Czytelnik: ledwo posadzone i już są uschnięte. Przy niektórych zielonogórskich ulicach można zobaczyć młode drzewa, które się nie przyjęły

Natalia Dyjas-Szatkowska
Natalia Dyjas-Szatkowska
Tu drzewo na osiedlu Łużyckim w Zielonej Górze.
Tu drzewo na osiedlu Łużyckim w Zielonej Górze. Natalia Dyjas-Szatkowska
Na osiedlach czy przy ulicach i ścieżkach rowerowych w Zielonej Górze można czasem zobaczyć młode drzewka, które się nie przyjęły. Jest środek lata, a one straszą albo suchymi gałęziami, albo uschniętymi liśćmi. Co się dalej z nimi stanie?

Pan Marek, mieszkaniec Zielonej Góry, postanowił się podzielić z "GL" opinią na temat sadzenia drzew w mieście.

- Akcje sadzenia drzew w miastach, a zwłaszcza popularyzacja tej działalności wśród dzieci i młodzieży, to szczytny cel - pisze w liście go "Gazety Lubuskiej" mieszkaniec. - Wszak większość z nas zdaje sobie sprawę z tego, jaką ważną rolę pełnią drzewa zarówno w najbliższym otoczeniu człowieka, jak i w skali globalnej, o czym informuje się zwłaszcza teraz, wobec obserwowanych zmian klimatu. Ale, ale...sadzenie nowych drzewek to często wizerunkowy rozgłos, a obserwuje się też przypadki mniej chlubne, które są przemilczane, choć także ich efekty są widoczne.

Czy schronisko pomoże nam, gdy znajdziemy na swoim osiedlu zranionego kota lub biegającego luzem psa? Wyjaśniamy!

Mieszkaniec, mówi, że teraz robi się głośne akcje, a potem sadzi kilkaset drzew. A on razem z kolegą, przed wieloma laty posadził w ciągu jednego dnia 1000 sadzonek...

- I dzisiaj w tym miejscu, przy linii kolejowej Poznań-Piła, rośnie wspaniały las - opowiada mieszkaniec.

Tyle z akcji sadzenia. Pan Marek zauważa jednak pewien problem, z którym spotyka się w mieście. Jaki?

Niedawno posadzone i już wyschnięte. Co będzie z młodymi drzewkami w Zielonej Górze?

- Parę lat temu na osiedlu Pomorskim w Zielonej Górze posadzono kilkanaście drzewek - pisze mieszkaniec. - Sadzonki były odchowane, miały powyżej 2 metrów wysokości. Żadne z tych drzewek się nie przyjęło. Stały suche przez 2-3 lata. Na wiosnę tego roku drzewka usunięto, a na ich miejsce wsadzono nowe. I co? I nic! Zaczyna się lipiec 2021, a one także są suche i było już tak, że dzieci pokazują sobie ten fenomen palcami.

Takich miejsc z uschniętymi drzewami ma być w Zielonej Górze więcej. A i my od siebie dodajemy problem uschniętych roślin przy ścieżce rowerowej na Poznańskiej czy pojedyncze suche drzewa na os. Łużyckim.

Czytelnik: ledwo posadzone i już są uschnięte. Przy niektórych zielonogórskich ulicach można zobaczyć młode drzewa, które się nie przyjęły
Tu drzewo na osiedlu Łużyckim w Zielonej Górze. Natalia Dyjas-Szatkowska

- Ale żeby nie było tak czarno, należy wspomnieć o innych miejscach, w których nowe nasadzenia mają się zupełnie dobrze, jak np. te, które wykonano wzdłuż Szosy Kisielińskiej na wysokości stacji Orlenu - oddaje sprawiedliwość nasz Czytelnik.

Wideo: Jak walczyć ze skutkami suszy?

Posadzone drzewa uschły? To jeszcze nie oznacza, że trzeba je likwidować

Krzysztof Sikora, prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej w Zielonej Górze, mówi nam, że wspomniane drzewka przy ścieżce rowerowej na Poznańskiej oraz sam odcinek, jest jeszcze na gwarancji wykonawcy.

- Generalnie zasada jest taka, że każdy wykonawca jakiejś miejskiej inwestycji, jeśli jest zaplanowana zieleń, ma w swoim obowiązku, w umowie z miastem, zadanie zagospodarowania takiej zieleni i jednocześnie nasadzenia bierze pod swoją opiekę - słyszymy w ZGK.

W tamtym więc miejscu obecnie to wykonawca odpowiadania za koszenie i utrzymanie zieleni. Drzewa tam się znajdujące, są jeszcze na gwarancji, nie są więc przekazane "pod opiekę" ZGK. Ale mają być podjęte odpowiednie kroki, by wykonawca zadbał o trwałość i żywotność roślin.

A co z drzewami na osiedlu Pomorskim? W tym przypadku część roślinności jest już przejęta przez ZGK. ZGK sprawdza żywotność roślin, konsultując to ze specjalistami. - Jeśli drzewo daje oznaki życia, to dajemy jeszcze szansę na przyjęcie i odrodzenie. Nawet, jeśli przez chwilę wygląda jak obumarłe czy uschnięte, to nie zawsze tak jest w rzeczywistości - mówi prezes ZGK.

Stąd też "dawanie czasu" takim roślinom. Jeśli okaże się, że drzewo już nie ma szans na odbicie, wtedy się je wymienia. Drzewa mogą się nie przyjąć z różnych powodów. A i w różnym stanie pod opiekę ZGK trafiają. Czasem problemem jest złe podłoże, nasłonecznienie itp.

Ale są i miejsca, jak zauważył sam Czytelnik, w których drzewa przyjęły się bardzo dobrze.

- Mamy stałą ekipę, która w sezonie wiosenno-letnim intensywnie podlewa takie miejsca - mówi Krzysztof Sikora. - Po to robimy też drenaże. My sadząc drzewa, od razu sadzimy je z taką wystającą rurką. To właśnie drenaż, który jest poprowadzony bezpośrednio do systemu korzeniowego.

Dlatego większość drzew pod opieką ZGK, jak mówi jego prezes, się przyjmuje. Chodząc po mieście i sprawdzając, jak wyglądają młode zasadzone drzewka, natknęliśmy się też na uschnięte rośliny na wspomnianym już os. Łużyckim, przy blokach Zielonogórskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Sprawę zgłosiliśmy. Obiecano nam przyjrzeć się tematowi.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ogrodnik amator
3 lipca, 20:34, april20:

Powód tej sytuacji jest tak banalny, że aż zęby bolą - bezmózgi z kosami spalinowymi, masakrujący korę ledwie posadzonych, nie ukorzenionych drzewek! Nawet te, ktore cudem przeżyły mają ślady po tych szkodnikach. A wystarczyłoby odpuścić koszenie bezpośrednio przy drzewkach lub zabezpieczyć je osłonkami (łupkami)... Nie ma za co.

W rzeczy samej :)

Masz rację, my wiemy co należy robić ale oni ..?

Znam takie sytuacje gdzie wykonawca który ma pod opieka pewien kwartał miasta gdzieś przypadkowo z tzw łapanki dawał bywalcom pijalni piwa kosy spalinowe i oni jak stado szerszeni szli i kosili. Nie patrzyli na jakieś tam nasadzenia i żyłką podcinali korę swieżych sadzonek, tym sposobem je unicestwiając.

Uważam, że w wiekszości takich przypadków gdzie dochodzi do usychania drzewek wina jest po stronie tego kto jest odpowiedzialny za takie roboty.

a
april20

Powód tej sytuacji jest tak banalny, że aż zęby bolą - bezmózgi z kosami spalinowymi, masakrujący korę ledwie posadzonych, nie ukorzenionych drzewek! Nawet te, ktore cudem przeżyły mają ślady po tych szkodnikach. A wystarczyłoby odpuścić koszenie bezpośrednio przy drzewkach lub zabezpieczyć je osłonkami (łupkami)... Nie ma za co.

G
Gość

nie mogę ale news taki jak ten portalik

Dodaj ogłoszenie