- Człowiek w trumnie powinien wyglądać jak... - młoda dziewczyna opowiada o pracy ze zmarłymi

Danuta Kuleszyńska 68 324 88 43 dkuleszynska@gazetalubuska.pl
Agnieszka Sieluk mieszka w Bytnicy. Jest prosektorem w miejskim zakładzie pogrzebowym w Zielonej Górze. Dwa razy w miesiącu jeździ do Warszawy, gdzie studiuje bezpieczeństwo publiczne i ochronę mienia oraz osób. Właśnie robi licencjat. Jest jedynaczką. Mama pracuje w nadleśnictwie, tata prowadził własną firmę.
Agnieszka Sieluk mieszka w Bytnicy. Jest prosektorem w miejskim zakładzie pogrzebowym w Zielonej Górze. Dwa razy w miesiącu jeździ do Warszawy, gdzie studiuje bezpieczeństwo publiczne i ochronę mienia oraz osób. Właśnie robi licencjat. Jest jedynaczką. Mama pracuje w nadleśnictwie, tata prowadził własną firmę. fot. Mariusz Kapała
Boi się pani zmarłych? Agnieszka Sieluk: - Żywych trzeba się bać, bo zmarły nikomu krzywdy nie zrobi. Ale wierzę w duchy. Na razie jednak żadnego nie spotkałam, choć codziennie chodzę po ciemku przez cmentarz.

6.30, jeszcze ciemno. Agnieszka wysiada z pociągu. Do Zielonej Góry jechała z Bytnicy. Żeby dotrzeć na czas, jak zwykle wstała o 4.00. Po drodze rozmyślała o ojcu. Ma 52 lata i jest ciężko chory. Agnieszka wie, że ratunku nie ma i że któregoś dnia odejdzie. Na TAMTĄ STRONĘ. Już do tej myśli przywykła. Zresztą o śmierci rozmawiali nieraz. Agnieszka wie, że ojca pochowa bez butów. Bo takie jest jego życzenie. Wcale nie dziwne. W życiu najbardziej uwierały go buty, więc na TAMTĄ STRONĘ chce przejść boso.

Przed 7.00, ciągle ciemno. Agnieszka przechodzi wzdłuż grobów. Większość tonie w białym puchu, na niektórych palą się znicze... Na nowym cmentarzu drzew niewiele, więc groby leżą jak na dłoni.
Kilka chwil później, Agnieszka już w swoim "gabinecie". Biurko stoi w sali między chłodnią a miejscem przygotowań. Wszystko tu metalowe i srebrzyste: szafki, stoły... - Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła przeprowadzać sekcje zwłok - pokazuje na stół, który stoi koło biurka i wygląda jak sito.

W sali przygotowań w foliowym worku ktoś już na Agnieszkę czeka. To kobieta, która zmarła ze starości. Wychudzona, w bawełnianej koszuli, pampersach. Ma zamknięte oczy i otwarte usta. - Spokojną miała śmierć, choć na pewno cierpiała z bólu, bo musiała chorować... - Agnieszka zakłada fartuch i gumowe rękawiczki. Bierze na ręce drobną kobietę i przekłada na stół. Rozbiera, pod głowę kładzie wałek, odkręca wodę, obmywa ciało, myje włosy...

- Nie boi się pani zmarłych?
- A dlaczego? To żywych trzeba się bać, bo zmarły przecież krzywdy żadnej mi nie zrobi. Ja ich w pewnym sensie przywracam nawet do życia. Bo człowiek w trumnie powinien wyglądać tak, jakby przed chwilą zasnął. I jakby za chwilę chciał wstać i coś powiedzieć.

Sport mnie zahartował

Agnieszka ma 21 lat, 180 cm wzrostu i kasztanowe włosy. Jest ładna, serdeczna i przyjazna. Dużo ciepła z niej bije i dużo mądrości. W miejskim zakładzie pogrzebowym pracuje przy zmarłych od półtora roku. W Gorzowie skończyła kurs tanatokosmetyki, czyli pośmiertnej toalety. To tam pierwszy raz w życiu ubrała i umalowała kobietę. I tam doszła do wniosku, że ta praca jej odpowiada. - Miałam świetnych nauczycieli - podkreśla.

Dwa miesiące temu skończyła we Wrocławiu kurs techniki sekcji zwłok. Wydała na to majątek. Taki kurs zrobiło w Polsce zaledwie kilka kobiet.

- Ja pani nie rozumiem. Taka młoda i zamiast garnąć się do życia, obcuje ze zmarłymi. To coś nienormalnego...
- Ależ ja kocham życie! Za kilka miesięcy wychodzę za mąż! Jestem optymistką, lubię żartować, cały świat widzę w kolorach i z każdej złej sytuacji zawsze wyciągnę coś dobrego. Na co dzień chodzę w sukienkach, zakładam szpilki, lubię nosić tipsy... A obcowanie ze zmarłymi to moja praca. Taka, jak każda inna.

- No, przepraszam, ale co w tej pracy może być fascynującego?
- Powiem inaczej: od dawna fascynuje mnie kryminalistyka. Myślałam o tym już w ogólniaku w Sulęcinie. Moim marzeniem jest praca w policji kryminalnej. A tam wiadomo, ze zmarłymi ma się do czynienia często. Pomyślałam, że zanim podejmę ostateczną decyzję, najpierw ten kontakt muszę doświadczyć na własnej skórze. I teraz już wiem, że w kryminalnej mogę pracować, bo zmarli mnie nie przerażają.

- Skąd w pani tyle życiowej mądrości, tyle dojrzałości...
- Sport mnie zahartował. Już w podstawówce zaczęłam trenować pchnięcie kulą i rzut młotem w klubie Ilno Torzym. Dwa razy byłam mistrzynią Polski młodzików w kuli, raz wicemistrzynią, dwa razy zdobywałam srebrny medal w młocie... Trzy lata temu w wypadku samochodowym zginął mój trener Ryszard Pluta, wtedy zostawiłam sport.

Łamanie kości to stereotyp

Agnieszka przekłada staruszkę na drugi stół. Ręcznikiem wyciera ciało, suszarką suszy włosy... Z torby wyjmuje brązową garsonkę, białą bluzkę, czarne buty, rajstopy... Ubranie dostarczyła rodzina. Teraz Agnieszka będzie szykowała kobietę do trumny.

- I będzie pani łamała zmarłej ręce?
- Zaraz się pani przekona... No i sama pani widzi, że łamanie kości to stereotyp. Ręce i palce bez problemu się zginają. O, proszę...

Agnieszka wkłada staruszce majtki, rajstopy, potem bluzkę, spódnicę...
- A wychyliła pani łyk koniaku, przed tym... no... hm... wie pani, o czym myślę...
- Przecież pani widziała, że nie. To kolejny stereotyp. Może kiedyś, jacyś niezrównoważeni i mało odporni prosektorzy musieli sobie chlapnąć. Dziś czasy się zmieniły. Zresztą rozmawiałam z ludźmi, którzy pracowali przy zwłokach. Przez 26 lat nie złamali zmarłym żadnej kości, nie pili...

Szybko, bez bólu

Starsza pani już ubrana. Garsonka o wiele za duża, bo choroba i śmierć zabrały kilogramy. Agnieszka podpina, co trzeba, by zmarła wyglądała ładnie.

- Co by pani w niej zmieniła?
- Ubranie. Powinna mieć jaśniejszą garsonkę i jasne buty. Ale może za życia lubiła brąz? Ja w ogóle na temat ubioru mam rewolucyjne poglądy. Jeśli mężczyzna za życia nie cierpiał garniturów, a lubił dresy, to dlaczego na TAMTĄ STORNĘ ma iść pod krawatem? Przecież będzie się męczył. Albo kobieta: jeśli ubierała się ekstrawagancko, to pozwólmy, by na tej ostatniej drodze też tak wyglądała... Człowieka powinniśmy pamiętać takiego, jakim był za życia. Kto wie, może nasza dusza ubrana jest w to, w czym chodzimy na co dzień?

