Czekał na pomoc 10 godzin na izbie przyjęć wodzisławskiego szpitala. Zmarł na zawał serca [WIDEO]

UWAGA! TVNZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
- Nie mam żadnych wątpliwości, że gdyby ten pacjent natychmiast otrzymał pomoc kardiologiczną, dziś byłby w domu z rodziną – tak wyniki badań Marcina Kłoska komentuje prof. Andrzej Bochenek. 35-latek zmarł na zawał. Wcześniej niemal dziesięć godzin spędził na izbie przyjęć wodzisławskiego szpitala.

To kolejny w ostatnim czasie przypadek zastrzeżeń do pracy personelu medycznego w szpitalach w województwie śląskim.

Pan Marcin miał 35 lat, nigdy nie leczył się na serce, nie skarżył się rodzinie na żadne dolegliwości.

Pierwsze objawy zawału serca pojawiły się u mężczyzny nagle. 19 marca, jak co rano wyszedł do pracy na budowie. Ból w klatce piersiowej pojawił się, kiedy podniósł ciężkie wiadro. Natychmiast wrócił do domu.

- Spotkałam go, jak wracał z pracy. Mówił, że bardzo go boli w klatce piersiowej. Oddychał ciężko, gołym okiem było widać, że źle z nim – wspomina Małgorzata Kłosek, matka 35-latka.

Widząc, że stan pana Marcina jest poważy, żona natychmiast zawiozła go do przychodni rejonowej.

- Brat był u swojego lekarza rodzinnego. Ten zrobił badanie EKG. Widząc jego stan od razu zainterweniował i wezwał karetkę – mówi Łukasz Kłosek, brat pana Marcina.

Czytaj również: LUBUSKIE. Dziecko połknęło „baterię”, szpital odesłał je do domu. Rodzice mówią: przeżyliśmy horror! I opowiadają nam swoją historię

Karetka przywiozła mężczyznę do szpitala w Wodzisławiu Śląskim, w którym nie ma oddziału kardiologicznego

Lekarz na izbie przyjęć wykonał kolejne EKG, które potwierdziło diagnozę lekarza rodzinnego. Zarządził też badania krwi. Wynik wskazywał, że chory ma stan przedzawałowy. Mimo to, pan Marcin został na izbie przyjęć i czekał.

- Jak przyjechał do szpitala w Wodzisławiu, mąż leżał, zwijał się z bólu. Był spocony, miał duszności. Cały czas czekaliśmy na decyzje lekarzy – dodaje Dorota Kłosek, żona pana Marcina.

Wyniki kolejnych badań wskazywały, że stan pana Marcina pogarszał się. Poziom troponiny, która pozwala na zdiagnozowanie zawału serca rósł. Im wyższe stężenie troponin we krwi, tym większy obszar mięśnia sercowego został objęty zawałem.

Czytaj też: Piotruś leciał przez ręce, lekarka nie chciała nas przyjąć. Zobaczcie, jak działa SOR w Zielonej Górze - mówi pani Kornelia

- Wyniki wskazywały, że były pełne podstawy do podjęcia hospitalizacji. W okolicy są trzy ośrodki kardiologiczne. Taki pacjent nie powinien pałętać się po SOR-ach, nie powinien jeździć do szpitali rejonowych tylko trafić na kardiologię. Błędem było kierowanie tego pacjenta z jednego SOR-u na drugi – komentuje prof. dr hab. n. med. Andrzej Bochenek, specjalista kardiochirurgii, chirurgii ogólnej i angiologii.

Wyniki badań z godz. 17:32 wskazywały jednoznacznie na zawał

Lekarz podjął jednak niezrozumiałą decyzję o przewiezieniu pana Marcina do szpitala w Rydułtowach. Tam również nie ma oddziału kardiologicznego.

- Takiego pacjenta od razu wiezie się do Zabrza, czy do Rybnika, tam gdzie jest kardiologia. Co pacjent robił od godziny 11 na izbie przyjęć? Wiem, że było robione EKG i trzy razy była pobierana krew, wyniki wskazywały ewidentny zawał – mówi telefonicznie nasza informatorka, pracowniczka szpitala w Wodzisławiu Śląskim.

