Czytamy historię zapisaną w kamieniach

Artur Matyszczyk 0 68 324 88 20 [email protected]
Kościół farny w Gubinie odkrywa kolejne tajemnice. I okazji zmienia wiedzę o historii miasta, regionu.

Polacy na ziemiach pogranicza po tej stronie Nysy nie pojawili się po II wojnie światowej. Żyli tutaj dużo, dużo wcześniej.

W poniedziałek rozpoczyna się remont wnętrza gubińskiej fary, największego sakralnego obiektu w regionie. Budowlańcy zajmą się tym razem arkadami wewnętrznymi i filarami. Do końca roku zabezpieczą je, żeby wreszcie do środka mogli wejść zwiedzający.

Na razie wstęp mają tutaj tylko archeolodzy, epigraficy i antropolodzy. Naukowcy z wymienionych dziedzin przez ostatnie 14 dni penetrowali wnętrze obiektu. Ich odkrycia są sensacyjne. Na pewno zmieniają naszą wiedzę na temat historii naszego regionu.

Płyta i cztery herby

(fot. fot. Bartłomiej Kudowicz)

- To nie jest tak, że w Gubinie Polacy pojawili się dopiero po drugiej wojnie światowej. Oni żyli na tym terenie dużo wcześniej - Marcin Gierstun z fundacji na rzecz odbudowy fary wskazuje na płytę nagrobną, odkopaną przed kilkoma dniami.

A na niej cztery herby rodzin szlacheckich: polski (Nałęczów), niemiecki (Grunbergów), śląski i łużycki. Współistnienie tych symboli na jednym kamieniu dobitnie świadczy o wzajemnej współpracy. - I to bliskiej - komentuje Gierstun.
Ostatnie prace naukowców ujawniły też, że podwyższenie znajdujące się przy wschodnim krańcu zabytku, to nic innego, jak ołtarz zbudowany z płyt epitafijnych.

- Prawdopodobnie w XIX wieku, podczas montażu ogrzewania, inaczej zaaranżowano wnętrze kościoła. Płyty nagrobne ułożono tyłem do góry. Absurdalnie, dzięki temu właśnie się zachowały. A dopiero teraz ujrzały światło dzienne - dodaje archeolog Jarosław Lewczuk.

Krypty brutalnie splądrowano

Wśród kamiennych płyt najciekawsza jest ta, pochodząca z XVI wieku. Wyryty na niej tekst łaciński dobrze się zachował. Teraz tylko trzeba go odczytać. To zadanie dla epigrafika. Już zajął się nią dr Adam Górski z Uniwersytetu Zielonogórskiego. Efekty prac poznamy niebawem.

Ostatnie badania naukowców i ich odkrycia z reguły cieszą. Ale nie zawsze. Po odkopaniu podziemnych krypt okazało się, że te tuż po wojnie brutalnie splądrowano. - Niektóre groby wyglądały tak, jakby ktoś wrzucił w nie odbezpieczony granat - nie owija w bawełnę Lewczuk. - Kości ludzkie były porozrzucane w promieniu kilkunastu metrów. To może świadczyć o tym, że ktoś bawił się zwłokami.

Tylko wojna nas podzieliła

Dzikie plądrowanie podziemi zabytku tuż po wojnie, to w dużej mierze efekt legendy. Opowieści o tym, że fara skrywa skarb.

Kosztowności, które rzekomo mieli pozostawić mieszkańcy Gubina tuż przed 1945 rokiem, gdy w panice uciekali przed wojskami radzieckimi. Ponoć do krypt kościelnych trafiły, oprócz przedmiotów należących do wiernych, także pieniądze, zabytki sztuki sakralnej i złote wyposażenie liturgiczne.

Tego skarbu naukowcy nie odkryli. Inne owszem. Bo kamienne płyty, których wiek niebawem sięgnie 500 lat, są historycznie wręcz bezcenne. Podobnie jak i płyta nagrobna mieszczki, z idealnie zachowanymi rzeźbieniami głowy, tułowia czy sukni. - Dla nas każde odkrycie jest wielkim wydarzeniem - wtrąca Jakub Bartczak, który w fundacji również mocno angażuje się w odbudowę zabytku.

- Ostatnie znaleziska uzmysławiają choćby to, że narody żyły tu zgodnie już setki lat temu. Unia Europejska, o której tyle się teraz mówi, nie jest nowością. Odkrycia w farze pokazują, że na naszych ziemiach od wieków współpracowały z sobą różne narody. Tylko wojna nas mocno podzieliła.

Ten kościół jest symbolem

Budowę największego obiektu sakralnego środkowego nadodrza rozpoczęto prawdopodobnie w XIII wieku. Początkowo twierdzono, że jest to budowla powstała w XV i XVI wieku. Jednak prowadzone w latach 70. badania archeologiczno-architektoniczne pozwoliły odsłonić fundamenty wcześniejszych budowli, co oznacza, że obecną budowlę poprzedzały świątynia romańska i gotycka.

W obecnej formie architektonicznej fara jest budowlą późnogotycką z zachowanymi fragmentami murów romańskich i wczesnogotyckich. Jest to największy kościół na Ziemi Lubuskiej (60 na 30 metrów). Został zniszczony w 1945 roku podczas natarcia wojsk radzieckich na Gubin. Od dwóch lat trwa jego remont. Głównie dzięki prężnemu działaniu polsko-niemieckiej fundacji na rzecz odbudowy fary.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie