Czy Marcin będzie czwartym strażakiem z gorzowskiej jednostki, który wygra nasz plebiscyt?

Tomasz Rusek 95 722 57 72 begin_of_the_skype_highlighting              95 722 57 72      end_of_the_skype_highlighting [email protected]
Na pierwszym planie Marcin Mikisz, za nim jego koledzy z jednostki i wcześniejszy triumfatorzy plebiscytu: Grzegorz Rojek, Krystian Kosela i Krzysztof Nowak
Na pierwszym planie Marcin Mikisz, za nim jego koledzy z jednostki i wcześniejszy triumfatorzy plebiscytu: Grzegorz Rojek, Krystian Kosela i Krzysztof Nowak fot. Kazimierz Ligocki
Udostępnij:
W piątek ruszyła kolejna edycja Strażaka Roku. Trzy poprzednie wygrali zawodowcy z Jednostki Ratowniczo - Gaśniczej nr 1 przy ul. Dąbrowskiego w Gorzowie. - Mamy szczęście - śmieją się. I już mają kandydata, który powalczy w tym roku.

Ten człowiek to młodszy kapitan Marcin Mikisz. Ma 31 lat, w mundurze pracuje od dekady. - Czemu zostałem strażakiem? Nie miałem wyjścia. Cała rodzina od lat udzielała się w OSP. Ja też tak zaczynałem. Dopiero później zostałem zawodowcem - mówi. Zapewnia, że żona nie robi mu wymówek o pracę 24 godziny na dobę (gdy wraca do domu w Witnicy, przejmuje stanowiska wiceszefa miejscowej OSP). - Wiedziała, że wychodzi za strażaka, mam w niej wielkie wsparcie - mówi Mikisz.

Wystawiają najlepszych

Jak wypadnie w naszym konkursie na najlepszego strażaka? - Powiedzmy, że tradycje w tym konkursie mamy spore i chcielibyśmy je podtrzymać - słyszymy w Jednostce Ratowniczo - Gaśniczej nr 1. To z tej jednostki pochodzą wszyscy trzej dotychczasowi triumfatorzy naszej zabawy w kategorii zawodowców: 2007 r. - wiceszef jednostki Krzysztof Nowak, 2008 - dowódca jednostki i rzecznik prasowy gorzowskich strażaków Grzegorz Rojek, 2009 - Krystian Kosela, też z JRG 1. Dziś każdy z nich dyplomy, które dostali za zwycięstwo, trzyma na honorowym miejscu. - Uczciliście w jednostce triumfy? - pytam. Odpowiadają tajemniczymi uśmiechami.

Jaki mają patent na zwycięstwo? - Po prostu wystawiamy kandydatów, którzy coś w pracy osiągnęli, są rozpoznawalni w swoich środowiskach, aktywni. To sprawia, że wspierają ich bliscy, znajomi, rodzina, czasami nawet obcy ludzie - mówi Rojek. Nowak i Kosela nie robią też tajemnicy z tego, że pilnie śledzili rankingi. Bo skoro już bierze się udział w zawodach, to trzeba wiedzieć, jak idzie konkurentom i czy trzeba ich gonić, czy raczej żwawiej uciekać. No i adrenalina. - Jest, oj jest! - śmieje się Rojek.

Tremy nie ma

Mikisz zapewnia, że tremy nie ma. Brał udział m.in. w największej od lat akcji gaśniczej w Gorzowie (hala Gomadu przy ul. Mickiewicza), walczył z pożarem magazynu przy ul. Dunikowskiego czy ogniem, który zaatakował budynek przy ul. Kosynierów Gdyńskich.

- Fachowiec, pracowity, oddany pracy, zawsze można na niego liczyć - mówią o Mikiszu koledzy z jednostki. A on po szybkiej sesji zdjęciowej dodaje z uśmiechem, że zamiast "zacieszać się" do obiektywów, woli jednak jeździć do pożarów.

W sumie nie ma się co dziwić. Zgodnie z tradycją gorzowskiej jednostki będzie musiał postawić kolegom pączki. To taki zwyczaj - jeśli któregoś pokażą w gazecie, to funduje.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie