DO BÓLU PRAKTYCZNI

ZBIGNIEW BOREK 722 57 72 [email protected]
Udostępnij:

- Student to ma klawe życie?
- Generalnie nie. Studenci są w trudnej sytuacji materialnej. Dziś muszą płacić za rzeczy, które dawniej były o wiele tańsze lub wręcz darmowe. Dużo droższe są noclegi, wyżywienie i inne koszty studiowania. Studenci są na pewno ubożsi...

- Hola, hola, panie doktorze! A ten parking przed uczelnią, który kiedyś był boiskiem, a teraz jest zawalony samochodami?
- Samochód nie jest już atrybutem pozycji materialnej, lecz narzędziem przemieszczania się - niezbędnym w sytuacji kolosalnych opłat za komunikację publiczną albo jej braku pomiędzy wieloma miejscowościami. Poza tym parking zapycha się raczej wtedy, gdy zajęcia mają studenci zaoczni, którzy łączą naukę z pracą. Studenci studiów dziennych są biedniejsi.

- A powie mi pan, dlaczego w ogóle studiują?
- Kiedyś rodziny niemal od dzieciństwa szykowały swoje dzieci do tego, że ,,pójdą na studia’’ i to była swego rodzaju misja. Dziś takie decyzje podejmuje się doraźnie, z braku wyboru. Skoro człowiek po maturze nie ma szans na szybki awans zawodowy, skoro ma pracować za kilkaset złotych, na niepewnych warunkach, bo pracodawcy często kombinują, to on woli iść na studia. Dostanie stypendium, rodzice pomogą, będzie realizował swoje zainteresowania, natomiast niekoniecznie najważniejsze dla niego jest zdobycie wiedzy czy zawodu. Jest też druga grupa studentów. Oni przychodzą na taką, a nie inną uczelnię, bo to efekt ich przemyśleń, często wcześniejszych pasji i aktywności, w przypadku naszej uczelni - sportowych.

- Jakie są proporcje jednych do drugich?

- Gdy pytam studentów, co zrobią po studiach, często niewielu zamierza zostać nauczycielami wychowania fizycznego. Inna sprawa, że uwzględniają też realia rynku pracy, a ten nie jest w stanie wchłonąć wszystkich wuefistów. Mając to na względzie, uczelnia uruchamia zresztą nowe specjalności, np. zarządzanie sportem. Charakterystyczne jest bowiem to, że młodzi ludzie są dziś do bólu praktyczni. Kiedyś student był ,,rozmarzony’’, trochę jak w szkole średniej. Wybierał historię czy socjologię nie dlatego, że to lukratywne profesje, ale dlatego, że to były kierunki ,,ładne’’, rozwijające. Dziś studenci myślą kategoriami praktycznymi. Mają inne mózgi.

- Cóż to znaczy?!
- U wielu dominuje tzw. lenistwo mózgu. Studenci nie chcą za dużo myśleć, nie chcą wydatkować energii na analizę problemu od ,,a’’ do ,,z’’. Nie bardzo ich interesuje benedyktyńska praca, liczy się tylko osiąganie celów. Oni myślą szybciej niż dawniejsi studenci, ale w tym myśleniu dominuje obraz, piktogram, wizualizacja. Młodzi ludzie od dziecka funkcjonują w świecie komputerów, internetu, komórek, a to oznacza błyskawiczne przekazy i szybkie informacje. Słuchanie ich męczy, najpóźniej po 20 minutach wykładu następuje zmęczenie mózgu i kompletne ,,odpłynięcie’’. Mogą się jednak wyłączyć i po pięciu minutach, jeśli dojdą do wniosku, że wykład nie przyniesie im konkretnych korzyści. Są jednak bardziej inteligentni...

- A mówił pan, że mają leniwe mózgi.
- Leniwe w znaczeniu skłonności do analizy intelektualnej, nie zaś inteligencji, która pozwala odnaleźć się w otaczającej ich rzeczywistości. Nie ma już dziś takich ,,sieczkobrzęków’’, co to jak pojechali do dużego miasta, to ich przytłoczyło i stłamsiło. Czy studenci przychodzą ze wsi zabitej dechami, czy też z dużego miasta, to styl bycia, nawyki, wiedza o świecie mogą być podobne. Jeśli ktoś chce się rozwijać, to narzędzia, głównie internet, ma w domu. Dzisiejsi studenci to indywidualiści, integracja w grupach praktycznie zanikła - ale też ze względu na tempo życia. Mam wrażenie, że moje studia trwały wieczność. Po zajęciach były swojskie imprezy, czasem z wykładowcami, popołudnia i wieczory spędzane w klubach, teatrze, czas płynął sobie wolno. Życie jednak niesamowicie przyspieszyło, zewsząd płyną impulsy, żeby zdobywać kolejne umiejętności, dążyć do konkretnych celów, a w przypadku studiowania są to egzaminy, zaliczenie semestru, dyplom. Niemal zanikły więc koła naukowe, zwiększyła się natomiast rola seminariów magisterskich. Nie ma już mozolnego dochodzenia do wiedzy.

- Czy nauczyciele akademiccy za tym nadążają?
- Jedni szybciej, inni wolniej, warto jednak zauważyć, że każda instytucja edukacyjna z trudem nadąża za szybkim postępem. Nie jest to tylko kwestia ludzi i mentalności, ale też programów i warunków studiowania. Pewne jest jednak to, że zmieniła się rola nauczyciela akademickiego. Dawniej był wyrocznią, bo tylko on miał dostęp do fachowej wiedzy. Dzięki internetowi sprawny student może tymczasem w ciągu jednej nocy zdobyć bardzo obszerną, światową wręcz wiedzę z konkretnej tematyki. Praca nauczyciela nie polega już więc - a przynajmniej nie powinna - na prostym przekazywaniu zakresu wiadomości. To nie może być bimber, to musi być doskonała whisky: wiedza, którą przekazuje nauczyciel, powinna być świetnie ,,przepracowana’’, zweryfikowana w różnych sytuacjach. Tylko tak nauczyciel może inspirować i rozwijać swoich studentów.

- Dziękuję.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie