DĄBIE: Trwa spór o wodę. Kto popełnił błąd? Wojna między gminą a przedsiębiorcą?

Łukasz Koleśnik
Łukasz Koleśnik
Wójt Marcin Reczuch mówi, że jeśli chodzi o ten spór, to błędy leżą po obu stronach.
Wójt Marcin Reczuch mówi, że jeśli chodzi o ten spór, to błędy leżą po obu stronach. Łukasz Koleśnik
Pisaliśmy już o “wodnym sporze” między gminą Dąbie, a lokalnym przedsiębiorcą, Kazimierzem Barczukiem. Czy to już prywatna wojna?

Wszystko wskazuje na to, że sprawa, choć początkowo wydawała się błaha i łatwa do załagodzenia, trafi do sądu. Przedsiębiorca K. Barczuk ma wiele zastrzeżeń do wójta i gminy.

Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się... od błędu w odczycie za okres od 1 kwietnia do 30 czerwca 2019 r. Zużycie wody w ilości 304,6 metrów sześciennych odczytano jako zużycie w ilości 3046 metrów sześciennych. Błąd wydaje się być ewidentny. Biznesmen pokazuje trzy rachunki obok siebie. Widać na nich, że zużycie wody na kwartał liczyło kilkanaście metrów sześciennych. Nagle nastąpił skok. - Gmina wystawiła mi fakturę, za zużycie 2759 metrów sześciennych wody - na kwotę 13 tys. 327 zł. Za jeden kwartał! - grzmi Barczuk.

Szereg zarzutów

Lokalny inwestor ma więcej zarzutów. - W pierwszym artykule wójt zwyczajnie kłamał. Nie było żadnego audytu związanego z odczytami wody - podkreśla pan Kazimierz. - Kłamstwem jest również, że zmieniliśmy lokalizację licznika. Licznik był i jest w tym samym miejscu od czasu odbioru go przez gminę. Poza tym gmina cały czas spisywała wyniki z podlicznika, choć mieli protokół odbioru z odpowiednim numerem licznika, gdzie podpisali się pracownicy gminy oraz wykonawca, który podłączał wodę pod restaurację. Wszystko jest czarno na białym. A tego licznika nikt nie odczytywał!

Barczuk zarzeka się, że nigdy nie grzebał przy licznikach, wodzie. - W ogóle się tą sprawą nie przejmowałem, aż do teraz, kiedy gmina próbuje się dorobić moim kosztem... - mówi.

Sprawa mogła szybko się zakończyć...

Przedsiębiorca opowiada, że kiedy wkradł się wspomniany błąd , zadzwoniła pracownica urzędu. - Powiedziała, że być może licznik jest uszkodzony, bo niemożliwe, żebym zdołał zużyć taką ilość wody - mówi Barczuk. - Pani zaproponowała, że wypisze ryczałtową fakturę, a ja miałem zgłosić w gminie, żeby licznik został wymieniony.

I tu sprawa mogła się zakończyć, gdyby nie to, że samorząd licznika nie wymienił. - A tylko gmina ma prawo to zrobić, bo jest właścicielem liczników! - zaznacza pan Kazimierz.

I sprawa się zagmatwała. Na miejsce została wezwana policja... - Skoro gmina ma mnie za złodzieja, to czemu nie wytoczyła procesu? - dziwi się K. Barczuk. - Kolejna sprawa. Zadzwoniłem po wykonawcę, który podłączał wodę pod moją nieruchomość. W minutę zauważył, że licznik jest niesprawny. Gmina w ogóle tych urządzeń nie wymienia (niektóre mają po 12-15 lat), a powinna co 5 lat! Do tego zostałem oskarżony o zerwanie plomb z licznika. Ich nigdy nie było! W co drugim domu ich nie ma! A gmina nie ma protokołów plombowania.

- Zaległa faktura z błędnym wyliczeniem została opłacona, ale dołączyliśmy do niej adnotację, że będziemy się domagali zwrotu części błędnie wyliczonej, gdyż jednocześnie złożyliśmy wniosek o zwolnienie z podatku od nieruchomości (warunkiem wydania pozytywnej decyzji jest brak m.in. zobowiązań wobec gminy), który należy się dla nowo powstałych inwestycji w związku ze stworzeniem nowych miejsc pracy zgodnie z obowiązującą uchwałą rady gminy Dąbie - dodaje Barczuk.

Uchwała godząca w przedsiębiorców?

Rada gminy podjęła ostatnio uchwałę, na mocy której lokalni przedsiębiorcy zostali pozbawieniu zwolnień z podatków. Wójt Marcin Reczuch przysięga, że nie jest to prywatna wojna. - Uchwała została przyjęta, aby uporządkować sprawy ze zwolnieniami z podatków. Już nie będą one przyznawane obligatoryjnie. Każdy przypadek będzie sprawdzany w gminie - wyjaśnia. - Prawo nie działa wstecz i przyznane wcześniej ulgi wciąż obowiązują. A jeśli pan Barczuk otworzy kolejną działalność, to może złożyć wniosek do gminy. Zmienia się tylko procedura.

A jak odnosi się do zarzutów K. Barczuka wobec gminy? - Błędy są po obu stronach. Niemożliwe, żeby duże przedsiębiorstwo miało zużycie małego gospodarstwa domowego - podkreśla. - Z naszej strony zaniedbaniem jest to, że konserwator spisywał nie ten licznik, który powinien. Po przeprowadzeniu rozmowy stwierdził, że błędny licznik do spisywania został wskazany przez pracownika przedsiębiorstwa.

Zobacz też:
DĄBIE: Mieszkańcy Kosierza dbają o historię swojej miejscowości. Chcą ją ocalić od zapomnienia [ZDJĘCIA, WIDEO]

KROSNO ODRZAŃSKIE: Dlaczego nic się nie dzieje na placu św. Jadwigi Śląskiej? Remont potrwa dłużej (ZDJĘCIA)

GUBIN: Hala sportowa z zewnątrz wygląda na gotową. Trwają prace w środku nowego obiektu przy Szkole Podstawowej nr 3 (ZDJĘCIA)

Zobacz nasz Magazyn Informacyjny:

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mieszkaniec

Wszyscy wiedza ,ze pan B. to niezły kombinatorek. W końcu ktoś się nie bal i się zabrał za te kombinacje. Brawo Panie Wójcie. Teraz tylko doprowadzić sprawę do końca.

Dodaj ogłoszenie