Drawno: Pomogliście im

Tadeusz Krawiec
Przed tygodniem Kasia i Grzegorz nie mieli nadziei, że ktoś im pomoże. Dzięki Wam odzyskali wiarę i nawet się uśmiechają.
Przed tygodniem Kasia i Grzegorz nie mieli nadziei, że ktoś im pomoże. Dzięki Wam odzyskali wiarę i nawet się uśmiechają. fot. Tadeusz Krawiec
Jeszcze tydzień temu życie Rembiałkowskich było pasmem nieszczęść. Teraz rodzeństwo z optymizmem patrzy w przyszłość.

O 23-letniej Katarzynie Rembiałkowskiej i jej braciach 21-letnim Grzegorzu oraz 12-letnim Waldku ostatni raz pisaliśmy 24 września w artykule "Kasia i jej bracia nie trafią na bruk".

Przypomnijmy, rodzeństwo nie ma rodziców. Matka dawno temu zostawiła dzieci. Od trzech lat nie żyje. W sierpniu, w wypadku samochodowym zginął ojciec, a Kasia z połamaną nogą wylądowała w szpitalu. Gdy wyszła, zastał ją nakaz opuszczenia leśniczówki, w której mieszka z braćmi. Podpisał go nadleśniczy Roman Staniszewski.

Tłumaczył, że budynek nadaje się tylko do rozbiórki. Wtedy rodzina zwróciła się do nas. Pomogliśmy. Po naszym artykule nadleśniczy zapewnił, że nie wyrzuci rodzeństwa na bruk, a burmistrz Ireneusz Rzeźniewski dał zapomogę.

Mało się nie popłakała

W sprawie Rembiałkowskich odbieraliśmy po kilkanaście telefonów dziennie. Każdy chciał pomóc. Na nasz apel o meble kuchenne odezwała się rodzina z Zielonej Góry.

- Proszę im podziękować za złote serce, ale mamy już nowe meble - mówi Kasia i wyjaśnia, że kupił im je mieszkaniec Drawna. Z kolei Marek Huet z Choszczna zawiózł Waldkowi zimowe buty.

Kasia mało się nie popłakała, gdy w sobotę odwiedzała ich Jadwiga Oziemkowska z firmy Auxilia z Zielonej Góry. Firma będzie walczyć o powypadkowe odszkodowanie dla dzieci. J. Oziemkowska przywiozła też inne dary od radnych powiatu zielonogórskiego, gminy Zielona Góra i mieszkańców Zaboru. - Mamy ubrania dla Waldka i Kasi - mówiła.

Staną na nogi

Pisaliśmy, że ojciec rodzeństwa tuż przed śmiercią wziął z Urzędu Pracy 13 tys. zł dotacji na otwarcie własnej działalności. Teraz, po przeprowadzeniu postępowania spadkowego, Rembiałkowscy musieliby całą kwotę zwrócić. Sprawdziliśmy, czy pośredniak może im ten dług darować.

- Sprawy ludzkie zawsze leżą mi na sercu - zapewnił Jerzy Bakiewicz, wójt Bierzwnika, który jest przewodniczącym Powiatowej Rady Zatrudnienia. Zaproponował, żeby rodzeństwo napisało do PUP-u prośbę o umorzenie. Z kolei burmistrz Rzeźniewski pomógł nam w zorganizowaniu spotkania z Waldemarem Rączkiewiczem, dyrektorem PUP-u w Choszcznie. Ten zapewnił, że część dotacji na pewno zostanie umorzona.

Na dodatek i Kasia, i Grzesiek już jutro mogą się starać o dotacje na rozkręcenie własnej działalności. Gdy chora noga Kasi się zagoi, dziewczyna chce otworzyć w Drawnie salon fryzjerski, a Grzesiek firmę usług leśnych. - Jeszcze tydzień temu byłam załamana, dziś noga boli, ale mogę się już uśmiechnąć. Dziękujemy wszystkim - mówi Kasia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie