Dr Paweł Grzesiowski: Jesteśmy na początku walki z pandemią. Teraz świadomie uruchamiamy dla koronawirusa bardzo sprzyjające okoliczności

Dorota Kowalska
Dorota Kowalska
Karolina Misztal
Miarą walki z pandemią jest liczba osób, które zachorowały, a według światowych szacunków wygląda na to, że w zależności od kraju, miasta, regionu zachorowało od 20 procent w Nowym Jorku do 2 czy 3 procent w polskiej populacji - mówi dr Paweł Grzesiowski, immunolog.

Panie doktorze, mamy za sobą trzy miesiące walki z koronawirusem. Na jakim właściwie etapie pandemii jesteśmy?
Mimo upływu czasu, jesteśmy właściwie w tym samym miejscu, na początku walki z pandemią. Miarą walki z nią, jest liczba osób, które zachorowały, a według światowych szacunków wygląda na to, że w zależności od kraju, miasta, regionu zachorowało od 20 procent w Nowym Jorku do 2 czy 3 procent w polskiej populacji. Do niektórych części świata wirus w ogóle jeszcze nie dotarł.

Z Ministerstwa Zdrowia płyną sprzeczne komunikaty: raz mówi nam się, że jesteśmy przed szczytem zachorowań, innym razem, że wygaszamy pandemię. To w ministerstwie nie wiedzą, na jakim etapie tej walki jesteśmy?
Nie chciałbym zajmować się komentowaniem tego, co władza wie lub czego nie wie, bo komunikuje nam to w sposób ograniczony. Wołałbym jednak interpretować to w ten sposób, że w marcu zachowaliśmy się, jak na ringu bokserskim, na którym naprzeciwko nas stanął nieznany bokser. Zrobiliśmy głęboki unik, przez to ilość ciosów, które otrzymaliśmy, była bardzo mała. Władze właściwie wszystkich krajów na świecie poza nielicznymi wyjątkami zachowały się podobnie: miały do czynienia z nieznanym zagrożeniem, więc ogłosiły „lockdown” i przyglądały się, co się dzieje. Uważam, że to była decyzja słuszna, zwłaszcza że nie znaliśmy wroga. Ludzkość wie, czym jest pandemia - od wielu lat świat naukowy i medyczny powtarzał, że pandemia się pojawi, że jest to tylko kwestia czasu. Więc myślę, że pojawienie się tego nowego wirusa, zwłaszcza w Azji, gdzie mamy ogromne zaludnienie, miliony ludzi w miastach, mogło wzbudzić ogromne lęki. Pewnie, gdyby COVID-19 pojawił się gdzie indziej, sytuacja mogłaby wyglądać inaczej. W każdym razie pojawienie się tego nowego koronawirusa nie było specjalnym zaskoczeniem dla naukowców i lekarzy. Przypomnę, że WHO już kilka lat temu ogłosiła możliwość pojawienia się choroby X, choroby jeszcze nieistniejącej, ale pandemicznej. Na początku wiele wskazywało na to, że COVID-19 jest właśnie ową chorobą X, więc reakcja świata była dość paniczna, ale miała dać szansę rozpoznać zagrożenie, a przede wszystkim przygotować zaplecze do walki z nowym zagrożeniem. I tak się stało w wielu krajach, im głębszy był ten „lockdown”, tym mniej osób wirus zaraził. I dziś jesteśmy w takiej sytuacji w Polsce: mamy zakażeń dużo mniej niż kraje sąsiednie, co odbyło się kosztem wygaszenia gospodarki, a teraz przyszedł czas na drugą rundę w tym ringu bokserskim. Wiemy już znacznie więcej, zrozumieliśmy, jakiego mamy przeciwnika, wiemy, jak się przed nim bronić, wiemy, jak go zaatakować, ale brak nam jeszcze skutecznych leków i szczepionki.

I jak ta druga runda powinna wyglądać?
Druga runda powinna wyglądać tak, jak cała walka bokserska, czyli powinna być bardzo dobrze zaplanowana od strony taktycznej. I nie można zapominać o gardzie, czyli o tym, że może nas spotkać niezapowiedziany cios, a garda, to inaczej przygotowanie zaplecza medycznego na pojawienie się ogniska epidemiologicznego. Zresztą, widać, że w tej chwili to właśnie się dzieje: mamy okresowo niby sytuację dobrą, ale w niektórych regionach Polski rośnie liczba zachorowań z powodu ognisk epidemicznych. To są właśnie takie niespodziewane ciosy, na które musimy być przygotowani.

Dobrze, tylko w innych krajach chociażby Europy Zachodniej dzienna liczba zachorowań maleje, u nas utrzymuje się na mniej więcej tym samym poziomie.
To kwestia sposobu walki z pandemią, który przyjęliśmy - zastosowaliśmy bardzo głęboki „lockdown”, niewiele krajów zdecydowało się na taki krok i w tych krajach było więcej zachorowań. To kwestia tej pierwszej decyzji, albo wszyscy się chowamy przed wirusem, albo opóźniamy „lockdown” przez bagatelizowanie problemu. W Polsce tego problemu na początku absolutnie nie bagatelizowano. Nie wiem, czy pani pamięta pierwsze decyzje rządu i głośne dyskusje na temat tego, czy zamykać szkoły, czy nie, czy zamykać galerie handlowe, restauracje. Te trudne decyzje zostały podjęte szybko i w sposób zdecydowany, trochę na wzór Chin. My zamknęliśmy miasta, tak naprawdę dwa dni po ogłoszeniu pandemii przez WHO, byliśmy jednymi z pierwszych, którzy zablokowali wirusowi drogę. Słowem, ten unik był tak głęboki, że wielu z nas w ogóle nie zachorowało. Przychodzą do nas ludzie do przychodni, który byli chorzy na przełomie stycznia i lutego, mówią o objawach podobnych do zakażenia koronawirusem i kiedy ich badamy, wszyscy są ujemni w zakresie przeciwciał przeciw koronawirusowi. Więc przechodzili inne choroby, najczęściej grypę. W Polsce zaczęliśmy chorować na COVID-19 gdzieś od połowy marca, osób zachorowało, na szczęście, niewiele, ale to spowodowało, że niestety nie osiągnęliśmy stanu odporności populacyjnej. W Polsce jakieś 2-3 procent populacji przeszło COVID-19, często w ogóle niezauważalnie, ale to jest strasznie mało! Milion osób w całej Polsce - to nic dla wirusa. Gdyby zachorowało 10 milionów, mielibyśmy częściową odporność populacyjną, ale za cenę nawet 100 tysięcy zgonów! To jest problem na przyszłość - jak robić inteligentny „lockdown”, aby uniknąć epidemii, a jednocześnie nabywać stopniowo odporność populacyjną nie paraliżując gospodarki. Niestety dziś, po trzech miesiącach pandemii koronawirusa, odporność populacyjna nie przeszkadza mu, aby bez problemu się szerzyć.

Czy wkrótce będzie cieplej?

Wideo

Materiał oryginalny: Dr Paweł Grzesiowski: Jesteśmy na początku walki z pandemią. Teraz świadomie uruchamiamy dla koronawirusa bardzo sprzyjające okoliczności - Polska Times

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
8 czerwca, 9:39, Gość:

Kolejny specjalista, kolejna teoria. Niedobrze sie od tego bełkotu już robi.

Jakby zestawić opinie tych specjalistów, a lata ich po mediach kilkunastu, byłaby niezła kakofonia.

Polecam ekspertów z PZH. W Polsce nie ma wielu ekspertów co mają wiedzę ale ci tak.

G
Gość
9 czerwca, 7:33, Emila Czajka:

ile to jeszcze bedzie trwalo, taka gadka od ktorej juz sie chce rzygac i jak jeszcze smiechu warte

To będzie trwało aż pojawią się szczepionki i leki. Ale z tonu wnioskuję że uważasz że zagrożenia nie ma. Po prostu wykonaliśmy przez 2 miesiące świetną robotę. Jak dalej będziemy się z tego wycofywać (nie mówię o otwieraniu gospodarki ale jak ja czy ty będziemy się dystansować, pilnować wrót zakażenia) to i my dołączymy do krajów co mocno dostało z powodu epidemii. I cały nasz wysiłek pójdzie na marne.

Z ponad tysiąca zrobią się dziesiątki tysięcy.

Kolejny mit co ten ekspert powiela to odporność populacji. Sars-cov-2 jest na tyle zmienny, że ciągle powstają nowe odmiany. Będzie wracać jesienią, a ludzie będą chorować 2-3 razy w roku

G
Gość

Czytałem wcześniejsze komentarze. Macie rację że w mediach są sprzeczne informacje od "ekspertów". Dzieje się tak dlatego, że większość z nich nie zna się na wirusologii epidemiologii, ale coś tam usłyszało.

Polecam ekspertów z PZH, oni mają wiedzę.

"Grupie ryzyka powikłań COVID-19, wtedy będą świadomie podejmować decyzje, czy na przykład zakładać maskę czy nie"

Masakra przecież maseczki nie ochronią starszych ludzi przed zakażeniem. To my dystansując się i zasłaniając twarz gdy nie jest to możliwe, chronimy grupy ryzyka (to nie tylko osoby starsze)

G
Gość

Który to już początek epidemii?😂 bo już straciłem rachubę...😂

G
Gość
6 czerwca, 23:13, Bezobjawowy:

Ten gościu "wrócił" czy "odleciał" bo zgłupiałem.

wraca i odlatuje. Jak oni wszyscy.

G
Gość

Kolejny specjalista, kolejna teoria. Niedobrze sie od tego bełkotu już robi.

Jakby zestawić opinie tych specjalistów, a lata ich po mediach kilkunastu, byłaby niezła kakofonia.

G
Gość

Z tego wynika, że zwolennicy aktualnie rządzącej partii (głównie ludzie pokolenia 60-plus) pójdą na wybory narażając na szwank swoje zdrowie i życie. Niedoborze to wszystko wygląda...

B
Bezobjawowy

Ten gościu "wrócił" czy "odleciał" bo zgłupiałem.

a
a320m

O widać, że pisoska fabryka troli ma nowe zadania. Ogłasza teraz koniec epidemii. Oczywiście dzięki bohaterskiej postawie prezydenta.

Dzienna ilość zachorowań jest taka jak pod koniec marca. Wtedy ogłoszono "lockdown". Co się dziś zmieniło. Powstaje tu pytanie:

Czy władza wprowadziła ograniczenia, żeby zdusić gospodarkę, doprowadzić Polaków do biedy i teraz bohatersko rozdawać im pieniądze?

A może zniesienie ograniczeń teraz ma na celu zmniejszenie liczby emerytów i rencistów i uratowanie budżetu. Tak czy inaczej widać tu instrukcje z Kremla dla polskich towarzyszy u władzy

Dodaj ogłoszenie