reklama

Czy można być gotowym na koszmar, jakim jest śmierć bliskiej osoby? Nad ranem wybudził mnie krzyk: „Ratuj! Nie mogę oddychać!" [LIST]

(red.)Zaktualizowano 
Patrzyłam na to z boku przez pryzmat uderzającej do mózgu jak obuchem bezsilności trzymana w ramionach kuzynki szepczącej mi we włosy: Będzie dobrze, będzie dobrze, będzie dobrze... Pexels
- Nad ranem wybudził mnie krzyk: „Ratuj! Nie mogę oddychać!” Potem wszystko potoczyło się nienormalnie. Nienormalnie, bo tak inaczej, jakby w innym wymiarze i tak niespodziewanie, że daleko za szybko, by być gotową na śmierć ukochanej matki - pisze w liście do redakcji Czytelniczka...

"To był taki dzień, którego nigdy nie da się zapomnieć i nigdy nie będzie można „wyleczyć się” z przeżyć, doświadczonych jako najgorszy koszmar ze wszystkich możliwych koszmarów.

Nad ranem wybudził mnie krzyk: „Ratuj! Nie mogę oddychać!”
Potem wszystko potoczyło się nienormalnie. Nienormalnie, bo tak inaczej, jakby w innym wymiarze i tak niespodziewanie, że daleko za szybko, by być gotową na śmierć ukochanej matki.

Zresztą...

Gotowość na odejście najbliższej osoby to tylko naprostowana „teoria”, która w zderzeniu z rzeczywistością cholernie zawodzi.

Kiedy odchodzą ci, których kochamy, pozostaje dotkliwy ból, porażający smutek i przeraźliwa rozpacz łagodzone w długim procesie leczenia psychicznych ran dających się jedynie zaleczyć, lecz nigdy nie wygoić.
Mamcia trafiła „erką” na sygnale do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Z obrzękiem płuc i niewydolnością serca wprost na salę specjalnej opieki medycznej.
W nocy nastąpił kryzys.

Na „gorącej” sali byłam ja i kuzynka. Tylko zbieg szczęśliwego losu sprawił, iż w tym właśnie niefortunnym czasie był z nami lekarz.
Trzymałam mamę za kruchą dłoń patrząc jemu w twarz i kontynuując rozmowę odnośnie jej leczenia.
Kuzynka odwróciła głowę i spojrzała na aparaturę informującą o stanie życia.
- Panie doktorze – zapytała. Co się dzieje?

LISTY OD CZYTELNIKÓW

Amplituda serca spadała gwałtownie do zera. Lekarz wyszeptał jakby sam do siebie: To już koniec! Ona umiera.
Zanim „załapałam”, że sytuacja jest bardzo tragiczna, zdążyłam jeszcze w płytkiej świadomości zorientować się, iż została podjęta akcja reanimacyjna.

Jednocześnie usłyszałam krzyk: Dziewczyny, dziewczyny – do pielęgniarek – potrzebne jest to, to i to... Wezwijcie natychmiast anestezjologa.

Zapierałam się o mamine łóżko błagając:
- Doktorze, niech pan ją ratuje!

Pojawił się ktoś ze sprzętem, który od strony medycznej nic mi nie mówił, lecz pozwolił czuć, że jest to specyficzne urządzenie pomagające wrócić do żywych tym, których śmierć chwytała za rękę.
Patrzyłam na to z boku przez pryzmat uderzającej do mózgu jak obuchem bezsilności trzymana w ramionach kuzynki szepczącej mi we włosy: Będzie dobrze, będzie dobrze, będzie dobrze...
Na „gorącej” sali nie mogłam pozostać. Tam mogli być tylko ci, co znają się na rzeczy. Korytarz był dla mnie zarówno poczekalnią jak i wyrocznią.

Wydalałam z oczu łzy tak intensywnie, że powieki piekły jakby podpalane ognistym ogniem.
I... Przyszła chwila zderzenia się z faktem. Ten straszliwy pełen tragizmu moment kiedy lekarz wychodzi zza ścian pokoju „grozy” z informacją, która w jednej sekundzie może zmienić całe życie.
Spojrzenie oko w oko. Uczucie strachu, bezradności, bezsilności.

Lęk tak mocny, że z człowieka wychodzą siódme poty.
- Odzyskaliśmy pani mamę – powiedział spokojnie. Jej stan jest już stabilny..."

Zobacz także: Martyna Wojciechowska: Strata bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych doświadczeń w naszym życiu

źródło: TVN

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3