - odpowiada lekko zdenerwowany. - Ale przecież woda spływa z tej hałdy i wsiąka w grunt - naciskamy. - Nic więcej nie powiem, niech pan dzwoni do właściciela - ucina kierownik.

Tajemnica handlowa

- To jest przerobione paliwo alternatywne. Dostarczamy je do cementowni - informuje Grzegorz Kostka (właścicielem firmy jest jego żona). Zapewnia, że hałdy są neutralne dla środowiska. - To dlaczego wojewoda cofnął pozwolenie? - Bo są ludzie, którym ten biznes już dawno przeszkadzał. Pisali nieuzasadnione donosy - tłumaczy. Przekonuje, że jest zainteresowanie paliwem.
- Elektrociepłownia ze Śląska, południowy koncern energetyczny, cementownie - wylicza. - Są już przedwstępne umowy? - pytamy. - Są. - Możemy je zobaczyć? - To tajemnica handlowa - zastrzega G. Kostka.

Wyprowadzę się

Po obejrzeniu zdjęć terenu G. Kostka przyznaje, że część materiału jest "nieprzerobiona". - Pół roku temu dzierżawca zamknął nam dostęp do zakładu. I nie ma możliwości przerobu - tłumaczy. Przyznaje też, że zalegał z opłatami za dzierżawę. Zamierza uruchomić nowy zakład na terenie jednej z rafinerii na południu kraju. - Wyprowadzę się stąd, gdy wszystko tu zlikwiduję - zapewnia. Ile to może potrwać? - Z pół roku - mówi. I dodaje, że umowy dzierżawy podpisywał z prezesem Dozametu Januszem Wójcikiem. Ten wczoraj rano (przed naszą rozmową z G. Kostką) powiedział nam, że jego firma nie ma z hałdą nic wspólnego. Po południu już nie udało nam się z nim skontaktować.
Wczoraj rzeczniczka urzędu miejskiego Ewa Batko zapowiedziała wizję lokalną i wszczęcie działań "przewidzianych prawem". Prawdopodobnie magistrat nakaże właścicielowi firmy uprzątnięcie terenu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie