Dlaczego to kobieta pierwsza ujrzała pusty grób Jezusa? -...

    Dlaczego to kobieta pierwsza ujrzała pusty grób Jezusa? - Chrystus podkreślił wartość kobiety - uważa ksiądz Olgierd Banaś

    Zdjęcie autora materiału
    Szymon Kozica

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Ksiądz Olgierd Banaś, proboszcz parafii w Łęgowie, do której należą także kościoły w Bukowie i Klępsku
    1/19

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Szymon Kozica

    Dlaczego to niewiasta jako pierwsza ujrzała pusty grób po Zmartwychwstaniu? - Pan Jezus podkreślał ważność kobiet, Matki Bożej. Kobiety były blisko, służyły, posługiwały. To była wola Chrystusa, dopuścił, żeby one miały także wielkie swoje znaczenie - mówi ksiądz Olgierd Banaś, proboszcz parafii w Łęgowie, do której należą także kościoły w Bukowie i Klępsku.
    Na którego ewangelistę powinniśmy się powoływać, gdy mówimy o Zmartwychwstaniu?
    Każdy z tych ewangelistów ma inne spojrzenie, inny styl i każdy mówi o Zmartwychwstaniu, wniebowstąpieniu. W tym roku w kościele będziemy czytali fragment Ewangelii według Świętego Łukasza.

    Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
    W pierwszy dzień tygodnia niewiasty poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień zastały odsunięty od grobu. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: «Dlaczego szukacie żywego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei: „Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie”». Wtedy przypomniały sobie Jego słowa, wróciwszy zaś do grobu, oznajmiły to wszystko Jedenastu i wszystkim pozostałym. A były to: Maria Magdalena, Joanna i Maria, matka Jakuba; i inne z nimi opowiadały to apostołom. Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary.
    Jednakże Piotr wybrał się i przybiegł do grobu; schyliwszy się, ujrzał same tylko płótna. I wrócił do siebie, dziwiąc się temu, co się stało.


    Nie brakuje głosów, że powinniśmy powoływać się na ewangelistę Jana, który podobno najdłużej był przy krzyżu.
    Jan był przy krzyżu, tak. „Niewiasto, oto syn Twój. (...) Oto Matka twoja”. Poza tym to jedyny apostoł, który nie umarł śmiercią męczeńską.

    Słowa Ewangelii według Świętego Jana
    Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».
    Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.
    Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych”.


    Liturgia wigilii paschalnej jest najważniejsza w roku liturgicznym.
    Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Noc. Liturgia trzeciego dnia zaczyna się późno, już jest ciemno. Może ja na wsi wyprzedzam trochę czasowo, bo jestem sam i w jednym z kościołów kończę liturgię już około godziny 19-20, ale tam, gdzie jest dużo wiernych, jedyny kościół, zaczynają bardzo często o godzinie 20, żeby kończyć tę liturgię w Wielką Noc, czyli z soboty na niedzielę. I tu już nie ma mowy, o której godzinie Chrystus zmartwychwstał, tylko w Wielką Noc. Kiedy rano przyszły niewiasty do Bożego Grobu, stwierdziły, że kamień jest odstawiony, a grób - pusty. I to nazywamy Wielką Nocą albo Dniem Zmartwychwstania.

    Chrystus podkreślił wartość kobiety w takim zdrowym znaczeniu, myśleniu, o którym ciągle Kościół przypomina. I wiemy, że nasze myślenie o kobiecie, o mężczyźnie, o małżeństwie, o rodzinie jest diametralnie inne aniżeli tych dążących do równości.

    W czasach mojego dzieciństwa do kościoła szliśmy na godzinę 6 w niedzielę, na rezurekcję. Po powrocie do domu zasiadaliśmy do uroczystego śniadania. Dlaczego odchodzi się od tej praktyki?
    Ja też jestem wychowany - już mam przecież emerytalny wiek - na tej liturgii porannej. Ale to nie ma znaczenia. To jest Wielka Noc i my tutaj nie wskażemy momentu Zmartwychwstania. A rezurekcja to jest przyjście rano i stwierdzenie, że grób jest pusty. W nocy to się zaczęło, wierzymy, że to jest ten czas, kiedy Chrystus zmartwychwstał. Dlatego są parafie, w których może rzeczywiście to świętowanie przesunęło się na godziny późnowieczorne i nocne. Ja jako wikary zawsze jechałem na msze rezurekcyjne. W tym roku o godz. 6 zaczynam w Bukowie.

    Dlaczego podczas wigilii paschalnej święci się wodę i ogień.
    Woda i ogień to są znaki naszego chrztu świętego, naszego wszczepienia w życie. Chrystus, który umarł, który potem zmartwychwstał, wyraźnie pozostawił nam te znaki, poprzez które my dzisiaj stajemy się namaszczonymi, czyli ochrzczonymi, czyli chrześcijanami. Jezus Chrystus to znaczy Jezus Namaszczony. I te znaki łączymy ze śmiercią i zmartwychwstaniem. Ogień przypomina nam światło, fos i zoe - światło i życie, tym światłem zapalamy paschał, który wnosimy do świątyni i zapalamy wszystkie świece. Światło jest symbolem życia - zapalone światło w nas. I wreszcie symbol chrztu świętego. Dzięki Zmartwychwstaniu Chrystusa narodziliśmy się do nowego życia. To symbole, które nawiązują do śmierci i Zmartwychwstania, do naszego odrodzenia się do życia dzieci ochrzczonych, dołączenia do wspólnoty, od tego otrzymaliśmy miano chrześcijan, czyli namaszczonych.

    Pusty grób jako pierwsza widziała niewiasta. Dlaczego świadkiem tak ważnego wydarzenia była właśnie kobieta?
    Pan Jezus podkreślał ważność kobiet, Matki Bożej. Kobiety były blisko, służyły, posługiwały. Ja rozumiem to tak, że Chrystus podkreślił ich zaangażowanie, one szły aż pod krzyż - Matka Boża i Marie - one były świadkami. To była wola Chrystusa, dopuścił, żeby one miały także wielkie swoje znaczenie. Docenił ich pobyt w momencie, kiedy szedł drogą krzyżową, kiedy one wychodziły. Chrystus podkreślił wartość kobiety w takim zdrowym znaczeniu, myśleniu, o którym ciągle Kościół przypomina. I wiemy, że nasze myślenie o kobiecie, o mężczyźnie, o małżeństwie, o rodzinie jest diametralnie inne aniżeli tych dążących do równości. Bo widzimy, że dzisiaj społeczeństwo jest zasypywane z jednej strony nauką i moralnością Kościoła, moralnością chrześcijańską odnośnie do kobiety i mężczyzny i ich istotnej roli w społeczeństwie, a z drugiej strony - przeciwników tej nauki, którzy chcieliby zmienić, narzucić inne myślenie, o czym ostatnio było dużo dyskusji...

    „Chleba naszego powszedniego...”. Chleb trzeba szanować. Ja osobiście nie wyobrażam sobie zmarnować kromkę chleba. O chlebie bardzo dużo się pisało, mówiło, że tę okruszynę chleba, gdy upadnie, to trzeba podnieść i pocałować.

    W Wielką Sobotę święcimy pokarmy. Co ksiądz, jako mały chłopiec, miał w wielkanocnym koszyczku?
    Ja byłem ministrantem w Sulęcinie. W tamtych czasach na pewno tradycyjnie przynoszono - tak jak i dzisiaj w zasadzie - chleb, jakieś wędliny, jajko, jakieś dodatki: masło, chrzan. Dzisiaj ja mam w parafii siedem poświeceń i w każdej miejscowości ludzie czekają na mnie albo przy kapliczce, albo przed kościołem - najczęściej na zewnątrz. Był mróz, śnieg był nawet w Wielką Sobotę, ale nigdy nie przeszkodził jakiś wielki deszcz, a będę miał w tym roku już 29. poświęcenie. I zawsze jest taki moment, kiedy mówię „Odsłońcie te koszyczki” i chwalę, co oni mają. Podchodzę i widzę: są baranki, nazywam je maślane, pieczone, cukrowe, czekoladowe też przynoszą. Najbardziej lubię maślane, jak są tak ładnie uformowane, także pieczone w różnym stylu. Też postaram się kupić baranka na stół u siebie. Potem oglądam pisanki, kraszanki - są w każdym koszyczku. Nawet kiedyś wybierałem najładniejsze „O, ta mi się podoba, ta i ta” i bardzo często słyszałem „A to ksiądz sobie ją weźmie”... Niektóre do dzisiaj mam w koszyczku. Mam nawet pisankę z jaja od strusia. Wielkanocny koszyczek to polski zwyczaj, bardzo lubiany, widzimy wtedy powszechne poruszenie, jak idą małe dzieci ze starszymi, jak niosą te koszyczki. Bardzo lubię Wielką Sobotę, zresztą te trzy dni przeżywam z optymizmem, z nadzieją, z wiarą. Wielki Czwartek, Wielki Piątek, Wielka Sobota - wczuwam się w te trzy dni, chcę je z ludźmi przeżywać. No, różnie to bywa... Raczej ludzi na liturgii mam, i jest ich spora grupa, nie narzekam. Ale zawsze mam niedosyt, że czasem brakuje dzieci, młodzieży, ciężko jest do nich trafić, mimo że się mówi, przypomina, mobilizuje.

    Moja babcia, osoba bardzo religijna, zawsze powtarza, że najważniejszy jest chleb, bo „chleba nie śmie zabraknąć”. I zastanawiam się, czy to czas wojny odcisnął swoje piętno, czy może tak została wychowana.
    „Chleba naszego powszedniego...”. Chleb trzeba szanować. Ja osobiście nie wyobrażam sobie zmarnować kromkę chleba. O chlebie bardzo dużo się pisało, mówiło, że tę okruszynę chleba, gdy upadnie, to trzeba podnieść i pocałować. Szacunek dla chleba zawsze był, jest i chyba będzie. Trzeba tego uczyć, że ten chleb powszedni, który spożywamy, wypracowany przez tylu ludzi, zawsze był szanowany w naszej kulturze polskiej. Dlatego myślę, że babcia była tak wychowana w domu, przez to zrobienie znaku krzyża, pocałowanie i potem cenienie tego chleba... Ja jak idę do sklepu zawsze w sobotę, a w jednym sklepie kupuję, to mówię „Chleba mojego powszedniego” i panie już wiedzą, jaki chleb mi mają dać, bo preferuję czarny.

    Bardzo lubię Wielką Sobotę, zresztą te trzy dni przeżywam z optymizmem, z nadzieją, z wiarą. Wielki Czwartek, Wielki Piątek, Wielka Sobota - wczuwam się w te trzy dni, chcę je z ludźmi przeżywać.

    Czy po poświęceniu pokarmu powinniśmy uczynić znak krzyża, przeżegnać się?
    Wchodzimy do kościoła i jeżeli ja wodą poświęcę, to ludzie się żegnają. Samo przyjście już jest aktem pochwalenia Pana Boga, podziękowania. Nie jest powiedziane, że tak musi być, ale sam fakt, że się gromadzimy w kościele, więc trzeba dzieciom przypomnieć „Zróbmy rachunek sumienia, przeżegnajmy się, dajmy znak wiary”. Jeżeli ludzie przychodzą do wspólnoty, to dzieje się to samo przez się, ludzie czują, że trzeba się przeżegnać. To dobrze, nic złego nie będzie, jeśli raz czy drugi się przeżegnają. To nie jest jakiś wymóg. Gdyby ktoś uważał, że nie będzie się żegnał, bo ma taką zasadę, może postawę, może jakieś przekonanie, to nikt mu nie zwróci uwagi, nie będzie zmuszał.

    Co wspólnego z naszą wiarą, religią, Kościołem ma Poniedziałek Wielkanocny?
    W Polsce to święto jest dodatkowo, w innych krajach go nie ma, tak jak nie ma drugiego dnia Bożego Narodzenia. U nas jest ze względu na tradycję. Na przykład my w Kościele chrześcijańskim, katolickim w Wielki Piątek podchodzimy trochę tak, że „W ten dzień idę do pracy, po południu przyjdę, albo zdążę na liturgię, albo nie”. A Wielki Piątek w krajach zachodnich jest dniem wolnym. U nas ten Wielki Piątek jest jakby w cieniu, tak troszkę pomniejszony.

    Nowosolanie poświęcili wielkanocne pokarmy. Najwięcej mieszkańców przybywało pod kościół św. Antoniego. WIDEO:

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Wideo