Donald Trump zakażony koronawirusem, jego żona też. Czy przegra przez to listopadowe wybory prezydenckie?

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
ANDREW CABALLERO-REYNOLDS/AFP/East News
Donald Trump, który lekceważąco wypowiadał się o pandemii, ma koronawirusa. Czy to pogrąży jego szanse na drugą kadencję?

Informacja o zakażeniu prezydenta USA i pierwszej koronawirusem wstrząsnęła nie tylko Ameryką. Pojawiły się pytania: czy to pogrąży Donalda Trumpa, który walczy o drugą kadencję? A może, paradoksalnie, zwiększy jego szanse, bo prezydent ściągnie na siebie uwagę, wywoła sympatię i litość wielu wyborców?

Jednocześnie padł strach na otoczenie prezydenta oraz jego rywala Joe Bidena i jego doradców, którzy pomagali przy wtorkowej debacie prezydenckiej obu kandydatów w Cleveland w Ohio. Pewne na razie jest to, że Donald i Melania Trump uzyskali pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa zaledwie miesiąc przed wyborami.

Pozytywny test Trumpa przyszedł kilka godzin po tym, jak potwierdzono wykrycie koronawirusa u jednego z najbliższych doradców prezydenta Hope Hicks, z którą Trump podróżował ostatnio kilka razy w tym tygodniu. Zarówno Hicks jak i Trump generalnie nie zakładali maseczek ochronnych.

Czytaj także

Gdy reporterzy ostatni raz widzieli Trumpa w czwartek wieczorem, wyglądał na zdrowego. Ma on jednak 74 lata, co, jak twierdzą lekarze, stwarza ryzyko poważnych komplikacji u takiej osoby. Po tym, jak oznajmiono mu, że jest zakażony i jego żona też, napisał na Twitterze: Natychmiast rozpoczynamy kwarantannę i odzyskiwanie zdrowia. Przejdziemy przez to RAZEM!

W oświadczeniu lekarza prezydenta zawarto, że Donald Trump i pierwsza dama, która ma 50 lat, „mają się teraz dobrze” i „planują pozostać w domu w Białym Domu podczas rekonwalescencji”. - Oczekuję, że prezydent będzie kontynuował wykonywanie obowiązków bez zakłóceń - dodano.

Diagnoza o koronawirusie na kilka tygodni przed wyborami (3 listopada) jest poważnym ciosem dla prezydenta, który desperacko próbuje przekonać Amerykanów, że pandemię ma już za sobą. Trump lekceważył obawy, że może być narażony na zarażenie się COVID-19 i zachęcał gubernatorów do ponownego otwarcia stanów i próbował skupić uwagę narodu na wysiłkach zmierzających do ożywienia gospodarki, a nie na rosnącej liczbie ofiar.

Tymczasem liczba śmiertelnych ofiar zarazy rośnie w całym kraju, przekraczając 205 tys. Zakażonych koronawirusem jest siedem milionów Amerykanów. I jest to najpoważniejszy znany strach dotyczący zdrowia publicznego, z jakim spotkał się prezydent Stanów Zjednoczonych w najnowszej historii.

A sposób, w jaki Trump postępował w pandemii, stał się głównym punktem zapalnym w jego walce z Demokratą Joe Bidenem, który większość lata spędził w domu w Delaware, unikając prywatnych i kampanijnych spotkań w obawie przed wirusem. Dopiero niedawno Biden rozpoczął bardziej aktywną kampanię, unikając jednak tłumów i dystansując się od ludzi. Kiedy Biden regularnie nosił maseczkę podczas publicznych wystąpień, Trump kpił z niego podczas wtorkowej debaty w Cleveland. - Nie noszę masek jak on - mówił Trump o Bidenie. Za każdym razem, gdy go widzę, ma maskę. Gdy mówił kilkadziesiąt metrów ode mnie, pojawiał się w największej masce, jaką kiedykolwiek widziałem.

Ludzie z otoczenia Bidena nie podali, czy były wiceprezydent był testowany na obecność koronawirusa od czasu pojawienia się w Cleveland na debaty z Trumpem i czy podjął jakieś dodatkowe środki bezpieczeństwa?

Obecna kwarantanna dla Trumpa oznacza zawieszenie częściowo kampanii wyborczej. Nie wszystkie rzeczy da się bowiem załatwić poprzez komputer. Prezydent nie poleci na spotkanie na Florydę, gdzie w połowie miesiąca zaplanowano drugą debatę z Bidenem.
Miał tam uczestniczyć w wiecu politycznym w Sanford w piątek wieczorem. To bardzo ważna wizyta, bo Floryda jest jednym z tzw. „swing states”, gdzie wyborcy głosują raz na Demokratów, innym razem na Republikanów i liczy się każdy głos. Mówi się nawet, że to walka w tych stanach może zdecydować o ostatecznym wyniki prezydenckiego wyścigu. Trump miał też wziąć udział w zbiórce pieniędzy w jednym z hoteli w Waszyngtonie. Też musiał z tego zrezygnować.

Tuż po godzinie pierwszej w nocy, gdy było wiadomo o zakażeniu Trumpa, Biały Dom opublikował zmieniony harmonogram zawierający tylko jedno wydarzenie: rozmowę telefoniczną w sprawie wsparcia dla seniorów narażonych na COVID-19. Wiadomość o zakażeniu Trumpa wstrząsnęła krajem, który wciąż boryka się z problemem wprowadzania nowych blokad w obawie przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa.

Dziennikarze amerykańscy zwracają uwagę na fakt, że Biały Dom, który ma dostęp do niemal nieograniczonych zasobów, w tym szybkich testów na koronawirusa, nie był w stanie zapewnić prezydentowi bezpieczeństwa. Rodzi to pytanie, w jaki sposób ochroni się resztę kraju, pracowników, studentów, gdy firmy i szkoły zostaną ponownie otwarte. Wyżsi urzędnicy administracji Trumpa są codziennie testowani pod kątem obecności COVID-19, po tym jak dwie osoby pracujące w kompleksie Białego Domu została zakażone wirusem.

Skłoniło to Biały Dom do zaostrzenia środków ostrożności. Każdy, kto styka się z prezydentem, przechodzi szybki test. Jednak od początku pandemii eksperci kwestionowali zasady bezpieczeństwa w Białym Domu i pytali, dlaczego nie zrobiono więcej, aby chronić pierwszą osobę w kraju.

Czytaj także

Trump nadal ściskał dłonie odwiedzającym go gościom długo po tym, jak lekarze ostrzegali przed takim zachowaniem. Prezydent początkowo sprzeciwiał się testom na obecność koronawirusa i niechętnie stosował się do wytycznych własnej administracji, która zalecała mu dystansowanie się od ludzi. Twierdził, że takie zachowanie ukazałoby jego słabość i niemal zawsze odmawiał noszenia maseczki w miejscach publicznych.

Pandemia dotknęła wielu światowych przywódców, którzy, o ironio, bagatelizowali zagrożenie koronawirusem. Mówili, jak Trump, że grypa jest groźniejsza od tej zarazy. Tak wyjaśniał obywatelom prezydent Brazylii Jair Bolsonaro, który miał być zakażony już podczas marcowego spotkania na Florydzie z Trumpem. Bagatelizował zagrożenie brytyjski premier Boris Johnson. Do czasu, bo jego też dopadł koronawirus i spędził tydzień w szpitalu, w tym trzy noce na oddziale intensywnej opieki medycznej, gdzie podawano mu tlen i uratowano mu w końcu życie. Koronawirus dopadł też byłego włoskiego premiera Silvio Berlusconiego, który przez miesiąc nie uporał się z zagrożeniem.

Biały Dom po raz pierwszy przestraszył się COVID-19 na początku marca, kiedy co najmniej trzy osoby, które uzyskały wynik pozytywny, zbliżyły się do prezydenta w jego prywatnym klubie na Florydzie. W połowie marca, gdy wirus rozprzestrzeniał się po kraju, Biały Dom zaczął mierzyć temperaturę wszystkich wchodzących do siedziby prezydenta.

W kwietniu zaczęto przeprowadzać szybkie testy na COVID-19 wszystkim przebywającym w pobliżu prezydenta, a pracownicy są testowani mniej więcej raz w tygodniu. 7 maja Biały Dom ogłosił, że żołnierz służący jako jeden z kamerdynerów prezydenta uzyskał pozytywny wynik testu na obecność wirusa, a dzień później koronawirusa stwierdzono u sekretarza prasowego wiceprezydenta Mike'a Pence'a.

Trump mówił, że nie martwi się rozprzestrzenianiem się wirusa w Białym Domu. Ale urzędnicy ponownie zaostrzyli zasady bezpieczeństwa, nakazując wszystkim wchodzącym do zachodniego skrzydła, aby nosili maseczki. Potem wszystko wróciło do normy i tylko niewielu pracowników zawracało sobie głowę maskami, mimo że coraz więcej osób uzyskało wynik pozytywny na obecność wirusa. Wśród nich byli ludzie przygotowujący wiec w Tulsie, agenci Secret Service, doradca Trumpa ds. Bezpieczeństwa narodowego, Robert O'Brien i Kimberly Guilfoyle, która pracuje dla kampanii Trumpa i spotyka się z jego najstarszym synem.

U Hicks, jednej z najbardziej zaufanych i najdłużej pracujących ludzi przy prezydencie, stwierdzono łagodne objawy koronawirusa podczas lotu do Waszyngtonu z Minnesoty w środę wieczorem. Odizolowano ją od reszty pasażerów na pokładzie samolotu, a diagnozę o obecności koronawirusa potwierdzono w czwartek. Hicks była też z Trumpem na pokładzie Marine One w drodze na ten wiec i towarzyszyła mu na pokładzie Air Force One na wtorkową debatę w Cleveland.

Wiceprezydent Mike Pence i jego żona Karen poinformowali w piątek, że oboje są zdrowi i nie wykryto u nich koronawirusa.

Nieruchomości najlepszą lokatą kapitału w dobie kryzysu?

Wideo

Materiał oryginalny: Donald Trump zakażony koronawirusem, jego żona też. Czy przegra przez to listopadowe wybory prezydenckie? - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3