Do niej już nie wchodzi

SYLWIA DOBIES 835 81 11 [email protected]
Udostępnij:
- Pracownik gminy, spisujący u nas liczniki zużycia wody, od trzech lat chodzi po domach z bezrobotnym kolegą - mówi mieszkanka Kotowic. - Nie podoba mi się, że obcy człowiek rozgląda się po mieszkaniach.

- Być może to, że inkasent chodzi z kolegą, który pomaga mu w odczytywaniu stanu wodomierzy nie przeszkadza innym mieszkańcom, ja jednak nie znam tego człowieka, więc mam prawo zastanawiać się, na jakiej podstawie obcy człowiek wchodzi do mojego domu i rozgląda się po pokojach - tłumaczy kobieta. - Wiem tylko, że "asystent" inkasenta jest bezrobotny.

Do niej już nie wchodzi

Ponad rok temu kotowiczanka po raz pierwszy poszła do gminy wyjaśnić tę sprawę. Od czasu jej wizyty inkasent przestał do niej przychodzić w towarzystwie kolegi, lecz odwiedzał dalej w jego towarzystwie inne domy.
Kobieta postanowiła napisać do wójta gminy Pęcław i podzielić się z nim swoimi obawami. Marek Sadowski nie odpowiedział na wysłane w czerwcu pismo kotowiczanki, więc po dwóch miesiącach ponowiła swoje pytania. Odpowiedź jaką otrzymała bardzo ją zbulwersowała. Uważa, że wójt nie zainteresował się nieformalnym pomocnikiem inkasenta, stwierdził jedynie, że mieszkanka Kotowic nie powinna już się martwić tą osobą, bo przecież do niej już nie przychodzi.
- Oczekiwałam, że gospodarz gminy zainteresuje się tą sprawą, porozmawia z panem od wodomierzy i wyjaśni, jakim prawem niepowołana osoba wchodzi razem z nim do mieszkań - żali się kobieta. - Wójt powinien być mi wdzięczny, że zwróciłam uwagę na tę kwestię, a nie bagatelizować problem.

Kolega go chroni

M. Sadowski nie ukrywał zaskoczenia skargą mieszkanki Kotowic.
- Sprawa tej pani została załatwiona pozytywnie w trybie natychmiastowym, więc problem jej nie dotyczy i nie rozumiem o co jej jeszcze chodzi
- powiedział wójt. - Ja się nie zajmuję tym, z kim jeździ inkasent. Z tego co wiem, to on czeka przed posesją. Jeśli będziemy mieli takie zgłoszenia od innych mieszkańców gminy, też szybko załatwimy ich problem.
Lepiej fakt wizyt znajomego inkasenta na posesjach mieszkańców wytłumaczyła sekretarz gminy Danuta Radwan.
- Pracownik spisujący wodomierze wyjaśnił mi, że chodzi ze znajomym ze względu na swoje bezpieczeństwo - poinformowała D. Radwan. - Boi się agresywnych psów i niektórych mieszkańców, bo nie wszyscy miło witają inkasenta. Zapewnił mnie też, że tylko do niektórych mieszkań wchodzi razem z kolegą. Nic mi nie wiadomo natomiast o odczytywaniu liczników przez osobę do tego nieupoważnioną. Zgadzam się, że tak nie powinno być.
D. Radwan obiecała, że zajmie się sprawą ponownie, gdy inkasent wróci z urlopu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie