Czy Polska wie, jak traktować bohatera z Ukrainy? Andrzej Sirovatskyi walczy o obywatelstwo

Zbigniew BorekZaktualizowano 
U góry: skutki karambolu pod Szczecinem, gdzie Sirovatskyi uratował życie czterech osób, konferencja z wicewojewodą w Gorzowie, żona i córka bohatera. U dołu: cała rodzina fot. Zbigniew Borek/Gazeta Lubuska/Głos Szczeciński
„O nic nie proszę i niczego nie wymagam. Podzieliłem się problemami, które pojawiły się po tym wypadku. To wszystko”. Za tym prostym wpisem na Facebooku kryje się dramat 47-letniego Andrzeja Sirovatskyiego, mieszkającego w Strzelcach kierowcy z Ukrainy. Gdy uratował życie czterech ofiar karambolu, został okrzyknięty bohaterem. Teraz walczy o polskie obywatelstwo. I boi się, że z rodziną będzie musiał opuścić Polskę.

To twardy, silny człowiek. On niczego po sobie nie da poznać, ale ja widzę, że w środku się miota. On by wolał, żeby nam powiedzieli: dostaniecie polskie obywatelstwo, albo: nie dostaniecie polskiego obywatelstwa. Miałby jasność i tato, i my wszyscy - mówi Tatiana. Choć żona, w ferworze dyskusji nazywa go tatą. Może też dlatego, że z tyłu głowy oboje ciągle mają przyszłość dzieci: 7-letniego Dimy (oficjalnie: Dmytro) i 17-letniej Oli. Tatiana Sirovatskyia co rusz powtarza, że naprawdę niczego nie oczekują, ale chcieliby wiedzieć, na czym stoją. - Wtedy, gdy nas z Andrzejem zapraszali politycy i mówili, że przyspieszą sprawę z obywatelstwem, bo Andrzej ludzi uratował, to myśmy uwierzyli. Ale jak w poniedziałek poszliśmy do urzędu wojewody w Gorzowie i usłyszeliśmy, że to może potrwać dwa lata, to ja spojrzała na Andrzeja, a on blady cały. Do tego czasu możemy już nie mieć karty pobytu. A wtedy trzeba by wrócić na Ukrainę - pani Tatiana boi się o tym nawet myśleć.

Bohater rusza do akcji

Z nią i córką Olą siedzę na ławce przed blokiem w Strzelcach. Andrzej znów w trasie, Dima biega za piłką. Jest środa, dwa dni po wizycie w urzędzie wojewódzkim, która tak całą rodziną wstrząsnęła. Na tej samej ławce siedzieliśmy miesiąc wcześniej. Wtedy w pełnym składzie. I w zupełnie innych nastrojach. Tego dnia Andrzej z rodziną gościł po kolei: u marszałka zachodniopomorskiego w Szczecinie, wojewody (dokładniej: wicewojewody) lubuskiego w Gorzowie i burmistrza w Strzelcach. Byli też w studiu TVN, a w Gorzowie i Szczecinie politycy zorganizowali z nimi konferencje prasowe. Andrzej i jego bliscy, a wraz z nimi dziennikarze, usłyszeli, jak politycy w Szczecinie i Gorzowie nazywają go bohaterem, stawiają za wzór. I zapowiadają poparcie jego starań o obywatelstwo. Siedziałem więc miesiąc temu pod orzechem ze szczęśliwą rodziną. Mówili o Strzelcach z czułością. O Polsce nie w kategoriach zarabiania pieniędzy, ale miejsca do życia. - Na Ukrainie przez 25 lat nic się nie zmieniło, a ja pamiętam Polskę z 1991 r.: wszędzie jamy w drogach i brzydkie bazary. Teraz to jest inna kraina.

I mnie się podoba, że Polacy wszystko sami zrobili. Nie pokazywali palcem tego, no,… wroga, że ktoś inny winny. Tylko sami zrobili.

Nie podobały im się wzyatki, znaczy… łapówki, to przestali dawać. I nie ma korupcji w Polsce. Wielki szacunek dla Polaków - mówił Andrzej (wtedy jeszcze Andriej, teraz spolszcza imię).

Na konferencjach prasowych nie był skłonny do opowiadania, co się wydarzyło 9 czerwca pod Szczecinem. Tu, na ławce, gdy go „zmęczyłem” pytaniami, opowiedział, jak to jedną ręką „wyrywał” dwoje dzieci z płonącego samochodu, a w drugiej trzymał gaśnicę i gasił ogień. Jak wsunął się do tego samochodu, żeby odpiąć kobietę i też ją wyciągnąć. Jak w kolejnym wybił szyby dłońmi, bo drzwi nie puszczały, i wyciągnął kolejną osobę. Jak oberwał podmuchem ognia. Jak myślał, że już sam się pali (to się oblał wodą i dalej walczył). Jak chwycił kolejnego człowieka, który już nie żył… Jak nie mógł pogodzić się z tym, że w karambolu zginęło aż sześć osób. Jak nie czuje się bohaterem. - Jeśli już to dla syna - uśmiechał się.

W poniedziałek napisał do mnie ten sam Sirovatskyi, ale inny człowiek. Nie skromny do bólu nieustraszony bohater, ale zdesperowany mężczyzna lękający się o przyszłość rodziny.

Gdy się skończył szum medialny

Napisał, że co rusz ktoś go pyta, czy otrzymał jakąś nagrodę za swoją postawę obywatelską. „Otrzymałem listy podziękowań i prezenty od marszałka zachodniopomorskiego, prezydenta Szczecina, wojewody lubuskiego i burmistrza Strzelec. Zapewniano mnie i moją rodzinę o przyśpieszenie nadania obywatelstwa. Gdy się cały szum medialny zakończył, wszystko nagle ucichło” - napisał. Opisał rozczarowanie rodziny, gdy okazało się, że bez obywatelstwa szkoła muzyczna dla Dimy jest za droga. I konflikt z pracodawcą, który chciał mu skrócić urlop, gdy byli już w Chorwacji. „Mógłbym zmienić pracę, ale dokumenty na kartę pobytu będę musiał zbierać od nowa. Bez owej karty pobytu nie mogę pracować jako kierowca w UE. Wtedy moja rodzina nie będzie mogła mieszkać w Polsce” - napisał.

Przeczytaj także: Bohaterski kierowca z Ukrainy uratował cztery osoby [WIDEO]

Sprawdziliśmy to (pisaliśmy o sprawie we wtorek i środę). Marszałek zachodniopomorski Olgierd Geblewicz jak obiecał, tak zrobił: wysłał do kancelarii prezydenta RP swoje poparcie dla starań Sirovatskiego o obywatelstwo. Wniosek w tej sprawie nie wyszedł jednak jeszcze z Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gorzowie. Urzędnicy wojewody tłumaczyli GL, że Sirovatskyi ani jego przedstawiciel nie stawiali się na wezwania, nie dostarczyli też pełnych dokumentów. Jego żona w środę pod orzechem w Strzelcach klarowała mi po kolei: że był wzywany w dniu, w którym zapraszali go politycy, albo był za granicą. - Nie mógł się stawić na wezwanie 7 lipca ani go odwołać, skoro pismo przyszło 5 lipca, a my wróciliśmy z Chorwacji 8 lipca. A w poniedziałek poszedł do urzędu, choć pracodawca znów go wysyłał w trasę - mówi Tatiana Sirovatskyia. Udowodniła mi też (przesyłając dokumenty), że na kartę pobytu czekała od 1 czerwca 2017 r. do 4 października 2018 r. Urzędnicy wojewody twierdzili, że tylko siedem miesięcy…

źródło: Dzień Dobry TVN/x-news

Wyścig z czasem

To wbrew pozorom sprawa o kluczowym znaczeniu. Od poniedziałku rodzina boi się, że wygaśnie jej karta pobytu (ważna do czerwca 2020, o nową złożyła wniosek) zanim doczeka się obywatelstwa. - Jeszcze raz: my niczego nie żądamy. Chcielibyśmy tylko wiedzieć, na czym stoimy. Trochę jest tak, że wybudowali nam zamek na piasku, a teraz fale ten zamek podmywają... To dla Andrzeja i dla nas wszystkich ogromny stres, jak sobie tylko pomyślimy, że możemy stracić prawo pobytu w Polsce - mówiła mi żona i córka.

GL zapytała, czy bohatera i jego bliskich nie należy do polskiego obywatelstwa wręcz poprowadzić za rękę. Roman Sondej, dyrektor generalny urzędu wojewódzkiego, obiecał, że urzędnicy „popilotują sprawę do szczęśliwego finału”. - Nie mogę oczywiście obiecać przyznania obywatelstwa, bo to decyzja prezydenta RP, ale zapewniam, że dokumenty wyjdą z Gorzowa wraz z rekomendacją wojewody lubuskiego - stwierdził. Pani Tatiana, której to przekazuję, mówi, że super. I że oczywiście wierzy, że wszystko będzie dobrze. I trzy razy podkreśla, że nikogo nie oskarża. Nie przypisuje złej woli. Tylko że jej przykro, gdy Andrzej się miota. - I przykro, jak czytamy w internecie, że żądamy obywatelstwa. I to teraz, zaraz. To nieprawda - mówi córka.

„Dzięki opatrzności nic mi się nie stało w czasie ratowania ludzi w tym okropnym wypadku. Gdyby coś mi się stało, moja rodzina miałaby niepewną przeszłość i musiałaby wracać do kraju. Myślę, że na wszystkie pytania odpowiedziałem. Dziękuję wszystkim za miłe słowa w moją stronę. Dużo czytałem i słyszałem. Z poważaniem Andrzej Sirovatskyi” - tak zakończył swój wpis bohaterski kierowca.

Czytaj też: Ja bohater? Jeśli już, to dla syna - mówi Andriej Sirowatskyi, ukraiński kierowca ze Strzelec, który uratował ludzi z ognia

Czytaj też: Wypadek koło Szczecina na A6: W karambolu zginęła 5-osobowa rodzina ze Stargardu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

t
typ

jaki to bohater? zrobil to co trzeba bylo zrobic ,a gdyby nie ratowal to mialby prokuratora z zarzutamio nie udzielenie pomocy I nie ma znaczenia czy ukrainiec czy niemiec Artykul to manipulacja

G
Gość

Jeśli spełnił wszystkie warunki, dochował terminów i warunków to proszę bardzo.... Na przyznanie obywatelstwa są procedury, które nawet nas Europejczyków w naszej Unii obowiązują.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3