Donald Trump prezydentem. Miliarder i polityczny outsider zdobył Biały Dom

Aleksandra Gersz
Republikański miliarder Donald Trump został 45. prezydentem Stanów Zjednoczonych. Biały Dom wziął szturmem, choć do późnej nocy ważyły się losy wygranej. Zwycięzca zapowiada odbudowę potęgi gospodarczej Ameryki.

Agencja Informacyjna Polska Press/x-news

To była burzliwa noc z nieoczekiwanym zakończeniem. Do trzeciej w nocy czasu polskiego wydawało się, że zwycięstwo należy do Hillary Clinton. Jednak spokój Demokratów został szybko zburzony, a podekscytowanie i radość zapanowały w nowojorskim sztabie Donald Trumpa. Mina zwolenników byłej sekretarz stanu, która miała być pierwszą kobietą prezydentem w historii Stanów Zjednoczonych, rzedła w miarę podawania wyników z kolejnych stanów. Okazało się bowiem, że Amerykanie wybrali kogoś innego - przeciwnika amerykańskiego establishmentu bez politycznego doświadczenia. 70-letni Trump został najstarszym prezydentem Stanów Zjednoczonych wybranym na pierwszą kadencję.

- Donald Trump od początku swojej kampanii prezydenckiej ponad rok temu przekraczał wszelkie oczekiwania - stwierdził korespondent BBC News w Waszyngtonie Anthony Zurcher i zauważył, że miliarderowi udało się osiągnąć wszystko, co zaplanował, mimo że większość w niego nie wierzyła: rozpoczął kampanię prezydencką, zdobył poparcie Amerykanów, wygrał prawybory i zdobył nominację Partii Republikańskiej. - Mówili, że nie ma mowy, żeby Trump dał radę rywalizować w wyborach z Hillary Clinton. Teraz jest prezydentem elektem - pisał Zurcher.

Kiedy okazało się, że to republikański miliarder jest nowym amerykańskim przywódcą, w sztabie Clinton - która według ostatnich sondaży była faworytką - zapadła cisza i smutek. Wielu ludzi płakało, w tym kobiety ubrane w koszulki z napisem „przebijmy szklany sufit”. Dziennikarka stacji MSNBC Katie Hunt napisała na Twitterze, że w „bazie” Clinton w Nowym Jorku na kulisami płacze również piosenkarka Lady Gaga, która niestrudzenie wspierała Demokratkę podczas kampanii. Portal Refinery29 podaje, że w środę rano czasu lokalnego gwiazda protestowała na ulicy pod Trump Tower - nowojorskim wieżowcem Trumpa. Miała ze sobą amerykańską flagę i plakat z napisem „Love Trumps Hate” (miłość zwycięża nienawiść; gra słów z nazwiskiem Trump). Reuters informuje również, że blisko 500 osób protestowało pod Białym Domem, do zamieszek doszło też w kalifornijskim mieście Oakland.

Zaskoczenie i niedowierzanie były widoczne na mediach społecznościowych, zdziwienie wyrażali i Amerykanie, i cudzoziemcy. „To nie mój prezydent” - pojawiało się hasło. „Proszę powiedzcie mi jak mamy uczyć mężczyzn szacunku do kobiet, kiedy prezydent go nie ma. Jak mamy uczyć białych ludzi, że rasizm jest zły, kiedy prezydent jest rasistą. Jak mamy uczyć nastolatków, że kłamstwo jest złe, kiedy prezydent kłamie” - napisała ostro na Twitterze dziennikarka amerykańskiego portalu Vox Liz Plank. Porażka Demokratów była tym większa, że partia nie tylko straciła Biały Dom, ale również utrzymała większość w Kongresie. - Nie możemy doczekać się bliskiej współpracy z naszą nową administracją, aby zintensyfikować politykę, która ma na celu poprawę stanu życia Amerykanów - powiedział w oświadczeniu obecny spiker Kongresu Paul Ryan, który, tak jak duża część Republikanów podczas kampanii, krytykował Donald Trumpa, kiedy na jaw wychodziły kolejne kontrowersje z jego udziałem.