- Już słyszę głosy oburzenia: jak można pochować ojca w dresach, syna w dżinsach, czy matkę w lamparcich leginsach i wysokich szpilkach?! Co by na to ludzie powiedzieli?!
- Ludzie powinni przychodzić na pogrzeb, by pożegnać się ze zmarłym, a nie plotkować. A rodzina powinna być ponad krytykę innych.

- Jak pani chciałaby zostać pochowana?
- W różowej sukience, bo uwielbiam ten kolor, w butach na obcasie i z tipsami. No i koniecznie trzeba przykryć mnie kołdrą, bo jestem zmarźlukiem.

- Boi się pani śmierci?
- Nie. To jedyna sprawiedliwość, bo dotyka każdego z nas.

- A jak chciałaby pani umrzeć?
- Szybko. Bez bólu. Bo nie ma nic gorszego niż cierpienie. Zwłaszcza cierpienie osoby bliskiej, którą zna się całe życie... Widzę, jak mój tato się męczy, i to boli. Widzę też, że męczy się ze świadomością, że kiedyś mógł wokół siebie robić wszystko sam, a dziś my koło niego chodzimy. I on z tego powodu też cierpi. Dlatego nie chciałabym być ciężarem dla nikogo.

- Popiera pani eutanazję?
- Tak. I chciałabym odejść na własne życzenie, gdybym bardzo cierpiała. I to powinna być wyłącznie moja decyzja. Ja to nazywam ulżenie człowiekowi w cierpieniu, bo od cierpienia nie ma nic gorszego.

Życie się nie zatrzymuje

Agnieszka wyjmuje z szafy kosmetyki: biały puder, podkład w kremie, tusz do rzęs, szminkę, pędzelki... Lakier do paznokci zostawia na półce. - Bo ta pani chyba paznokci nie malowała - bierze w dłoń zimną dłoń staruszki, przygląda się palcom. - No i obcinać paznokci też nie muszę, bo zadbane.

Teraz zamyka staruszce usta. Igłę z nitką wbija pod brodę i prowadzi do nosa. Jeden szew i usta zamknięte. Wcześniej wypełnia je specjalną wkładką. Żeby po TAMTEJ STRONIE policzki nie były zapadnięte. Skóra miękka, woskowa, daje się łatwo uformować.
Maluje zmarłej rzęsy, brwi, na policzki nakłada róż...

- To straszne, że z człowieka nic nie zostaje...
- Ja to nic? Zostaje po człowieku to, co on po sobie zostawił w życiu, na przykład dzieci.

- Ale ja nie o tym...
- Śmierć to podsumowanie całego życia. I jak obserwuję tych zmarłych, to wiem, że każda śmierć jest inna. Bo każdy odchodzi inaczej. Ale staram się tego nie roztrząsać, bo to są osobiste sprawy zmarłych. Dla mnie nie jest ważne, czy ubieram bezdomnego, milionera, czy mordercę. Bardzo szanuję zmarłych i nie wnikam w ich przeszłość. Nie oceniam ich, bo zrobi to ktoś na górze.

- Myśli pani, że na górze też jest życie?
- Jest. Inne. Myślę, że TAM jest spokój, niekoniecznie cisza... Że po drugiej stronie już nic nie boli. Myślę, że życie się nie zatrzymuje. Że trwa dalej.

- Pani chciałaby żyć wiecznie?
- Nie. Śmierć nie jest taka zła... Nauczyłam się tu pokory. Pokory wobec życia. Śmieszy mnie wyścig szczurów, pęd za sukcesem, za kasą. Owszem, kasa jest potrzebna, ale człowiek zaczyna się gubić, nie zauważa tej cienkiej czerwonej linii. Nie ma czasu dla bliskich, a potem jest już za późno. Dlatego ja zawsze mam czas. Dlatego uważam, że w życiu ważne jest tylko jedno: żeby być dobrym człowiekiem. Bo przecież i tak wszyscy tu trafimy.
***
Starsza pani już gotowa na swoją ostatnią drogę. Agnieszka przekłada ją do trumny. Robi to zwinnie, bo kobieta jest krucha. Poprawia podgłówek, splata zmarłej dłonie, wygładza garsonkę...
Kobieta śpi. Za dwie godziny spocznie w ziemi.

Wideo

Komentarze 48

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Piotr

Chylę czoła! Niesamowita kobieta. Życzę dużo szczęścia i wielu sukcesów!
Mój dziadek zmarł tydzień temu, długo chorował. Pośmierci wyglądał bardzo źle. Bałem się tego dnia, kiedy zobaczę go w trumnie. I tu wielki zdziwienie: dziadziuś wyglądał jakby spał, uśmiechnięty, pogodny...

Wszystkiego dobrego!

k
kiser

Pani prosektor dzisiaj wychodzi za mąż!!!!!!!!!!!! Ślub o 17 w Osiecznicy!!!!!!!!!!
prosimy o jakąś relację z tej uroczystości:)

T
Thomas

Dawno już nie czytałem tak dobrego artykułu w GL.

Podziwiam Panią.. Choć jest Pani w tak młodym wieku, doskonale radzi sobie Pani z pracą która (nie oszukujmy się) nie należy do najprzyjemniejszych.
Jestem pod ogromnym wrażeniem Pani szacunku do zmarłych i do tematu który w dalszym ciągu jest TABU dla większości z Nas.

Pozdrawiam serdecznie i życzę tej upragnionej pracy w sekcji kryminalnej Policji.
Tomasz.

~gosia~

rozmawiałam z tą dziewczyną jakieś 2,5 miesiąca temu, zmarła moja teściowa i po 2 dniach pojechałam do kostnicy zawieźć perukę. pani poweidziała, żebym dała jej perukę, a ja zapytałam, czy mog wejść... zdziwiła się (może wyglądam na tchórza) i zreflektowała się po chwili zapraszając mnie do środka. teściowa miała mnóstwo sińców choroba nowotworowa zrobiła swoje. a ta kobieta - bardzo miła zresztą zrobiła co trzeba, przygotowała mamę na tę ostatnią drogę... takie osoby nie powinny być atakowane, czy negatywnie oceniane przez opinię publiczną. raz - że wykonują zawód, któego prawie nikt nie chce wykonywac, a po drugie może ich powołanie?????nie każdy musi być lekarzem, czy prawnikiem...

M
Majka2206

Rzeczywiście bardzo ciekawy artykuł, od dawna nie było takiego w GL. Po przeczytaniu go można się zastanowić nad wieloma sprawami i ulotnością życia. Pani Agnieszka mówi o tym otwarcie, jest osobą o dobrym sercu i odwadze
Pozdrawiam

~gość~

Dobrze,że są tacy ludzie jak pani Agnieszka,którzy pomogą w tak trudnych chwilach.Ja sobie nie wyobrażałam ,by moja mama była pochowana i wygladała tak kiedy chorowała.Zawsze była kobietą dbającą o siebie ,dyskretnie pomalowaną i uczesaną.Kiedy zmarła na raka 18 lat temu nie było tak jak teraz.Same z siostrą przyjechałyśmy wcześniej do kaplicy pogrzebowej by zrobic jej makijaz i wyszykować na tę ostatnią drogę,by wygladała ładnie ,tak jak za życia o siebie dbała .Pozwolono nam.Na koniec panowie poprosili nas tylko by im zostawic wszystkie kosmetyki jakie miałyśmy ,bo oni niewiele mieli.Uważam,ze byłyśmy winne to mamie, skoro nie było takich osób jak pani Agnieszka to zrobiłyśmy to same i było nam w tych smutnych chwilach trochę lżej ,ze wyglądała ładniej,że o nią zadbano.

A
Autorka
W dniu 23.01.2010 o 19:18, znowu Zosia napisał:

Dlaczego redakcja ocenzurowała mój post? Podałem linka do niemal identycznej rozmowy, która zostałą opublikowana kilka mieisęcy temu. Powtarzam więc: tym inspirowała się dziennikarka---1554301,2679,1,s...d,kioskart.html



Muszę Pania rozczarować, ale nawet nie wiedziałam, że na Onet była podobna rozmowa. W wolnej chwili zerknę. Zaspokoję Pani ciekawość i zdradzę, że do tematu zainspirował mnie pan Krzysztof Machalica, szef zakładu pogrzebowego w którym pani Agnieszka pracuje.
A przy okazji wszystkim internautom dziękuję bardzo za wpisy.

A
Autorka
W dniu 23.01.2010 o 19:18, znowu Zosia napisał:

Dlaczego redakcja ocenzurowała mój post? Podałem linka do niemal identycznej rozmowy, która zostałą opublikowana kilka mieisęcy temu. Powtarzam więc: tym inspirowała się dziennikarka---1554301,2679,1,s...d,kioskart.html

~gość~

Nie wierzę .Bez obrazy ,ale 21 lat to za mało.Przytoczone w tekście wypowiedzi to banały.Każdy z nas słyszał od bliskich nam osób w czym i jak ma być w razie ,,w" pochowany.Boże uchowaj od takiej pośmiertnej kosmetyki. Niech stanę przed św.Piotrem bez tego ziemskiego blichtru (przysparzającego firmom pogrzebowym dodatkowego zysku).A pani przyszła wizażystka niechaj doskonali swą sztukę na żywych.Wiem z autopsji ,że nie możliwe jest wyprostowanie kończyn osoby u której przykurcze mięśni wystąpiły na dwa lata przed zgonem,a w trumnie ,,wszystko wygląda" idealnie,nawet uśmiech.Nie prosiłam o to,więc cały ten artykuł to dla mnie żenada.

a
afterlife

Pani Agnieszka= bardzo wartosciowy czlowiek!
Artykul=przeswietny

a
anielka
W dniu 23.01.2010 o 19:18, znowu Zosia napisał:

Dlaczego redakcja ocenzurowała mój post? Podałem linka do niemal identycznej rozmowy, która zostałą opublikowana kilka mieisęcy temu. Powtarzam więc: tym inspirowała się dziennikarka---1554301,2679,1,s...d,kioskart.html


Przeczytałam artykuł z onet.pl i co z tego? temat może i taki sam ale ten zrobiony przez Panią Kuleszyńską ,,regionalny" , nie widzę powodów do krytyki.
D
Dorota

Pojechałam dzisiaj na UZ, byłam długo przed zajęciami, kupiłam GL i spędzałam sobie czas... aż tu nagle - artykuł, który powalił mnie na nogi!!!! Dziękuję, szczególnie za to, ze po smierci moge wyglądac tak jak chcę, a nie tak jak muszę. Pani Agnieszko, jeśli trafię w Pani ręce, a trafię, bo jestem od pani o wiele starsza, prosze do mnie mówic! Prosze mi śpiewac piosenki, opowiadac kawały!
Pozdrawiam gorąco!

N
NEOFITA

DO PANI AGNIESZKI !!! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO NA NOWEJ DRODZE ŻYCIA , ABY KAŻDA DROGA NA TEJ ZIEMI BYŁA USŁANA DLA PANI RÓŻAMI !!!

~Nickelodeon~

Tak sobie myślę... zawód jak każdy inny, ktoś tych biednych nieszczęsnych nieboszczyków musi ubrać i przygotować na ostatnią drogę. Cieszy mnie tylko to że robi to tak mądra osoba, natomiast niewątpliwie smuci, że i ONA może mnie "kiedyś" ubierać. Wypada tylko napisać - samo życie, albo i śmierć...

z
znowu Zosia

Dlaczego redakcja ocenzurowała mój post? Podałem linka do niemal identycznej rozmowy, która zostałą opublikowana kilka mieisęcy temu. Powtarzam więc: tym inspirowała się dziennikarka

---1554301,2679,1,s...d,kioskart.html

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3