Dariusz Maciejewski: Przetrwali tylko najsilniejsi

Paweł Tracz 95 722 69 37 [email protected]
Dariusz Maciejewski w marcu skończy 49 lat. Od 2000 r. trener AZS PWSZ Gorzów, z którym awansował do pierwszej ligi, a później ekstraklasy (w latach 2008-2011 cztery medale mistrzostw Polski seniorek). Były szkoleniowiec polskiej reprezentacji.
Dariusz Maciejewski w marcu skończy 49 lat. Od 2000 r. trener AZS PWSZ Gorzów, z którym awansował do pierwszej ligi, a później ekstraklasy (w latach 2008-2011 cztery medale mistrzostw Polski seniorek). Były szkoleniowiec polskiej reprezentacji. Bogusław Sacharczuk
- Pokazaliśmy siłę klubu i dostrzegły to władze miasta. Wierzymy, że teraz wspólnie od nowa będziemy budować siłę kobiecej koszykówki w Gorzowie. Tak, jak za najlepszych czasów - mówi Dariusz Maciejewski , trener KSSSE AZS PWSZ.

- Jak oceni pan postawę naszego zespołu w rundzie zasadniczej?
- Aby w ogóle się do tego zabrać, trzeba cofnąć się do okresu przed rozpoczęciem rozgrywek. Biorąc pod uwagę, jakie trudności mieliśmy po drodze, to szóste miejsce przed play offami jest bardzo dobrym wynikiem. Dla koszykówki i w ogóle sportu w Gorzowie był to trudny czas, który przetrwali tylko najsilniejsi. Dla KSSSE AZS PWSZ to okres przejściowy, na wyczucie sytuacji, co może nas czekać w przyszłości.

- I jaka diagnoza?
- Z wielu powodów były to bardzo ciężkie miesiące, ale niezmiernie cieszy fakt, że wciąż jesteśmy zespołem grającym w ekstraklasie. Było przecież wielkie niebezpieczeństwo, że możemy przestać funkcjonować, tak jak wiele klubów w Polsce. Zbyt mało osób o tym wie lub nie chce w to uwierzyć, ale istniało realne zagrożenie, że nie będzie nas w rozgrywkach na najwyższym szczeblu. W dużej mierze udało się to dzięki szkoleniu młodzieży i uzupełnienie składu naszymi zdolnymi juniorkami.

- Zmiany zaszły nie tylko w kadrze, ale również w zarządzie.
- Wiele dobrego wniosło wejście nowej siły w postaci pana Janusza Woźnego w roli prezesa. To dało nam spory zastrzyk optymizmu w tym najtrudniejszym okresie. Gdy rozpoczynaliśmy ligę, mieliśmy pełną świadomość, że nie będziemy grali o medale, ale o miejsce w środku tabeli. Powoli zaczynamy jednak myśleć o odbiciu się od dna. Jeszcze w tym roku.

- Szóste miejsce to był plan minimum. Jesteście zadowoleni?
- Nasz skład długo się krystalizował, więc tym bardziej trzeba uznać to za spory sukces. Wyniki oraz układ tabeli doskonale odzwierciedlają zresztą nasz potencjał. Nie wygraliśmy żadnego spotkania z zespołem wyżej uplasowanym, ale także nie przegraliśmy z ekipami niżej od nas notowanymi. Szósta pozycja to było wszystko, co mogliśmy osiągnąć tym składem.

- W kryzysie ciężko doszukiwać się sukcesów, a jednak takie były.
- Zgadza się. Powtórzę jeszcze raz: największym był udział w rozgrywkach ekstraklasy. Po drugie, cieszy mnie, że w tym najtrudniejszym okresie wiele osób się od nas nie odwróciło. Zostali z nami najważniejsi sponsorzy, którzy mimo ciężkich czasów zdecydowali się dalej wspierać klub. Co więcej, wciąż dołączają nowi. Pokazaliśmy siłę klubu i dostrzegły to władze miasta. Wierzymy, że teraz wspólnie z nimi od nowa będziemy budować siłę kobiecej koszykówki w Gorzowie. Tak, jak to było za naszych najlepszych czasów, gdy zdobywaliśmy medale mistrzostw Polski i graliśmy w Eurolidze. To jest nasz cel na najbliższe lata.
- Świetnie rozwinął się też program "Nauka, Sport, Przyszłość".
- To oprócz startu w lidze nasz najważniejszy sukces. Te dwa aspekty są bardzo mocno ze sobą powiązane. Gdybyśmy nie grali w elicie, na pewno nie odważylibyśmy się na start tego projektu. Jest on bardzo dobrze odbierany zarówno w Gorzowie, jak i ościennych miejscowościach. Jednak prawda jest taka, że ma on sens tylko wtedy, gdy nadrzędnym celem dla młodych koszykarek jest gra w ekstraklasie.

- Wygląda, że o klub możemy być spokojni. Co jednak z naszą ligą, która ma się gorzej niż dwa, trzy lata temu?
- Tendencja, która pojawiła się w Polsce, czyli upadek nawet utytułowanych drużyn, nie dotyka jedynie nas. Tak jest, zresztą nie tylko w żeńskim baskecie, w całej Europie. Skoro wycofał się mistrz Euroligi, a "pas" powiedziały też inne hiszpańskie i włoskie kluby, to mamy do czynienia z dużym kryzysem. Problemy są też w innych dyscyplinach. Mam jednak nadzieję, że ten rok będzie najgorszym i potem nadejdą już lepsze czasy. Z drugiej strony, jeśli popatrzymy na występy polskich drużyn w europejskich pucharach, to nie wygląda to źle. Świetna postawa żeńskich CCC Polkowice i Wisły Kraków, udany debiut Stelmetu Zielona Góra. Trzeba jednak pamiętać, że na taki wynik stać tylko kluby poukładane organizacyjnie i mające solidne zaplecze finansowe. Wierzę, że wkrótce my także nawiążemy do naszej chlubnej historii.

- Dziękuję.

Oferty pracy z Twojego regionu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie