1/13 Zamknij

Drużynowo świebodzińscy strazacy nie do pokonania!

Alicja Kucharska

Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze Następne

Już kilka metrów po starcie na zawodników czekała pierwsza przeszkoda. Musieli przekonać przepust brodząc po kolana w wodzie, a później wspiąć się na górę po tłustej folii. Następnie czekał ich długi odcinek z przeszkodami w postaci stogów siana. Męczący był sam bieg w pełnym słońcu, dlatego przeszkody w strefie wodnej – choć trudne – cieszyły wszystkich hardocorowców. Potem musieli pokonać pułapkę z tzw. pastuchem w roli głównej. Po długiej prostej ponownie wbiegli do wsi, gdzie czekały na nich zapory. Przed samą metą musieli podciągnąć się na linie, po jej przekroczeniu obowiązkowo wskoczyć do basenu wypełnionego wodą. Tak wyglądał niedzielny bieg ekstremalny w Szczańcu. Wróć do artykułu

Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy