Czytelnicy wybrali lubuskich bohaterów

    Czytelnicy wybrali lubuskich bohaterów

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    - Tytuł Lubuszanki to dla mnie sukces stowarzyszenia. Tu pracuję i tworzę projekty dla setek potrzebujących - mówi Iwona Filon-Król.

    - Tytuł Lubuszanki to dla mnie sukces stowarzyszenia. Tu pracuję i tworzę projekty dla setek potrzebujących - mówi Iwona Filon-Król. ©fot. Kazimierz Ligocki

    Otrzymaliśmy blisko 10 tysięcy głosów. Lubuszanką Roku 2007 została Iwona Filon-Król z Gorzowa.
    - Tytuł Lubuszanki to dla mnie sukces stowarzyszenia. Tu pracuję i tworzę projekty dla setek potrzebujących - mówi Iwona Filon-Król.

    - Tytuł Lubuszanki to dla mnie sukces stowarzyszenia. Tu pracuję i tworzę projekty dla setek potrzebujących - mówi Iwona Filon-Król. ©fot. Kazimierz Ligocki

    Tytuły wicelubuszan z woli Czytelników otrzymali Bogdan Wszołek ze Skwierzyny i Ewa Klepczyńska z Gostchorza w pow. krośnieńskim.

    Gdy ogłaszaliśmy plebiscyt, kandydatów do tytułu lubuskiego bohatera roku było 12, wskazanych przez dziennikarzy i współpracowników redakcji, a wybranych przez kolegium redaktor naczelnej. Potem mieszkańcy Skwierzyny nie tylko dodali swego kandydata, ale i nadesłali tyle głosów, że kolegium zdecydowało o poszerzeniu listy. Plebiscyt trwał blisko miesiąc. O wszystkim decydowali tylko i wyłącznie Czytelnicy, wskazując na wyciętych z "GL" kuponach, komu przyznają swoje głosy.

    W naszym plebiscycie nie ma przegranych. Są tylko zwycięzcy. Każdy, kto znalazł się wśród kandydatów do tytułu Lubuszanina 2007 ma powody, żeby się z tego cieszyć. Bo jego bezinteresowną pracę docenili sąsiedzi, znajomi i nieznajomi. I jak mogli, tak podziękowali. Znaleźć się w trzynastce to naprawdę ogromne wyróżnienie. Przecież w regionie lubuskim mieszka ponad milion osób. Z tego miliona tylko trzynaście, podkreślam: tylko trzynaście uczestniczyło w plebiscycie. Tu nikt nie przegrał. A że tylko jedna osoba została Lubuszanką 2007 Roku - do takiego wyboru zobowiązywał Czytelników regulamin plebiscytu. Spotkanie z laureatami odbędzie się ostatniego dnia lutego w budynku redakcji "GL" w Zielonej Górze.

    WYNIKI PLEBISCYTU

    Lubuszanka 2007

  • Iwona Filon-Król, dyrektorka Stowarzyszenia Pomocy im. Brata Krystyna w Gorzowie - 1.656 głosów

    Miejsca w Lubuskiej Loży Liderów

  • Bogdan Wszołek, lekarz w Skwierzynie - 1.632 głosów
  • Ewa Klepczyńska, sołtys wsi Gostchorze w pow. krośnieńskim - 964 głosy

    Pozostali laureaci

  • Siostra Krystiana Bedryjowska, zakonnica ze Zgromadzenia Adoratorek Krwi Chrystusa w Żaganiu; zorganizowała jadłodajnię dla ubogich - 919 głosów

  • Zbigniew Bednarski, sołtys wsi Koło w pow. żarskim; wyremontował remizę, świetlicę i kościół - 824 głosy

  • Lidia Woźniak, przewodnicząca koła Wspieramy Młode Talenty w Międzyrzeczu; zabiega o stypendia dla uczniów wyróżniających się w nauce - 698 głosów

  • Józef Piątkowski, historyk z Kostrzyna nad Odrą; propaguje dzieje swego miasta - 612 głosów

  • Dorota Stefańska, animatorka życia społecznego w Skwierzynie; organizuje zajęcia dla dzieci i młodzieży na os. Leśnym - 556 głosów

  • Katarzyna Banasik, z Głuchowa w pow. sulęcińskim; zarządza lubuskim oddziałem Stowarzyszenia Joannitów "Dzieło Pomocy" - 505 głosów

  • Janusz Rewers, artysta kabaretowy z Zielonej Góry; wspólnie z wolontariuszami organizuje doroczne Festiwale Kabaretu - 499 głosów

  • Andrzej Paszkowski, sołtys wsi Kęszyca Leśna w pow. międzyrzeckim; organizuje kolonie i wycieczki dla dzieci - 314 głosów

  • Margareta Niewiedział, mieszkanka Zielonej Góry; organizuje zbiórki charytatywne m.in. dla dzieci matek z zakładu karnego w Krzywańcu - 219 głosów

  • Wiesław Pietruszak, nauczyciel w Drezdenku; organizuje Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej - 81 głosów

    LUBUSZANKA 2007 - IWONA FILON-KRÓL

    WYMYŚLA PIENIĄDZE

    7 mln zł - tyle pieniędzy zdobyła dzięki napisanym przez siebie projektom. Poświęca temu trzy czwarte doby. - Dlatego czuję się też wolontariuszem i społecznikiem - mówi Iwona Filon-Król.

    Świetlica wiejska w podgorzowskim Deszcznie. - Najlepsze są wyjazdy. Teraz pojedziemy na lodowisko, byliśmy w kinie, teatrze - mówi 16-letni Rafał Fiszer, jeden z 43 dzieci zapisanych do świetlicy. O dwa lata młodszy Krzysztof Łukjen dorzuca, że nareszcie jest się gdzie spotkać, pograć w ping-ponga. - Zimą przychodziłem codziennie - przyznaje. Świetlica ruszyła w listopadzie zeszłego roku, właśnie dzięki projektowi Lubuszanki Roku. Dwie inne powstały w Łagodzinie koło Gorzowa i Lubiechni Wielkiej pod Rzepinem. - Dzieci odrabiają tu lekcje, uczą się tańczyć, korzystają z różnych gier, mają gorący posiłek. Będą korepetycje, gimnastyka korekcyjna, czekamy na komputery i internet - mówi kierowniczka świetlicy Marzena Pluta, wolontariuszka.

    Machnęła 130 projektów

    To jest tak: Iwona Filon-Król siada do komputera i szuka sposobów na zdobycie pieniędzy: z Unii, ministerstw, różnych organizacji. Później pisze projekt, który rywalizuje w krajowym konkursie. Na przykład rok temu wyszło super - wygrały jej 52 projekty. Wszystkie pieniądze ze 130 napisanych przez nią projektów idą na działalność Stowarzyszenia Pomocy Bliźniemu Brata Krystyna w Gorzowie, w którym jest dyrektorką zarządzającą. To właśnie stowarzyszenie otworzyło trzy wspomniane świetlice wiejskie. - Pieniądze z projektu wystarczą na trzy lata. Mam nadzieję, że w tym czasie dzieci, mieszkańcy, władze gminy zobaczą, co daje świetlica, przyzwyczają się, uzależnią i później sami ją poprowadzą. O to nam chodzi - mówi prezes stowarzyszenia Augustyn Wiernicki.

    Dla Iwony Filon-Krół jednym z ważniejszych jej projektowych dzieci jest otwarty w Gorzowie ośrodek obywatelski (działa w centrum charytatywnym przy Słonecznej 63). Tu na potrzebujących czeka prawnik i ktoś, kto pomoże w rozwiązaniu problemów, np. urzędowych. - Każdy projekt przynosi też pracę dla ludzi, także etatową. Ale te projekty nic by nie znaczyły, istniałyby tylko na papierze, gdyby w działalności prowadzonych przez nas 16 świetlic i dwóch noclegowni nie pomagała rzesza wolontariuszy - mówi Filon-Król.

    Lubuszanka 2007 Roku skończyła pedagogikę na Uniwersytecie w Poznaniu i różne studia podyplomowe. Ma 43 lata. Współtworzyła diecezjalny ośrodek adopcyjno-opiekuńczy i poradnię psychologiczną. Jest jednym z sześciu laureatów w krajowym konkursie na animatora 2007 r. Z mężem są fanami polskiego kina, niektóre filmy oglądali po kilkanaście razy.


    WICELUBUSZANIN 2007 - BOGDAN WSZOŁEK


    Bogdan Wszołek lubi aktywnie spędzać czas, ale kocha też zacisze swojego lekarskiego gabinetu
    (fot. fot. Beata Igielska)

    MA SZCZĘŚCIE DO LUDZI

    - To dobry i skromny człowiek - mówią o Bogdanie Wszołku, interniście ze Skwierzyny, jego znajomi i przyjaciele. On sam niechętnie opowiada o sobie. - Wolę coś robić niż o tym gadać - stwierdza.

    Kandydaturę B. Wszołka zgłosili do naszego plebiscytu mieszkańcy. - Chcieliśmy podziękować mu w ten sposób za jego inicjatywy - mówi Bolesław Olejniczak, cyklista i przedsiębiorca ze Skwierzyny. Okazuje się jednak, że pan Bogdan z pomysłu wcale się nie ucieszył. - Ależ ja ich ochrzaniłem! Już mi trochę przeszło, ale nie do końca - mówi. I dodaje, że akcja zburzyła jego spokój i sprawiła, że czuje się zażenowany.

    O swoim życiu B. Wszołek mówić nie lubi. Dopiero podczas dłuższej rozmowy z nami trochę się rozkręca. - Sprowadziłem się do Skwierzyny z Wałbrzycha w 1974 r. Skusiło mnie służbowe mieszkanie, ale szybko pokochałem to miasto i tutejszych ludzi - opowiada pan Bogdan. Najpierw była praca w szpitalu i pogotowiu, teraz - w przychodni w Międzyrzeczu i na miejscu w swoim gabinecie. Do tego dochodzą społeczne wykłady w Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Są jeszcze liczne pasje dzielone z żoną Krystyną: książki, teatr, basen, sport, a przede wszystkim jazda na rowerze. Z zaprzyjaźnionymi cyklistami pan Bogdan organizuje wycieczki i coroczny rajd samochodowy, który stał się już międzynarodową imprezą.

    - Jestem z ludźmi, a nie obok nich. Może dlatego rajd okazał się turystycznym hitem. Koniecznie niech pani napisze, że pracuje nad nim sztab wspaniałych ludzi. Ja sam nic bym nie zdziałał - zastrzega pan Bogdan. I dodaje, że chyba ma w życiu szczęście do ludzi. - W każdej grupie dobrze się czuję, a moi przyjaciele - cykliści są jak druga rodzina. W mieście jest wielu wspaniałych ludzi, którzy bezinteresownie dają innym radość i czynią dobro. Cieszę się, że ich znam i mogę podziwiać. To oni powinni być teraz na świeczniku, a nie ja - mówi B. Wszołek.

    Oczkiem w jego głowie jest ostatnio dziewięciomiesięczny wnuczek Hubert. Dwójka dzieci i żona to też wielkie skarby. - Kochamy się i jesteśmy szczęśliwi - mówi pan Bogdan.

    WICELUBUSZANKA 2007 - EWA KLEPCZYŃSKA


    Ewa Klepczyńska pracuję w zakładzie opiekuńczo-leczniczym w szpitalu w Krośnie Odrzańskim
    (fot. fot. Bartłomiej Kudowicz)

    PCHA SIĘ OKNAMI

    - Oj, mnie to znają w urzędzie. Wyrzucają drzwiami. Pcham się oknami. Aż sprawy dla mieszkańców nie załatwię - w jednym zdaniu, wyjątkowo trafnie, swój charakter opisuje sołtyska Gostchorza.

    Niewielka wieś pod Krosnem Odrz. To tu właśnie dokładnie rok temu Ewę Klepczyńską wybrali miejscowi na gospodarza. Teraz nie żałują. Bo pani Ewy wszędzie pełno. A jej wioska powoli staje się jedną z najbardziej znanych w okolicy. - Rozpoczęłam od pozbycia się dzikich wysypisk śmieci, z którymi miejscowość walczyła od lat - opowiada kobieta.

    Wioska po kilku miesiącach jej działania zmieniła się w czystą i zadbaną. Ale to był dopiero początek. W połowie roku Klepczyńska, wraz z mężem założyła grupę teatralną Goskar, nawiązującą spektaklami do kultury średniowiecza. Dla potrzeb lokalnej trupy zaangażowała większość mieszkańców do odnowienia grodu, który w tej miejscowości istniał przed ponad pół tysiącem lat. A potem te same osoby zachęciła do... wspólnych występów na scenie. Zainteresowanie przerosło najśmielsze oczekiwania nawet jej samej. - Najbardziej się cieszę z tego, że poszły za mną dzieci i młodzież. Widać, że im się chce. Potrzebują tylko bodźca. Osoby, która umiejętnie je poprowadzi - opowiada z dumą Klepczyńska.

    Nie zwracała uwagi na nieprzychylne jej zaczepki. A byli i tacy, którzy próbowali kopać pod nią dołki. Zazdrościli, i zazdroszczą nadal, że większość wsi poszła za nią. - W każdej rodzinie znajdą się czarne owce. Rozumiem to - spokojnie przyjmuje rzadkie, choć czasami napastliwe ataki pod jej adresem.

    Teraz sołtyska ma kolejne marzenie. Chce odtworzyć jak najwięcej miejsc we wsi, tak, żeby wyglądała ona jak przed laty. Pomóc ma w tym m.in. prowadzona od roku kronika.
    Wszystkie te działania sprawiły, że pani Ewa w ubiegłym roku wywalczyła tytuł Niezwykłej Polki w ramach ogólnopolskiej akcji Akacja. Z tej okazji spotkała się m.in. z prezydentową Marią Kaczyńską.

    Klepczyńska w Gostchorzu mieszka od czterech lat. Kupiła tu poniemiecki, stary dom. Urodziła się i wychowała w Krośnie Odrz. Swoją już wieś pokochała od razu.


    Alfred Siatecki
    Henryka Bednarska
    Beata Igielska
    Artur Matyszczyk


    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

  • Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (4)

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018