Daniel Grupa o solowej płycie „Zanim nadejdzie noc”: Chcę za pomocą fortepianu, opowiadać tylko prawdziwe historie

Zdzisław Haczek
Zdzisław Haczek

Wideo

Zobacz galerię (5 zdjęć)
Muzyka jest sztuką niezwykle wrażliwą na kłamstwa i fałsz – mówi nam pochodzący z Sulechowa Daniel Grupa, którego debiutancka płyta „Zanim nadejdzie noc” będzie miała premierę 11 marca 2021 roku.

Daniel Grupa urodził się w 1975 r. w Sulechowie. Ma na koncie współpracę z wieloma artystami polskiej sceny muzycznej, muzykę do filmu i teatru. Aranżacje i instrumentacje na orkiestry symfoniczne, stał również za pulpitem dyrygenckim.
Studiował kompozycję na Akademii Muzycznej w Poznaniu i muzykologię na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Obu tych kierunków nie ukończył. W wieku siedemnastu lat rozpoczął pracę w Teatrze Dramatycznym w Kaliszu. Miały tam miejsce premiery jego pierwszych utworów - Concertino na fortepian i orkiestrę smyczkową, i kwartet smyczkowy. Równolegle odkrył świat gór i wspinaczki…

Daniel Grupa jest szefem artystycznym Festiwalu Muzyki Fryderyka Chopina w Sulechowie. W 2015 r. został prezesem Klubu Wysokogórskiego w Zielonej Górze. Od 2012 roku współpracuje z Anną Wyszkoni jako pianista.

"Burza" zapowiada solową płytę Daniela Grupy - "Zanim nadejdzie noc", która ukaże się 11 marca 2021 roku

Rozmowa z Danielem Grupą

Teledysk do utworu „Burza” wygląda jak zwiastun gatunkowego horroru… Czego możemy się spodziewać na płycie „Zanim nadejdzie noc”?
Dźwięków osobistych (śmiech). Na płycie jest dziewięć utworów. Wszystkie skupione wokół fortepianu, któremu towarzyszy czasami kwartet smyczkowy, czasami trąbka, a nawet śpiew. Pisałem i nagrywałem te utwory prawie rok. Niektóre kompozycje przychodziły mi z łatwością a z innymi toczyłem prawdziwą bitwę o każdy dźwięk (śmiech). Każdy z tych utworów opowiada jakąś historię, dla mnie ważną, a jeśli stanie się i tak dla słuchaczy, będę najszczęśliwszy.

Komponujesz, dyrygujesz od lat. Piszesz do spektaklu i do filmu. Twoją muzykę słyszymy choćby w „Dzień, w którym umrę” czy „Grun de Berg. Wyzwanie”. Koncertujesz ze znanymi artystami polskiej sceny muzycznej – między innymi od lat grasz w zespole Anny Wyszkoni. Dlaczego akurat teraz nadszedł czas na solową - autorską - debiutancką płytę?
To nie jest tak, że ja wcześniej nie próbowałem. Kilka lat temu, byłem nawet bliski podpisania kontraktu z pewną wytwórnią, jednak w ostatniej chwili wycofałem się. Chyba ze strachu, ale i na całe szczęście (śmiech). Na płycie napisałem tak: „Dzisiaj jestem starszy o te kilka dróg górskich, o godziny palącego się ognia, o setki koncertów i jezioro czerwonego wina”. I tak naprawdę jest, po prostu dzisiaj jestem bardziej świadomy tego, kim jestem i jaką muzykę piszę, Przestałem się wstydzić smutku i melancholii, swoich niedoskonałości. Muzyka jest sztuką niezwykle wrażliwą na kłamstwa i fałsz, a publiczność surowym sędzią, zatem może jest tak, że czekałem tak długo z tą moją płytą, żeby, za pomocą fortepianu, opowiadać tylko prawdziwe historie.

Często masz oklejone plastrami palce… To są palce bardziej wspinacza czy pianisty? Która miłość jest większa: do gór czy do muzyki?
Ja nie umiem tego rozdzielić i chyba już nie chcę. Góry i wspinanie to niezwykle ważna część mojego życia. Taka, która nauczyła mnie pokory, cierpliwości, odpowiedzialności za drugiego człowieka. Ale żeby za poważnie się nie zrobiło, to z górami i z koncertami wiąże się wiele zabawnych sytuacji. Kilka lat temu wspinaliśmy się z przyjacielem na Zamarłej Turni w Tatrach. Wyszliśmy bardzo wcześnie rano, bo wieczorem grałem w Zakopanem koncert. Po wspinaczce, obładowany sprzętem wspinaczkowym, zbiegałem do Kuźnic, co by na próbę jeszcze zdążyć. Niestety ochrona nie chciała mnie wpuścić na teren koncertu, tłumacząc, że wyglądam jak słowacki „Nosicz” a nie jak pianista ze znanego zespołu. Musiał ingerować manager i koniec końców zagrałem ten koncert (śmiech). Wiem, że wspinanie i granie na fortepianie to nie najszczęśliwsze połączenie, ale o miłości nie zawsze decyduje rozsądek.

Wróćmy do „Burzy”. Co cię natchnęło do napisania tej muzycznej „opowieści”?
A widzisz, też góry! A właściwie jedna noc w górach, którą spędziłem w namiocie w pobliżu lodowca Kodnitzkees w Taurach Wysokich. Przed północą rozpętała się ogromna burza i trwała wiele godzin. Szalały błyskawice, lał deszcz, namiot cudem przetrwał. Pomimo zmęczenia nikt z naszej trójki nie zasnął tej nocy nawet na minutę. Uległem wtedy wszystkim strachom i demonom, i pozwoliłem im na bezkarne panowanie w mojej głowie. Obiecałem sobie, że napiszę kiedyś taki utwór. I tak siedem lat później napisałem.

W teledysku do „Burzy” twojej córeczce Toli i żonie Małgorzacie partneruje związany z Lubuskim Teatrem Lech Mackiewicz – znany z nie tylko z polskich filmów i seriali, ale też dużych międzynarodowych produkcji. Długo namawiałeś go do udziału w projekcie?
Hm… właściwie to nie. Nie znaliśmy się wcześniej, więc poprosiłem koleżankę o numer telefonu do Lecha. Zadzwoniłem, opowiedziałem mu o pomyśle, jaki mamy na ten obraz, wysłałem muzykę. Lech na drugi dzień zadzwonił i zapytał, kiedy są zdjęcia (śmiech). Poznaliśmy się na planie i mam wielką nadzieję, że to nie była jednorazowa współpraca. Oprócz tego, że jest wspaniałym aktorem, to jest strasznie fajnym człowiekiem, pięknie poprowadził Tolę, która była naprawdę mocno zestresowana przez kilka pierwszych ujęć a dzięki niemu, po kilku minutach, była zupełnie rozluźniona i coraz odważniejsza w tych scenach. Obiecał wpaść do mnie na ognisko.

Tu kupisz płytę Daniela Grupy „Zanim nadejdzie noc” w przedsprzedaży

Kogo jeszcze zaprosiłeś do twojego projektu? Śpiewa Renata Przemyk, gra skrzypek Jakub Kotowski z Filharmonii Zielonogórskiej… A okładka płyty to dzieło Dariusza Kamysa – na co dzień artysty kabaretu Hrabi!
Tak naprawdę, zaprosiłem ludzi, których miałem to szczęście spotkać na swojej muzycznej drodze. Niezwykle zdolnych, ale też takich, dla których muzyką jest nieustającą podróżą i poszukiwaniem. Dziewczyny z tarnowsko-krakowskiego kwartetu Con Affetto, wspaniałego trębacza Patrycjusza Gruszeckiego, zielonogórskiego basistę Marcina Gromnickiego, perkusistę i zarazem mojego przyjaciela Sebastiana Mnicha. Kubusia i Renatę już wymieniłeś. Dla mnie to wielki zaszczyt, że zgodzili się zagrać i zostawić na tej płycie trochę swojego piękna. A Darek, czyli mój sąsiad po drugiej strony lasu, namalował mój portret, który wykorzystaliśmy jako okładkę płyty. Powiedz, czy można wymarzyć sobie więcej?

Niektórzy – zachwyceni „Burzą” – piszą, że po tym teledysku boją się własnego domu i ogrodu… Kto stał za produkcją teledysku od strony filmowej? I czy będą kolejne?
Michał Jagiełło! Znamy się już z Michałem wiele lat i udało nam się współpracować już wcześniej. To Michał i jego przyjaciel Michu Szczepański wymyślili całą historię i koncept teledysku. I muszę powiedzieć, że jesteśmy bardzo szczęśliwi, że ten obraz spotkał się z takim entuzjastycznym przyjęciem, bo mieliśmy naprawdę wiele obaw, czy w tak krótkim czasie (utwór trwa 3 minuty) uda się w sposób zrozumiały i komunikatywny pokazać tę historię. Wszystkie zdjęcia kręciliśmy na pięknej wioseczce, gdzie od kilku lat mieszkam a pomagała nam spora część cigacickiej społeczności. Teraz powoli zabieramy się (to znaczy Michał się zabiera) za scenariusz do utworu „Moja Modlitwa”, na którym to zaśpiewała Renata Przemyk.

Jak wyobrażasz sobie koncerty z materiałem z płyty „Zanim nadejdzie noc”? Multimedialne widowiska czy coś bardziej kameralnego? Jakie masz plany koncertowe?
Ja akurat mocno wierzę, że już za kilka tygodni, no może miesięcy, wrócimy do sal koncertowych i do grania koncertów. Sztuka przez ten trudny czas pandemii została mocno poturbowana, ale na pewno nie stała się zbyteczna. Chcemy grać takie koncerty, podczas których ludzie będą się czuć bezpiecznie i spokojnie. W ubiegłym roku zagrałem wiele recitali w plenerze i myślę, że będziemy to kontynuować. Mieliśmy plany, żeby zorganizować recitale w schroniskach w górach i kiedy tylko będzie to możliwe, to wrócimy do tego pomysłu. Jesienią chcemy zagrać cykl koncertów ze wszystkimi artystami, którzy wystąpili na tej płycie.

Lech Mackiewicz – związany z Lubuskim Teatrem aktor i reżyser zagrał w hollywoodzkim filmie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie