CZEKAJA NA SWOJE

ANDRZEJ WŁODARCZAK 722 57 72 awlodarczak@gazetalubuska.pl
Ponad tysiąc udziałowców Gospodarczego Banku Spółdzielczego w Gorzowie oczekuje rekompensaty za straty poniesione przed kilkoma laty.

Gorzowianin Bogusław Nowak w 1991 r. kupił pięć udziałów w GBS. Członkiem tego banku był jego ojciec, więc i on chciał kontynuować tradycje. Poza tym bank oferował dobre oprocentowanie lokat i wysokie dywidendy. - Za udziały zapłaciłem wtedy połowę mojej dobrej pensji - wspomina.
Wcześniej, bo w połowie lat 80. członkiem GBS został pan Jan (nazwisko znane redakcji) z Gorzowa. Chciał wziąć kredyt, ale warunkiem było wykupienie udziałów. - Bank zabrał mi niemal wszystkie na pokrycie swoich strat. Jestem więc stratny i wciąż czekam na rekompensatę - mówi.
W takiej samej sytuacji jest pani Renata. - Bank zabrał mi prawie wszystkie udziały i nawet nie powiadomił mnie o tym - zapewnia gorzowianka.

Wszyscy stracili udziały

W wyniku udzielania nietrafionych kredytów, GBS odnotował w 1994 r. aż 14-milionową stratę. Nie była to sytuacja odosobniona, bo z tego samego powodu niektóre banki spółdzielcze, np. w Deszcznie czy Bogdańcu ogłosiły upadłość. Gorzowską placówkę przed bankructwem uratowała pomoc Bankowego Funduszu Gwarancyjnego i wyrozumiałość Narodowego Banku Polskiego. GBS wdrożył program naprawczy.
Dla ratowania banku, w lutym 1998 r. zebranie jego przedstawicieli przyjęło uchwałę o pokryciu części straty z funduszu udziałowego członków. Udziałowcom zostawiono tylko po jednym udziale o wartości 50 zł. Niektórzy członkowie banku stracili nawet po kilkadziesiąt udziałów. Było to zgodne z wewnętrznymi przepisami banku. Podpisując deklarację członkowską, każdy zgadzał się równocześnie na przyjęcie "odpowiedzialności za straty banku zadeklarowanymi udziałami".

Nie wziął pieniędzy

Gdy prezesem GBS w czerwcu 1999 r. został Dariusz Kończal, bank zaczął odrabiać straty. Prezes - również na łamach "GL"- zapewniał, że po wykonaniu planu naprawczego, zarząd postara się zrekompensować udziałowcom poniesione straty w formie dopłat do udziałów. Program naprawczy skończył się 31 grudnia 2004 r. Nowak zwrócił się więc kilka miesięcy temu do prezesa Kończala o wywiązanie się ze składanych publicznie obietnic. Otrzymał od niego odpowiedź, że zarząd GBS nadal rozważa możliwość rekompensaty za utracone udziały. "Podjęcie takiej decyzji nie zależy wyłącznie od banku, ale przede wszystkim od zebrań grup członkowskich, zebrania przedstawicieli, a także innych instytucji, sprawujących nadzór nad funkcjonowaniem naszego banku" - poinformował go prezes Kończal. - Prezes zaprosił mnie wtedy do kasy banku. Zaproponował mi wypłacenie 50 zł, czyli mojego udziału. Byłem zbulwersowany takim potraktowaniem. Pieniędzy nie przyjąłem. Na udziały wydałem pół pensji, a zaproponowano mi śmieszne pieniądze. Oczekuję znacznie więcej, bo bank ma dobrą sytuację finansową - mówi pan Bogusław.

Myślimy o wyrównaniu

Aleksy Wołoszyn, przewodniczący rady nadzorczej GBS, służbowo naczelnik wydziału audytu wewnętrznego, kontroli i analiz w gorzowskim Urzędzie Miasta potwierdza, że kondycja finansowa banku jest dobra. - Ja nie mogę nakazać zarządowi GBS wypłaty rekompensat. Sprawa ta poruszana jest jednak na zebraniach przedstawicieli członków banku, może z czasem podjęte zostaną konkretne decyzje. Na razie żadnych deklaracji składać nie mogę - podkreśla szef rady nadzorczej GBS.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.