Dajcie im spokój!

DARIUSZ DUTKIEWICZ (95) 742 16 83 ddutkiewicz@gazetalubuska.pl
Nauczyciel jednej ze szkół podstawowych w Międzychodzie molestował seksualnie uczniów. Tak stwierdził sąd. Nauczyciel uważa, że jest niewinny. Tymczasem, jak w piątek dowiedziała się ,,GL'', na lekcje swej klasy zapraszał też dorosłych mężczyzn!

O molestowaniu seksualnym dzieci jednej z klas pierwszych międzychodzkiej podstawówki pisaliśmy na łamach ,,GL'' dwa lata temu. Sprawa znalazła się w prokuraturze. Śledztwo trwało wiele miesięcy. Przesłuchiwano nauczycieli i rodziców. Przede wszystkim jednak dzieci. Ostatecznie wychowawca jednej z pierwszych klas Mirosław Z. został postawiony w stan oskarżenia.
Został oskarżony m.in. o to, że wkładał ręce w majtki 8-letniego dziecka, masował jego pupę i całował go po twarzy. Kolejnemu z wychowanków, również uczniowi klasy pierwszej szkoły podstawowej, a zarazem swemu wychowankowi, masował pośladki, głaskał go też po brzuchu oraz całował po twarzy. Innemu chłopcu, uczniowi klasy prowadzonej przez Mirosława Z. nauczyciel wkładał rękę w majtki, dotykał i głaskał jego pośladki oraz lizał go po uszach. Wychowawca wielokrotnie dotykał też genitaliów i pośladków innego pierwszoklasisty. Na dodatek wkładał do jego buzi język i całował go po uszach.

Dajcie im spokój!

Kiedy prawie dwa lata temu, jeszcze przed postawieniem sądowych zarzutów, dziennikarz ,,GL'' spotkał się z Mirosławem Z., ten stwierdził, że jest niewinny.
- Bez względu na to, jak skończy się ta sprawa, nie zamierzam wyjeżdżać z Międzychodu
- stwierdził. - Nic nie poradzę na to, że dzieci mnie lubią.
Wychowanków Mirosława Z. przesłuchiwano w Sądzie Rejonowym w Szamotułach. Później sprawa trafiła do międzyrzeckiego sądu.
Już po wyroku jedna z matek stwierdziła: - Boże, niech w końcu dadzą tym dzieciom spokój! Sprawiedliwość jest taka jaka jest, a ja najchętniej posadziłabym tego nauczyciela choć na jeden dzień do więzienia. Tylko ten jeden dzień!
Wszystko jednak wskazuje na to, że Mirosław Z. ze względu na, jak określono to w akcie oskarżenia - ,,inne czynności seksualne'' - w celi się nie znajdzie.
Sąd Rejonowy w Międzyrzeczu skazał go bowiem na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na lat pięć. Sąd zakazał mu również wykonywania zawodu nauczyciela przez sześć lat.

Dorośli przy kałamarzach

Tymczasem ,,GL'' wpadła na zupełnie nowy trop. Jak wynika z naszych ustaleń, podczas lekcji prowadzonych przez Mirosława Z., w ławkach obok pierwszoklasistów zasiadali także... dorośli mężczyźni.
Rozmawialiśmy na ten temat z dyrektorem szkoły:
- Po pierwszym takim przypadku, kiedy zauważyliśmy, że w klasie siedzi też dorosły mężczyzna spoza szkoły, od razu powiedzieliśmy koledze Mirosławowi Z., że nie wolno mu w ten sposób przeprowadzać lekcji - mówi dyrektor szkoły. - Niestety, później koleżanka poinformowała mnie, że znowu zauważyła, iż w jednej z ławek podczas lekcji siedzi dorosły.
Dziennikarz "GL": - No i co wtedy zrobiliście, bo przecież był to jakiś niepokojący objaw?
Dyrektor: - Udzieliliśmy koledze kolejnego upomnienia. Bo przecież tak nie można postępować.
Dziennikarz "GL": - Czyli nawet, kiedy pan wie, że coś złego się dzieje, to jako dyrektor nie może pan nic zrobić?
Dyrektor: - Nie mieliśmy po prostu dowodów, że coś złego się dzieje. Pierwsza nadarzająca się okazja, kiedy pojawił się rodzic z konkretną skargą, pozwoliła na podjęcie działań mających na celu ustalenie czy zarzuty kierowane przez rodziców pod adresem nauczyciela są prawdziwe, czy też nie. Wykorzystaliśmy tę okazję.
Mirosław Z. pracuje w tej samej szkole od 20 lat. Po wybuchu afery został odsunięty od zajęć z dziećmi.

Nie czuje się winny

Choć od zakończenia procesu minęło kilka dni, mieszkanka jednej ze wsi pod Międzychodem, Izabela M. - oskarżyciel posiłkowy w sprawie Mirosława Z. - nie może dojść do siebie. Po tym, co usłyszała podczas sądowych przewodów uspokajał ją jej syn. Kiedy rozmawia z dziennikarzem, trudno jej ukryć łzy. - Kiedy pytałam syna dlaczego nic nie mówił o tym, co dzieje się w klasie, to odpowiedział mi, że przecież nie mógł dopuścić, żebym była jeszcze bardziej smutna niż po śmierci jego siedmioletniej siostrzyczki - wspomina Izabela M.
W piątek w godzinach wieczornych dziennikarzowi ,,GL'' udało się skontaktować z Mirosławem Z.
- Mam sądowy zakaz wypowiadania się na temat całej sprawy - stwierdził międzychodzianin. - Powiem tylko, że nie czuję się winny i dalej będę dochodził swoich praw.
Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca Mirosława Z. wniósł apelację.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.