W czasie, kiedy pan Marcin potrzebował pilnej interwencji kardiologa, lekarze z Izby Przyjęć szukali dla niego miejsca na oddziałach chorób wewnętrznych. Z powodu braku wolnych łóżek o godz. 22:40 przywieźli go do szpitala w Raciborzu, również na odział wewnętrzny. Tam, o godzinie 3:15 pan Marcin zmarł. Przyczyną był ostry zawał serca.

- Wszystko zależało od pierwszych godzin. Lekarze są od tego, żeby pacjentowi pomóc. Powinni odpowiedzieć, żeby więcej się takie przypadki nie zdarzyły – komentuje pan Leon, ojciec zmarłego.

W ciągu dziesięciu godzin oczekiwania i jeżdżenia pomiędzy szpitalami, lekarze tylko raz, telefonicznie skonsultowali się z kardiologiem z Raciborza. Miał oświadczyć, że nie ma wolnych miejsc u siebie i zaleca umieszczenie chorego na oddziale wewnętrznym.

Decyzja o szukaniu łóżka na oddziałach wewnętrznych jest tym bardziej niezrozumiała, że w okolicy jest kilka dobrze pracujących oddziałów kardiologicznych. Takie są w Rybniku oddalony o 14 km od Wodzisławia Śląskiego, w Jastrzębiu Zdrój oddalonym o 16 km oraz Zabrzu ze Śląskim Centrum Chorób Serca, do którego dojazd karetką, nie powinien zająć dłużej niż 35 minut.

- Widziałem, że on cierpi, byłem pewny, że jedziemy po pomoc do szpitala. To nie było czekanie na pomoc, on czekał dziesięć godzin na śmierć – dodaje pan Leon.

Dyrekcja szpitala w Wodzisławiu Śląskim nie widzi błędów w postępowaniu personelu medycznego izby przyjęć.

- Wdrożono diagnostykę i leczenie. Pacjent został przyjęty na izbę przyjęć i opatrzony przez personel lekarski – komentuje Sławomir Graboń, rzecznik prasowy Powiatowego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Rydułtowach i Wodzisławiu Śląskim.

Komisja, która prowadziła wewnętrzne postępowanie wyjaśniające ustaliła, że jedynym „uchybieniem” jest to, że lekarze ze szpitala w Rydułtowach nie przyjęli pana Marcina na odział wewnętrzny. Obydwu lekarzy zwolniono z pracy.

- Dziecko mnie trzyma przy życiu, chce mi się płakać. To niewyobrażalny ból, nikomu nie życzę tego. Obwiniałam się o to, że mogłam zrobić więcej. Myślałam, że oddałam męża w dobre ręce – mówi żona zmarłego.

Sprawę bada prokuratura, śląski Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia i Rzecznik Praw Pacjenta.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sceptyk
2019-04-24T12:42:06 02:00, Gość:

I co znów nie ma winnych...prokurator I do pierdla lapowkarzy i nieukow..!!!!

Do pierdla to takich debili i byłby spokój w internecie. A w pierdlu z dupy jesień średniowiecza.

G
Gość
2019-04-24T22:56:24 02:00, Gość:

Jestem lekarzem i to co obserwuje obecnie to zgroza jesli chodzi o poczynania tzw kolegów po fachu spora część nie zasługuje nawet na miano konowala

Niestety, serce się łamie jak się to czyta. Lekarz lekarzowi nierówny. Jednak coś nie gra w edukacji lekarzy....

G
Gość

Jestem lekarzem i to co obserwuje obecnie to zgroza jesli chodzi o poczynania tzw kolegów po fachu spora część nie zasługuje nawet na miano konowala

O
O
2019-04-24T12:42:06 02:00, Gość:

I co znów nie ma winnych...prokurator I do pierdla lapowkarzy i nieukow..!!!!

Każdy i o każdej porze może z nas umrzeć

h
hasler

Tak kończą pacjenci w PISoBOLSZEWICKIEJ służbie zdrowia.

A tych tylko koryto interesuje.

G
Gość

I co znów nie ma winnych...prokurator I do pierdla lapowkarzy i nieukow..!!!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3