Zupełnie inna atmosfera panowała w sztabie Trumpa i wśród jego zwolenników. Ludzie ubrani w czapki z hasłem wyborczym Republikanina „Uczyńmy Amerykę znowu wielką” cieszyli się i skandowali, padali sobie w objęcia i tańczyli. Wszyscy triumfowali i mieli powody do radości - Republikanin odniósł bowiem spektakularne zwycięstwo. Jak podało BBC po zliczeniu danych z 46 stanów, Trump zdobył aż 278 głosów elektorskich - do zdobycia niezbędne było 270 głosów spośród wszystkich 538. Wygrał w aż 28 stanach, w tym na Florydzie, w Ohio i Pensylwanii - regionach, których zdobycie było praktycznie równoznaczne ze zdobyciem Białego Domu. Tymczasem Clinton wygrała według tych częściowych wyników w 18 stanach oraz w Dystrykcie Kolumbii, łącznie zdobyła również 218 głosów. Trump zdobył również m.in. Wisconsin, które nie głosowało na Demokratę od 1984 roku czy Iowę - bastion Demokratów od 12 lat.
Szczególnie triumf na Florydzie był nieoczekiwany - liczna jest tam bowiem populacja Latynosów, którzy - jak przewidywały sondaże - popierali Clinton. Tymczasem, jak wskazuje „Politico”, Demokratka triumfowała tylko na zurbanizowanym i zróżnicowanym etnicznie południu stanu. BBC podaje, że Trump wygrał na Florydzie mniej niż dwoma punktami. O wygranej Trumpa na Florydzie zdecydowali głównie biali wyborcy, tymczasem Latynosi poszli do urn znacznie mniej licznie, niż przewidywano - zauważa CBS.

Sondaż Reuters/Ipsos przeprowadzony w dniu wyborczym pokazał, że o zwycięstwie Trumpa zdecydowali głównie biali Amerykanie, przedstawiciele klasy średniej, którzy nie ukończyli koledżu, tzw. „niebieskie kołnierzyki”. Na Republikanina zagłosowała ponad połowa białych Amerykanów. Przewaga Clinton wśród Latynosów, Afroamerykanów i tzw. millenialsów (ludzi urodzonych między początkiem lat osiemdziesiątych a początkiem lat dwutysięcznych) nie była tak duża, jak przewidywały sondaże. Wbrew oczekiwaniom tylko o dwanaście procent więcej kobiet zagłosowało na Clinton niż na Trumpa - to podobny wynik, jaki otrzymał Barack Obama cztery lata temu.

- To ogromne zwycięstwo całej Ameryki, które pokazuje, że demokracja w Stanach Zjednoczonych nadal działa, a kandydat na największą pozycję polityczną w Ameryce i na świecie może być wybrany spoza establishmentu - powiedział Agencji Informacyjnej Polska Press (AIP) Nicholas Siekierski, doktorant historii PAN, autor bloga researchteacher.com o polskiej i amerykańskiej historii oraz bieżącej polityce. - To jest też ogromna klęska mass mediów w USA, które już od samego początku kandydatury Trumpa zapowiadały, że on nie ma szans na zostanie prezydentem. Mnóstwo było sondaży, które twierdziły, że Republikanin nie wygra, ale jednak zwyciężył - dodał Siekierski.

Apogeum burzliwej amerykańskiej nocy wyborczej było przemówienie Donalda Trumpa, które miało miejsce w momencie, kiedy stało się jasne, że to on jest triumfatorem tego wyścigu prezydenckiego. - To historyczna noc. Amerykanie przemówili i wybrali swojego nowego zwycięzcę - przedstawił Donald Trumpa na scenie nowy wiceprezydent Mike Pence. Prezydent elekt, który pokonał Demokratkę Hillary Clinton, pojawił się na scenie w nowojorskim hotelu Hilton wraz z żoną Melanią i pięciorgiem dzieci. - Dziękuję wam wszystkim. Przepraszam, że musieliście czekać, to skomplikowany biznes - rozpoczął swoją przemowę Trump oklaskiwany przez rozentuzjazmowany tłum.

Donald Trump, który przybrał we wtorkową noc bardziej stonowany ton niż podczas swoich wieców wyborczych, pogratulował na początku Hillary Clinton - oboje kandydaci prowadzili burzliwą kampanię i nie unikali wzajemnych oskarżeń i ataków. - Hillary pracowała bardzo, bardzo ciężko przez bardzo długi czas i mamy wobec niej ogromny dług wdzięczności za jej służbę dla tego kraju - powiedział miliarder i dodał: „Teraz jest czas, aby Ameryka uleczyła rany podziału”. - To będzie piękna rzecz - powiedział Trump o swojej prezydenturze i dodał: „Nazywają to historycznym wydarzeniem, ale to, co naprawdę będzie historyczne to ta praca, którą wykonamy”. - Obiecuję wam, że was nie zawiodę, zrobimy świetną robotę - dodał miliarder.
Trump obiecał Amerykanom, że „Stany Zjednoczone będą dla niego najważniejsze”. - Obiecuję obywatelom naszego kraju, że będę prezydentem dla każdego Amerykanina. I to jest dla mnie bardzo ważne - mówił dalej w Nowym Jorku nowo wybrany prezydent. - Wyciągam rękę do was, którzy w przeszłości mnie nie popieraliście - a było was trochę - po wasze wskazówki i waszą pomóc, abyśmy mogli razem pracować i zjednoczyć ten wspaniały kraj - powiedział Donald Trump i stwierdził, że „Stany Zjednoczone nie będą już więcej zadowalać się tym, co nie jest najlepsze”. - Musimy odzyskać przeznaczenie tego kraju, mieć wielkie marzenia, musimy być śmiali i nieustraszeni - dodał.

Donald Trump zwrócił się również do międzynarodowej społeczności. - Ameryka zawsze będzie pierwsza, ale będziemy sprawiedliwi dla wszystkich. Będziemy szukać wspólnych punktów, nie wrogości, sojuszów, nie konfliktów - powiedział i dodał, że oczekuje „wspaniałych stosunków” z innymi krajami. Gorąco oklaskiwany Republikanin mówił również do czego będzie dążył jako następny prezydent USA. - Podwoimy nasz rozwój gospodarczy i będziemy mieć najsilniejszą gospodarkę na świecie - powiedział nowy prezydent. Stwierdził również, że „zapomniani mężczyźni i kobiety w tym świecie nie będą już dłużej zapomniani”. Donald Trump obiecał również odbudować tunele, mosty i szkoły, stworzyć nowe miejsca pracy oraz „zająć się naszymi wspaniałymi weteranami”.

Przemówienie Trumpa Nicholas Siekierski uznał za stonowane. - On już osiągnął swój cel, teraz przed nim kolejne wyzwanie. Trump będzie się starał o polityczne pojednanie w amerykańskim społeczeństwie i myślę, że z tego powodu stonował retorykę. Wie, że ma przed sobą dużo pracy, że to jest dopiero początek tej rewolucji, którą zaczął razem z milionami Amerykanów. Teraz będzie potrzebował jak najwięcej sojuszników, będzie musiał negocjować i mieć dobre relacje ze swoimi przeciwnikami w Partii Republikańskiej i Demokratycznej - powiedział doktorant PAN.

Tego wyborczego wieczoru nie pokazała się jednak publicznie sama Clinton, która - jak potwierdził sam Trump oraz amerykańskie media - pogratulowała nowemu prezydentowi telefonicznie. Przemówienie Demokratki zaplanowano na następny dzień, w nowojorskim sztabie pojawił się z kolei szef jej kampanii John Podesta. - To była bardzo długa noc, bardzo długa kampania. Możemy jeszcze chwilę poczekać. Zobaczymy, co będzie jutro - powiedział Podesta, jeszcze zanim Trump osiągnął 270 głosów potrzebnych do wygranej. Kilka godzin wcześniej Clinton napisała na Twitterze: „Ten sztab może być tak bardzo dumny. Obojętnie, co się dziś stanie, dziękuję wam za wszystko” - napisała.

Donaldowi Trumpowi pogratulowali już liderzy z całego świata, a także prezydent Barack Obama, który podczas kampanii aktywnie wspierał Hillary Clinton. Obecny prezydent zaprosił swojego następcę na czwartek do Białego Domu, aby „przedyskutować wyniki wyborów oraz kroki, jakie musi podjąć nasz kraj, aby zjednoczyć się po tym pracowitym sezonie wyborczym”. Trump został już także zaproszony przez liderów Unii Europejskiej, przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska i szefa Komisji Jean-Claude Junckera, na szczyt UE-USA. „Wzmocnienie stosunków transatlantyckich jest ważniejsze niż kiedykolwiek. Tylko ścisła współpraca UE i USA może pomóc w walce z takimi bezprecedensowymi wyzwaniami jak, Państwo Islamskie, zagrożenie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, zmiany klimatyczne i imigracja” - napisali unijni politycy w liście do prezydenta elekta. - Moje najserdeczniejsze gratulacje dla Donalda Trumpa. Jestem pewny że polsko - amerykańskie relacje pozostaną tak samo bliskie i silne. Mam nadzieję, że nawet silniejsze - napisał z kolei na Twitterze prezydent Andrzej Duda.

Trumpowi pogratulował również m.in. sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, który powiedział, że Sojusz jest kluczowy zarówno dla USA, jak i dla UE. Republikanin wcześniej bowiem twierdził, że przemyśli rolę USA w NATO. Stoltenberg zaprosił również nowego prezydenta na spotkanie. Swoje gratulacje przekazał również prezydent Rosji Władimir Putin. Rosyjski przywódca, dla którego podziwu nie ukrywał wcześniej Donald Trump, wyraził nadzieję, że prezydentura Republikanina pozwoli na naprawę rosyjsko-amerykańskich stosunków, które „są w kryzysie”. Z kolei minister obrony Niemiec Ursula von der Leyen oceniła rezultat wyborów jako „olbrzymi szok” i stwierdziła, że może być to koniec międzynarodowego pokoju, nad którym czuwał Waszyngton.

Wideo

Materiał oryginalny: Donald Trump prezydentem. Miliarder i polityczny outsider zdobył Biały Dom - Polska Times

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

może państwo będzie państwo, a nie teoria.  :wacko:

G
Gość
W dniu 13.11.2016 o 14:04, Gość napisał:

no i mamy dwa donaldy, chociaż jedna pani nie chciała.

Na dodatek jeden i drugi o rdzawych włosach

G
Gość

no i mamy dwa donaldy, chociaż jedna pani nie chciała.

P
PAMIĘTAJ, OBIECAŁEŚ !

osusz bagno !   -  OSUSZ  BAGNO !

N
NADZIEJA

będzie lepiej, "przyszła kryska na Matyska", ale elity także i polskie, nadal niczego nie rozumieją.   :blink:

k
kleo

G...będzie, Sral niemiecki poucza przyszlego Prezydenta USA , że powinien" uczyć się Europy".

USA sobie poradzą. Z tym czy innym prezydentem.  Gorzej może być z europejską kołtunerią i bigoterią.

c
co będzie ?

na całym świecie, tzw . ELITY są w ogromnym szoku. :ph34r: , chyba lud zwykły bierze władzę ?

F
Franek

Z treści wypowiedzi na wielu forach internetowych przebija się jedna sentencja: Społeczeństwa
na całym świecie mają dość dominacji pejsatych posługujących się różnymi iluminacyjnymi; tęczowymi i lewactwem. W dalszej konsekwencji nie pomoże im ta utworzona przez nich pajęczyna krępująca
ludzkość, ani patronat samego belzebuba. Jeżeli nie odstąpią, końcowy efekt będzie dla nich ich kresem. AMEN

a
analityk

Czyżby skończyła się era starozakonnych rządzących USA ?

G
Gość

Lewactwo dostało kolejnego kopa. Pierwszym był brexit, ten będzie dużo dotkliwszy! Brawo Trump! Po cichu liczyłem na jego zwycięstwo, ale jego rozmiary , 71 elektorów,
to knockout. Media, będące w rękach pejsatych lewaków, do końca robiły dobrą minę do złej gry, twierdząc, że Clintonica wygra z palcem w d.pie!
Na długo przed wyborami prezydenckimi w Polsce było podobnie, k... ruski miał, według mediów, 70% poparcia, więc wybory miały być zbędne! I co? K....ruski padł!
Te 70% poparcia dla K.... ruskiego to była zwykła podpucha pejsatych lewaków, mająca za cel zniechęcić ludzi do głosowania.

N
Nostradamus

nie liczą się głosy obywateli bo w tych wygrała Clinton, tylko głosy przekupionych "elektorów" !!! to jest chore !!!
USA skończy upadkiem jak Cesarstwo Rzymskie bo to tak samo zlepek narodów i rządzą tam żydzi :-)
Donald Trup to marionetka

f
fred

jak pis wygrał w polsce. teraz w ameryce też będzie ładny bajzel :-)

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3